niedziela, 17 października 2021

Cała wstecz!

Właściwie to miałem napisać o tym dlaczego w Iławie nie ma środków na nowoczesną edukację, a za to realizuje się projekty opóźnione o ćwierć wieku. Ale skoro ludzie wolą tutaj historię to cofnijmy się o 75-100 lat. 

W naszych lasach pełno jest pamiątek po wojnie. Zaczynając od kompleksu przedwojennych strzelnic, na których pozostałościach widziałbym ciekawy lasek miejski (o projekcie tutaj: https://www.klip.ilawa.pl/las-miejski) po niewybuchy. Pamiętam jak za młodu bawiliśmy się w rozminowywanie i jechałem przez środek Iławy z pociskiem przeciwlotniczym na bagażniku roweru Wigry. A starszy ekspert z podwórka wydłubywał z nich trotyl. No ale były to lata osiemdziesiąte.

Wczoraj przeszedłem się wzdłuż zygzakowatych okopów – transzei, które ciągną się przez około 10 km od Iławy. Normalnie gdy się to mija jest to po prostu coś znajomego. Ale dłuższy spacer wzdłuż tego wykopu działa na wyobraźnię. To pamiątka z czasów pierwszej wojny światowej.  Więcej o tych zygzakach w postach:

https://www.facebook.com/Ilawski/posts/28860906993875

https://www.facebook.com/Ilawski/posts/289748693158124

Poniżej zdjęcia miejsc po działach przeciwlotniczych (przy drodze wylotowej z Iławy na Radomno), transzei- zygzaków (jez. Katarzynki), okopów właściwych (za os. Lubawskim) i kompleksu strzelnic, magazynów (za os. Podleśnym).





I rzutnia granatów opisana w poście: https://www.facebook.com/Ilawski/posts/291934279606232



To wszystko, wraz z laskiem miejskim przy strzelnicach w Iławie (tu propozycja stworzenia tego lasku: https://www.klip.ilawa.pl/las-miejski) może zmienić się w ciekawy szlak historyczno-przyrodniczy. Szkoda że nie ma już przejścia przez tory na wysokości jeziora Czystego (koło Smolnik), bo byłaby to prosta trasa do okopów i rzutni granatów przy os. Lubawskim. Tak jak na to patrzę to dziwię się że nie zostało to jeszcze zrobione. Bo czego, jak czego ale historyków to mamy w Iławie urodzaj. A ja jestem robotnikiem do spraw przyszłości więc to nie moja działka.

Ale historia przyciąga. Z tym że jeżeli przyciąga fundusze, które powinny być wykorzystane do tworzenia naszej przyszłości to zaczyna być problem. I tak jak teraz widzę reklamy, które mówią o tworzeniu pracowni robotyki (poszła na to kasa od PiS w ramach programu Laboratoria Przyszłości) to trzeba powiedzieć – stop, spóźniliście się o 40 lat. Ta książka poniżej,  wydana w latach siedemdziesiątych była jedną z moich ulubionych „lektur” w dzieciństwie. W tym czasie szkoły, na lekcjach techniki proponowały naukę zbijania karmników z patyków -  dla ptaków. 



Gdy teraz chcą uczyć programowania, teraz gdy każdy może się tego nauczyć sam z tutoriali, to mówmy głośno – szkoda pieniędzy, spóźniliście się, co najmniej, 30 lat. Trzeba to było zrobić gdy dzieciaki kupowały w kiosku Bajtki, a wokół nie było żadnego komputera na którym można by zacząć naukę.



Gdy wydają miliony na sale do nauki oprogramowania, które powstało ponad 20 lat temu, trzeba jasno stwierdzić – teraz to kosztowna bzdura, znowu się spóźniliście.

O psychologii tego  zapóźnienia może kiedyś indziej. Teraz powtórzę tylko – za nowoczesną edukację musimy wziąć się sami, za własne pieniądze. Młodzi ludzie powinni dostać szansę na rozwój. Taki system. I zmienić możemy go tylko na małą skalę. Wokół siebie. 

A w myśleniu o przyrodzie nasze władze też nie chcą wybiegać w przód. I także zadowalają się  podążaniem za wytycznymi przesyłanymi z centrali. Np. rok temu, publicznie na radzie miasta, proponowałem objęcie tego terenu Bagienka na Gdańskiej ochroną jako użytek ekologiczny. Ale ani myśleli o rezygnacji z wstawienia tam wybiegu dla psów. Oprócz hałasu w dzień, nastawiali tam lamp, które świecą całą noc, psując zwierzętom rytm biologiczny. Natomiast teraz, w swoim planie piszą że takie oczka wodne właśnie trzeba obejmować ochroną jako użytek. Ale o miejskim planie klimatycznym dla Iławy nagrałem poniższy filmik. Z nowych rzeczy jest tutaj o propozycji utworzenia Rezerwatu Biosfery wokół Iławy. I dość dobrze się to zgra ze szlakiem historyczno-przyrodniczym i lasami rekreacyjnymi.:



niedziela, 19 września 2021

In Memoriam J.D.J.T.

Zmarł Józef Darski (Jerzy Targalski). Pozwalam sobie zamieścić kilka słów o nim, bo pisałem teksty dla jego portalu (ABCnet) i miałem okazję poznać go osobiście. 

Ogółowi najbardziej znany był chyba z książek z serii „Resortowe Dzieci”. Wspaniała analiza o tym jak się w Polsce robi karierę. Poparta tonami dokumentów. Popularne były też jego filmiki z analizami geopolitycznymi. Od kiedy pamiętam zawsze gdzieś tam skłaniał się w stronę PiS, choć stojąc z boku i często chłoszcząc ich niemiłosiernie, nawet w ich flagowych mediach. Zresztą z powodu tego PiS odszedłem od współpracy z nim. Z moim wolnościowym podejściem, nie było nam razem po drodze. Mimo tego zachowałem do Targalskiego sympatię i zwyczaj odwiedzania czasem jego mediów. Ostatnim razem, gdy z nim rozmawiałem, u niego w domu na obiedzie, dyskutowaliśmy również o skuteczności propagandy PiS. Było to kilkanaście lat temu, gdy PiS był w opozycji.

Główna grafika, którą miał na stronie (autorstwa A.Gacparskiego), pochodziła właśnie z tego okresu. Wyszła pierwszy raz w ABCnet. Bardzo mu się spodobała. I jak widać przywiązał się do niej. To był okres kiedy pozywał go Michnik. Za proste stwierdzenie faktu, że ten usprawiedliwiał korupcję, jeśli korzystali na niej komuniści.  Nawet pisałem o tym na jego portalu:  https://jozefdarski.pl/1313-w-obronie-prawdy-i-wolnosci-mysli 




U Targalskiego, obok bieżących analiz politycznych, szczególnie na kierunku wschodnim - od czego był ekspertem, często przewijał się problem elit. Być może dzięki temu, po współpracy z nim, już nigdy potem  nie przyszło mi do głowy, żeby aspirować do jakichkolwiek z nich. Choć po części było to na pewno powodowane doświadczeniem z poznaniem rzeczywistości elit lokalnych w jednej z iławskich partii politycznych. I to od wewnątrz. To było przerażające doświadczenie. Obserwacja ludzi tępych, a nawet wtórnych analfabetów, którzy są lokalnymi liderami, a często ich jedyną umiejętnością jest przepychanie się przy korycie, budowanie koalicji brudnych interesów i korumpowanie popleczników za pieniądze z budżetu lub za stanowiska. Zresztą, widzimy to nie tylko lokalnie, prawda?

Jego ostatni felieton też dotyczy elit. To smutny wniosek, o tym że prawdziwych elit narodu już nie da się wyłonić. Nawet gdy Polska będzie upadać. https://jozefdarski.pl/13870-jak-wylaniaja-sie-elity

Cóż mogę dodać? Z Polski niewiele już zostało. I elit narodowych rzeczywiście już nie będzie. Ale w zglobalizowanym świecie będą potrzebne elity ludzkie. Na Ziemi rządzonej przez kilkadziesiąt osób, przy pomocy mediów opartych na sztucznej inteligencji i manipulacji pieniądzem, czy punktami w systemie zaufania społecznego. Na Ziemi pędzącej w kierunku idiokracji, potrzebujemy niezależnych ludzi – wykształconych, myślących i aktywnych. I takie elity powstaną. 

Spoczywaj w pokoju.

___

Aktualizacja. 21.09.2021

A tak na marginesie, jeśli już jesteśmy przy sprawach ostatecznych. Miliarderzy mocno inwestują w nieśmiertelność biologiczną. https://www.cnbc.com/2021/09/21/silicon-valleys-quest-to-live-forever-could-benefit-the-rest-of-us.html . Nic w tym dziwnego. Ale to im się nie uda, o czym mówię od kilku lat: https://youtu.be/_WicM79z3TQ . Nie ma w nas cudownego przełącznika, którego znalezienie uchroni nas przed śmiercią. Musielibyśmy przeprogramować cały organizm, a najlepiej całą rasę. Dlatego też jedynym rozwiązaniem jest przeniesienie się w przyszłość za pomocą nieśmiertelności cyfrowej, w oparciu o zdeterminowaną społeczność, która przez wieki dbać będzie o zabezpieczenie naszych danych. I to nad tym musimy popracować. No ale bogaci wolą próbować przepchać się na osłach, objuczonych workami złota, ucho igielne. 

Chyba ktoś z MEN czyta mojego bloga, bo wczoraj Czarnek powiedział w TVP, że dadzą szkołom miliard żeby w szkołach uczniowie mogli zacząć uczyć się podczas przeprowadzania eksperymentów. Przedstawiałem ten problem w poprzednim wpisie. Próżny trud Panie Ministrze. Nie będzie żadnych eksperymentów, chyba że przyjedzie telewizja lub kurator. Nauczyciele pozamykają gadżety naukowe w szafkach, wpiszą jakieś sztampowe zwroty do swoich raportów i będzie tak jak zwykle. Oni nie mają żadnej motywacji żeby ruszyć palcem. 






środa, 18 sierpnia 2021

Warto wiedzieć. O przyszłości edukacji w Iławie.

Aktualizacja 27.08: Info z mojego udziału w "leśnym" Hackathonie, na Wizji Rozwoju - Gdynia 21, i z rozmowy z premierem, na dole strony.



Jeszcze przed pojawieniem się covid-19 wspominałem kilka razy o potrzebie wprowadzenia w Iławie praktycznej edukacji w zakresie edycji genów CRISPR-Cas9. Ten mechanizm o dziwnej nazwie to nic innego jak sposób obrony bakterii przed wirusami. Chronią się one wszczepiając wycięty kawałek kodu genetycznego wirusa do własnego kodu. W ten sposób zapewniają sobie odporność. Brzmi znajomo? 

Gdyby były środki i chęci mielibyśmy kilkunastu, może kilkudziesięciu ludzi którzy poznali te mechanizmy, mogliby, przy okazji, zrozumieć szczepionkę mRNA, samodzielnie powielać DNA za pomocą PCR, przeanalizować ewentualne skutki eksperymentu zaszczepiania większości populacji. Wiedza o tym dostępna jest na kliknięcie. Brakuje nam tylko laboratoriów i wytłumaczenia chętnym kilku kwestii, na które, być może sami nie będą w stanie znaleźć odpowiedzi. Oczywiście początki byłyby skromne – planowałem jakieś proste zestawy do samodzielnej edycji genów w organizmach. Można je kupić.

Na szczęście to nic straconego. Na nowoczesną edukację publicznych środków nie będzie ale jest inna droga. Urzędnicy dalej uważają że uczenie się to zakuwanie pamięciowe. Skądinąd wiem że w szkołach podstawowych jest, mniej więcej, tyle samo eksperymentów, co w czasach gdy ja się uczyłem. Reszta to teoria. A gdy ja się uczyłem, podczas ośmiu lat, eksperymenty były dwa – machanie skakanką aby pokazać fale i polewanie alkoholem białka jajka, żeby pokazać że picie szkodzi. 

W ten sposób nigdzie nie dojdziemy i zrazimy młodych ludzi do nauki. Nowoczesna edukacja wygląda inaczej i nie potrzebuje zapamiętywania wiedzy, która jest wszędzie, ale umiejętności szukania, weryfikacji  możliwości eksperymentowania, pomocy w rozumieniu mechanizmów. No i  i sprzętu.

Skoro nie ma na to pieniędzy publicznych, to skąd je wziąć? Zarobi się. Skończyłem właśnie badania rynkowe produktów w ramach projektu „Leśny Przewodnik”. Oprócz informacji pojawiły się też na horyzoncie obiecujące kierunki rozwoju. Docelowo będą to właśnie produkty oparte na modyfikacji genów w odmianach organizmów występujących lokalnie. Oczywiście środki bezpieczeństwa będą podwyższone w stosunku do produktów modyfikacji genetycznych oferowanych przez globalne korporacje. Do pojawienia się naszych produktów tego typu, na rynku , miną lata. Jednak, mam nadzieję że szybko pojawią się środki na laboratoria i zaplecze informatyczne/sztuczną inteligencję, - dzięki sprzedaży mniej zaawansowanych ale innowacyjnych i skutecznych produktów. I właśnie te laboratoria będą pełnić także ważną rolę edukacyjną w Iławie. Niech ludzie mają szansę wyrobić sobie własną opinię na podstawie własnej wiedzy i doświadczeń. Nie będą musieli wtedy wpadać w dysonanse poznawcze, obijając się między propagandami różnych grup interesów.

A co do nowoczesnej edukacji. Wczoraj usłyszałem że chłopak z Iławy dostał się do najlepszego liceum w Polsce. Choć ostatecznie wybrał inną szkołę. Wiem doskonale że uczył się głównie sam, z tutoriali z YouTube. Bywał też u mnie na zajęciach ze sztucznej inteligencji, ale nie zdołał się tu raczej niczego nauczyć bo covid zamknął tą możliwość. Z YouTube nauczył się teorii bo akurat w matematyce nie potrzeba wiele sprzętu. Ale w innych dziedzinach już nie ma tak lekko i do eksperymentów potrzebujemy urządzeń. Więc talenty nie matematyczne nie mają dużych szans rozwoju w Iławie. Zmienimy to.

A na razie proponuję popatrzeć na poniższy filmik. Czyż to co widzimy, dzięki temu że dzięki nauce możemy lepiej rozumieć świat, nie jest piękne?

Tu akurat od momentu gdy miliardy maszyn molekularnych kopiują DNA ale warto obejrzeć cały.


Link: https://youtu.be/7Hk9jct2ozY?t=157

Potrzeba nam także innych kierunków atrakcyjnych dla młodzieży. Mija era programistów, klepaczy-koderów. Kod będą tworzyć maszyny do których będziemy mówić naszym językiem. Trochę potrwa czekanie na takie rozwiązania przyjazne dla zwykłych użytkowników ale to nastąpi. Ale AI/software deweloperzy będą jak najbardziej przydatni. Moglibyśmy kształcić takich w Iławie. Potrzeba tylko wizji i chęci u władz.  Podsumowując, kilka kierunków, które by nam się przydały i które można zrobić. 

- kognitywistyka,

- rozwój oprogramowania i sztucznej inteligencji, gry, przygotowanie do życia w wirtualnej rzeczywistości,

- biznes w praktyce,

- genetyka stosowana i biologia syntetyczna,

- fizyka i komputery kwantowe,

- bioróżnorodność, zdrowie, relaks w turystyce i życiu mieszkańców,

- psychologia, badania opinii i propaganda.

Jasne że nie możemy próbować robić tego w tradycyjny sposób. Czyli żadnego otwierania szkół z tradycyjną kadrą pedagogiczną. To droga donikąd. Ostatnio mignęło mi jakieś ogłoszenie rekrutujący nauczycieli do jakiejś "nowoczesnej szkoły w chmurach" nowoczesne w niej było tylko wynajęcie jakiejś agencji reklamowej żeby im napisała nowoczesne teksty i wkleiła wciągającą grafikę. Za tą fasadą kryła się tradycyjna, nieefektywna szkoła finansowana ze środków publicznych i objęta wymogami kuratoriów. Czyli stary, pruski model w którym uczeń jest pustym dzbanem do którego kadra nauczycielska powoli przelewa teoretyczną wiedzę z ksiąg. 

Co do covida, który nam nieodmiennie towarzyszy, to mamy już twarde z krajów które wyszczepiły już większość populacji. Wniosek jest taki że szczepienie nie zatrzymuje transmisji wirusa i że w ten sposób nie da się uzyskać odporności zbiorowej ( https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/najnowsze-fakty/news-brytyjscy-naukowcy-w-przypadku-wariantu-delta-odpornosc-zbio,nId,5413727#crp_state=1 ). Wiemy też, że więcej ludzi wykończyła polityka rządu niż covid ( https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/koronawirus-czy-sluzba-zdrowia-na-dwie-trzecie-mocy-co-gorsze-zgonow-poza-szpitalem/sq80hzw.amp ) choć do mainstreamu nie przebija się jeszcze psychoneuroimmunologia czyli związek psychiki z układem odpornościowym, o czym pisałem tutaj:  https://kurpiecki.blogspot.com/2020/04/psychoneuroimmunologia.html

Nawiązując do wyszczepień populacji to warto pomyśleć o tym dlaczego bakteriom pomaga precyzyjny mechanizm CRISPR-Cas9 i ewentualnie pomyśleć o odwzorowaniu go  w naszej skali, przez np. szybko reagujące lokalne punkty analizy kodu genetycznego i produkcji szczepionek robiące błyskawicznie produkt zapewniający odporność na dany szczep, który zaczyna przeważać przed sezonem infekcji. W ten sposób będziemy mogli lepiej chronić osoby z zagrożonych grup. Trzeba działać, precyzyjnie, jak laserem, a nie polować z młotem na komary, jak ma to miejsce przy realizacji pomysłu „zaszczepmy cały świat tym samym”. I – tak, będziemy mogli robić te szczepionki w naszych laboratoriach. Tak jak mamy w waszych kieszeniach komputery potężniejsze od tych służących do obliczeń podczas projektowania bomby atomowej. Tak działa postęp.v

A mała maszyna do PCR kosztuje tylko 650$ https://news.mit.edu/2021/minipcr-dna-education-0817


***

Aktualizacja 27.08.2021

Jak już jesteśmy przy nauce to wybrałem się na Hackathon na Forum Wizja Rozwoju - Gdynia 2021. A to dlatego że wyzwanie dotyczyło jednocześnie lasu, jak i technologii.

Do naszego zespołu dosiadł się premier, więc trochę z nim pogadaliśmy o lesie, bushcraftcie, sztucznej inteligencji i upraszczaniu interfejsu użytkownika w oparciu o voice/chat boty. Bo taki był projekt naszej aplikacji, w odpowiedzi na zapotrzebowanie rządu i leśników. Było sporo rozmów na wydarzeniu, dowiedziałem się o projekcie nowej ustawy dot. udziału społeczeństwa w polityce leśnej. Podobno procedowany ma być dopiero w następnym roku. Jego elementem ma być to że lasy wokół miast mają , w większym stopniu niż dziś, pełnić funkcje społeczne - wypoczynkowe. Niestety powracają obawy że tak będzie wokół większych miast, gdzie będzie nacisk wielu ludzi i organizacji. Skończyć się może tym że wycinać będą więcej w rejonach położonych na prowincji. 

A na forum, poza tym, było dużo o wodorze i Koła Gospodyń Wiejskich.


Poniżej fotka naszego zespołu, z portalu rządowego "Otwarte Dane" gdzie jest też wspomniany projekt naszej apki.  https://dane.gov.pl/pl/article/1291,otwarte-dane-na-hackathonie-wizja-rozwoju-21 Pani chciała nasze zdjęcie na ściance z ich logiem, bo zakładaliśmy użycie danych z tego serwisu. 


I w ten sposób hasło projektu  ubezpieczeń wzajemnych podczas podróży międzygalaktycznych "YOU'LL BE BACK. AFTER A SHORT BREAK." ( Welcome Back After A Short Break - Welcomeback.space - Polski - Strona Główna) znalazło się na stronie rządowej zajmującej się udostępnianiem ogromnej ilości danych.  :-)





wtorek, 29 czerwca 2021

Różne, varia, to i owo

Bagienko, czyli ten nieszczęsny wybieg ( https://www.swuj.pl/bagienko) - Mamy już wyniki inwentaryzacji ornitologicznej na Bagienku. W tej iławskiej enklawie przyrodniczej występuje 27 gatunków ptaków. Większość ściśle chronionych. O krzyżówkach, kokoszkach i kwiczołach mieszkańcy dobrze wiedzieli. Ale są też i niespodzianki. Dokładny spis gatunków ujawnimy za rok, po inwentaryzacji porównawczej. Informację tą otrzymała także Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska i Ministerstwo Klimatu. Ministerstwo Klimatu uprzejmie odpowiedziało że oni nic tu nie mogą i żebym sam się z tym bujał po sądach. 

Po sądach również mogę się bujać w sprawie odebrania mi prawa do petycji. Mimo, że w petycji odniosłem się do wyroku NSA, żeby ograniczyć urzędnikom próby udawania idiotów, to jednak podjęli decyzję żeby to robić. Pomimo tego, że jest inny wyrok NSA, mówiący o tym że nie można sobie zmieniać i dowolnie interpretować petycji: "W doktrynie prawa administracyjnej przyjmuje się, że organ administracji publicznej nie jest uprawniony do precyzowania treści żądania, ponieważ mogłoby to prowadzić do niedopuszczalnej zmiany kwalifikacji prawnej żądania, wbrew intencjom osoby wnoszącej podanie" Więcej, w aktualizowanym wpisie tutaj: https://kurpiecki.blogspot.com/2021/03/tajemniczy-chochlik-w-radzie-miasta.html ). Ale praktyka w Polsce jest taka że urząd może sobie wymyślić prostackiego fikołka prawnego, a obywatel może się z tym 10 lat obijać po sądach. Aż ostatni człowiek zapomni zapomni o co w tym chodziło. Kiedyś pisałem interpretacje prawnicze pod pozycjonowanie (SEO) i jak widzę że ktoś mnie odpędza prawnym bełkotem, o takiej jakości jak miejscowi, to trochę boli. Ale co zrobisz, życie. 

Z lepszych wiadomości. Z projektem "Leśny Przewodnik" (LP) byłem w telewizji regionalnej (TVP Olsztyn) i w ogólnopolskiej. Opowiadałem trochę o lasach. 




Jeśli ktoś mnie czyta to wie że LP to pod-projekt konceptu podróży międzygalaktycznych (a przy okazji nieśmiertelności - https://www.welcomeback.space/polski-strona-główna), który rozwijam. Docelowo LP ma zapewnić finansowanie nowoczesnej edukacji w Iławie i dać początek strefie ochronnej przeznaczonej dla ludzi (z dala od cyborgizacji). Dodatkowo we wrześniu robię Mały Kongres Transhumanistyczny, właśnie w lesie. Straszą kolejną falą, więc kongres odbędzie się  w wersji rozproszonej. :-) https://www.facebook.com/events/730714064139779





wtorek, 15 czerwca 2021

Wilki, a Iława i okolice Jezioraka

 


Po ostatnim spotkaniu z wilkiem, który rzucił się nagle w moją stronę, siadłem na chwilę do informacji, na temat tego zwierzęcia, ze świata, żeby zobaczyć co może się stać w przyszłości. Chodzi głównie o przypadkowe spotkania wilków ze zwykłymi użytkownikami lasów wokół Jezioraka.

Od kilku lat wiemy, często z mediów że wilki są w naszej okolicy. Spotykane są już nie tylko przez ludzi pracujących w lesie czy myśliwych ale i przez spacerowiczów czy biegaczy. I z moich informacji wynika, że nie są to spotkania rzadkie. Wilki stały się częścią naszego otoczenia. W Polsce szacuje się ich populację na 2000. Po przeliczeniu, na powierzchnię lasów nadleśnictw Iława i Susz (łącznie), przypada statystycznie około 10 wilków*.  Choć ilość tych stworzeń na dany obszar lasu jest raczej stała, to w pewnych okresach będzie się zwiększać, a co za tym idzie, nasze spotkania z nimi będą coraz częstsze. Czy może być to dla nas zagrożeniem i co robić w razie spotkania?

Odpowiedź krótka – nie, nie jesteśmy zagrożeni, a w razie spotkania wilki po prostu się oddalą. Odpowiedź dłuższa – choć statystycznie to mało prawdopodobne, warto być przygotowanym na to że może być trochę inaczej. 

W przypadku mojego ostatniego spotkania z wilkiem było tak ( tutaj opis: https://www.facebook.com/Ilawski/posts/288626166328896 ) że wilk usłyszał hałas lub wyczuł mój zapach i rzucił się do ucieczki. Tyle że w moją stronę, oślepiony światłem słońca. Dopiero po chwili mnie dostrzegł i czmychnął w tył. W przypadku wilków które podeszły do pilarzy z Brzozowa i szczerzyły kły, były to osobniki bardzo młode i zachowały się niezbyt racjonalnie. Przy ataku na dzieci w Przysłupie, ludzie wskazują, na podstawie zdjęć i sposobu ataku, że był to raczej wilczak czechosłowacki, czyli mieszanka hodowlana. Wilk, który straszył spacerowiczów w Lublinie, również okazał się wilczakiem, który oddalił się od właściciela na kilkaset kilometrów.  

W mediach, oprócz głosów wyważonych, mamy też przekazy stronnicze. Z jednej strony zdarzają się obrońcy wilków, posuwający się do stwierdzenia że wilk jeszcze nikogo nie zabił i nie odnotowano ataków na ludzi, co nie jest prawdą. Z drugiej strony mamy widoczny wpływ środowiska myśliwskiego, które zainteresowane jest naciskiem na regulację wilków za pomocą odstrzałów. Dla tego środowiska wilk jest naturalną konkurencją ponieważ zmniejsza ilość potencjalnych trofeów myśliwskich.  W związku z tym zainteresowani są oni demonizowaniem wilków. 

Opierając się na analizie badań i doniesień z całego świata ( https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_wolf_attacks ), można stwierdzić że ataki na osoby dorosłe są bardzo rzadkie. Takich ataków w których wilk traktuje nas jak pożywienie, jest kilka w roku, przeważnie w Azji. Atakowane są zwykle kobiety i małe dzieci. To znamy z lokalnych historii o pastuszkach. Rzeczywiście samotne dzieci mogą byś postrzegane jako ofiara do zjedzenia. Dorosły mężczyzna bardzo rzadko. Inny rodzaj ataku zachodzi w przypadku gdy człowiekowi towarzyszy pies. Dla wilka pies jest postrzegany jako konkurent do terytorium, więc to normalne że go atakuje, przy okazji może oberwać się człowiekowi, który broni psa. No i trzeci rodzaj agresji, na którą warto zwrócić uwagę jest wścieklizna. Tutaj mamy przypadki na Białorusi czy na Ukrainie. Więc całkiem blisko. U nas profilaktyka przeciwko wściekliźnie jest dość zaawansowana, zwłaszcza dotyczy to wykładania szczepionek dla lisów, więc są to przypadki rzadkie, jak wilk atakujący ludzi w Ustrzykach w 2004. Wilk może też zaatakować gdy zbliżymy się do jego młodych. 

Co do tego jak się zachować gdy spotkamy wilka, można poczytać na stronach lasów czy stowarzyszenia Wilk:

https://www.polskiwilk.org.pl/jak-chronic/postepowanie-z-nieplochliwymi-wilkami

https://www.lasy.gov.pl/pl/informacje/aktualnosci/co-zrobic-gdy-spotkasz-wilka

Streszczając – wilk najczęściej sam odejdzie. Gdy jednak się zbliży i jest zuchwały, udajemy wielkiego, unosząc ramiona i krzyczymy. Jeśli nie zadziała, następnym etapem jest rzucanie przedmiotami, np. gałęziami, grudami. I tutaj moja uwaga. Nie zawsze w lesie jest tak że pod ręką jest coś pokaźnego do płoszenia wilka. Nie wszędzie leżą grube gałęzie. Dlatego osobom przezornym, udającym się samotnie w odludne miejsca polecam znalezienie, po wejściu do lasu, jakiegoś grubszego kija. Do płoszenia czy obrony zapewne nigdy nam się nie przyda ale pomocny jest przy badaniu czy mokradła na które wchodzimy są głębokie w miejscu gdzie chcemy przejść, do strząsania kleszczy z krzaków przez które chcemy się przedrzeć, czy po prostu do jednoczesnego treningu mięśni ramion w czasie spaceru. 

Okoliczne lasy nie są puszczami, są poorane drogami, wokół dużo osiedli ludzkich, więc siłą rzeczy wilki do człowieka się przyzwyczajają. Gdy mieszkałem w Gdańsku, pod dom podchodziły dziki, tak samo jak pod największą galerię handlową w Gdyni. Ostatnio wilk odwiedził także trójmiejskie osiedle, przez które przechodził codziennie mój syn chodząc do szkoły (w tym część drogi pokonując przez lasek). Mieszkając blisko lasu będziemy widywać zwierzęta, które na chwilę z niego wyjrzą. Czasem tym zwierzęciem będzie wilk. I nic w tym dziwnego.

Wilka wściekłego praktycznie nie mamy szansy praktycznie u nas spotkać. W 2019 był jeden lis przy granicy z Białorusią i kilka nietoperzy. W tym roku wściekłych lisów było już kilkanaście w Polsce ale za tym poszła akcja wykładania szczepionek w lasach. Tak więc chory neurologicznie wilk ma małą szansę do nas dotrzeć.  A jak już dotrze, to i tak pierwszy zauważy go ktoś z samochodu, jak to miało miejsce w tym przypadku, z kojotem: https://youtu.be/N_STtp3q7t8 , tak więc tym scenariuszem nie bardzo bym się przejmował.

Zapraszam do lasów: www.przewodnik.ilawa.pl



* W Bieszczadach mamy 9 wilków na 100km2, w pobliskich Borach Tucholskich 1,6 wilka na 100km2. Na podstawie danych z inwentaryzacji w innych lasach, możemy przyjąć że w naszym regionie jest około 2 wilków na 100km2. Co też odpowiada liczbie około 10 szt. na lasy wokół Iławy i Jezioraka. Na podstawie zasłyszanych informacji o spotkaniach z nimi w naszej okolicy, szacowałbym tutejszą populację na więcej, ale być może to tylko wrażenie.  W naszych okolicach nie była prowadzona inwentaryzacja wilków więc nie mamy lepszych danych.. Dane z innych lasów tutaj: RAPORT_KONCOWY.pdf (gios.gov.pl)


Zdjęcie - Federico di Dio - Unsplash
 



poniedziałek, 24 maja 2021

Mediom znudziło się straszenie covidem. Straszą chrząszczami.

 W mediach przetoczyła się fala ostrzeżeń przed chrząszczem - oleicą krówką. Tak jak np. na załączonym obrazku. Tekst mrożący krew w żyłach:  "Już jedna jej kropla niesie śmiertelne niebezpieczeństwo". Ale żaden dziennikarz nie pofatygował się obliczyć kiedy to niebezpieczeństwo wystąpi. No więc z grubsza policzyłem. Przeciętny człowiek umrze gdy przyswoi kantarydynę z półtora oleicy krówki. 

Dane co do zawartości kantarydyny  w oleicach ( Berberomeloe majalis, Physomeloe corallifer ) wziąłem stąd: https://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0111057

Dawkę śmiertelną z Wikipedii: https://en.wikipedia.org/wiki/Cantharidin

LD50 (median dose) 0.03–0.5 mg/kg (human) Do obliczeń wziąłem  0.2 mg/kg.

Suszony owad 1 szt. waży średnio 0,5g 

Koncentracja kantarydyny w owadzie to 20mg/g (w Physomeloe corallifer, która bardziej przypomina naszą oleicę). Czyli mamy 10mg kantarydyny na owada. Tyle zabija człowieka o masie 50kg. 

Więc człowiek o wadze 75kg musi przyswoić truciznę z półtora oleicy żeby umrzeć. Egzemplarz którego ostatnio widziałem miał około 4cm, (zwykle są mniejsze) więc te wszystkie wartości powyżej są szacunkowe. Poza tym trzeba wziąć pod uwagę że nie wchłonie takiej ilości substancji przez skórę. Ze zjedzeniem też będzie problem, a ile tej trucizny przedostanie się do krwiobiegu trzeba zapytać toksykologa. W Wikipedii piszą że już połknięte 10mg może być zabójcze. 

Generalnie, straszenie oleicą ma taki sam sens jak straszenie, właśnie kwitnącą, konwalią majową. Która oczywiście też jest śmiertelną trucizną. No ale tu pechowo można przypadkiem napić się wody ze szklanki w której stały konwalie. A kto by jadł nieznane chrząszcze?



fot: Krzysztof Kurpiecki




A tak przy okazji, jeżeli chcecie wiedzieć jak odstraszać strzyżaki jelenie (latające kleszcze) czy zamówić repelent/odstraszacz  - "Idź Stąd" zapraszam na stronę Leśnego Przewodnika (Iława i okolice Jezioraka): Leśny Przewodnik - Iława - Strzyżak jeleni - jak odstraszyć.




Update 25.05: Ciekawostka. Na ten mój wpis powołał się portal fakenews.pl ( https://fakenews.pl/zdrowie/nie-ten-owad-nie-moze-zabic-czlowieka/) wytykając takim mediom jak Onet, TVP Info, Wirtualna Polska, Gazeta.pl Podróże, O2.pl, Dziennik Bałtycki, TokFM.pl czy wMeritum.pl, taką sobie rzetelność ich publikacji.


wtorek, 11 maja 2021

Zaczęli budować wybieg dla psów. Przepłoszenie stąd np. 3 gatunków ptaków to strata korzyści dla mieszkańców o równowartości 1 000 000 złotych.

Kończymy powoli inwentaryzację na Bagienku. Koszt utraty 3 gatunków ptaków to strata korzyści dla mieszkańców, o równowartości około 1 000 000 złotych. A właśnie zaczęli płoszyć ptaki budową wybiegu.

Biorąc pod uwagę dane z profesjonalnej inwentaryzacji ornitologicznej, na podstawie badań naukowych obliczyłem jakie będą straty mieszkańców okolic  w przypadku wypłoszenia ptaków przez postawienie tutaj wybiegu dla psów. To równowartość około 1 000 000 złotych rocznie (przy założeniu utraty trzech gatunków). Więc nie jest to żadne "ojtam, ojtam, jakieś ptaszki, kogo to obchodzi" tylko strata, którą łatwo zmierzyć pieniądzem. To ważne w przypadku budowy, która jest nielegalna i powstaje wbrew opinii 95% mieszkańców.

Psy, z uwagi na naturalne predyspozycje, używane są do płoszenia ptaków na lotniskach, więc można założyć, że schodzenie się tutaj psów z całego miasta będzie miało ten sam efekt. W konsekwencji liczba obecnych tu gatunków będzie się zmniejszać, co automatycznie obniży dobrostan mieszkańców.

Jak dowiodły badania*, zwiększenie ilości gatunków ptaków o 10%,, w miejscu uczęszczanego przez badanych, to wzrost satysfakcji z życia, na poziomie otrzymania dodatkowej sumy 865 zł (190EUR) miesięcznie.

Jak wiemy z psychologii społecznej, strata jest odczuwalna bardziej od zysku, w związku z tym silniej oddziałuje na satysfakcję życiową ale nie będę mnożył tego przez dodatkowy współczynnik. Więc dla straty 10% w liczbie gatunków, przyjmiemy również sumę 865zł miesięcznie. Przy 30 gatunkach, wychodzi 288zł za potencjalnie utracony gatunek. Suma ta oczywiście jest stratą dla każdego kto korzysta z dobrodziejstw natury na Bagienku. Przy mniejszej liczbie gatunków straty będą proporcjonalnie większe, a my mamy na razie 20 gatunków zaobserwowanych na Bagienku.

Zakładam liczbę okolicznych mieszkańców na 600 osób. W tym, zachowawczo założę że miłośników natury mamy tu 1/3. Czyli 200 osób. Z uwagi na to że większość gatunków pojawia się tu wiosną, a znika jesienią, do wyliczenia bierzemy 6 miesięcy. W przypadku utraty jednego gatunku, koszt straty dla okolicznych mieszkańców, to 345 tysięcy. W przypadku utraty 10 gatunków to prawie 3 miliony złotych. Ilość gatunków na Bagienku będziemy mierzyć co roku. 

Oczywiście nie jest to jedyna strata psychologiczna. Np. nie możemy zmierzyć kosztu utraty obiecanej tu publicznie przez Urząd Burmistrza i opisanej w mediach strefy seniora. Pomijając to, że jak nowa osoba obejmuje urząd to mogłaby skonsultować z mieszkańcami to czy nowe pomysły na zagospodarowanie ich sąsiedztwa im odpowiadają. Niestety władze wolały podjąć decyzję bez żadnej konsultacji z najbardziej zainteresowanymi, i to w taki sposób że mieszkańcy nie mieli żadnych możliwości się przed tą decyzją obronić.

*Link do badań: https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0921800920322084?via%3Dihub

Badania oparte są na analizie danych dotyczących satysfakcji z życia i informacji socjo-ekonomicznych ponad 26 tysięcy Europejczyków. Więc jest to solidna próba.

W badaniach była brana pod uwagę mediana przychodu na poziomie europejskim (1237 euro). Jest to trochę więcej niż polska średnia krajowa (5411zł).

Wyniki pełnej inwentaryzacji przedstawimy w tym miesiącu, choć wyniki mogą być zakłócone z uwagi na rozpoczęcie procesu płoszenia ptaków przez Urząd Miasta Iława.

Więcej o sprawie Bagienka na: SWUJ.PL - Bagienko