środa, 14 lutego 2024

Wilki w okolicach Iławy II



Kilka lat temu pisałem już o wilkach w okolicy Iławy.* Temat wraca od czasu do czasu do mediów, bo wilków zrobiło się jeszcze więcej. Niektórzy straszą, że na tym nie koniec. Z tego co widzę w lasach, ich populacja jeszcze może trochę wzrosnąć ale do stabilizacji jest już blisko. Jak to się stanie? Warto przybliżyć te mechanizmy bo nie są powszechnie znane.

Lasy wokół nas to najczęściej plantacja drewna, więc nie są to naturalne warunki dla zwierząt. Ale nawet i tu populacja wilków zacznie być wyhamowywana przez presję wywieraną przez inne czynniki. Obszar leśny jest ograniczony, więc zbyt dużo wilków, to konkurencja o pożywienie. Gdy w lesie jest go mniej zwierzęta starają się je pozyskać poza nim, na przykład łapiąc zwierzęta  hodowlane. Załóżmy jednak, że człowiek za pomocą psów pasterskich czy dronów, zaczyna skutecznie bronić swoich zwierząt i wilk musi wrócić do lasu. Co się dzieje? 
Najistotniejsze jest to, że aby zaspokoić głód, wilki muszą polować na coraz sprawniejsze, mocniejsze zwierzęta. Te słabe zostaną zjedzone szybko, potem polowanie zaczyna być trudniejsze. Po pierwsze dlatego, że zwierzyna jest coraz bardziej czujna, szybciej ucieka, ostrożniej się porusza. Po drugie, zwierzęta też mają się czym bronić. Na przykład poroże, które nie służy tylko do konkurowania o samice, ale jest także środkiem obrony. To samo z kopytami. Łosie łamią wilkom żebra, nogi, uszkadzają czaszki.** Wilki wiedzą czym pachnie poroże jelenia więc jeleń, może skutecznie nimi wilkom grozić.***
Wilki wolą polować na zwierzęta bez rogów. W przypadku jeleni wapiti badacze pokazali, że wilki niekoniecznie wybierają sobie na ofiary osobniki najsłabsze, ale takie bez poroża.****. Te z porożem mogą im zagrozić.*****
Wytłumaczenie tego fenomenu jest stosunkowo proste. Atak na lepiej uzbrojone zwierzęta to większe straty. Nawet jeśli te, jak jeleniowate, wolą ucieczkę niż walkę. Zapędzone w sytuację bez wyjścia walczą. I ranią wilki. Niektóre urazy, połamane żebra, czy kończyny, rozdarta skóra, często szybko się leczą, ale część uszkodzeń kończy się też zakażeniem czy trwałym upośledzeniem funkcji. Taki osobnik może umrzeć lub przedstawia mniejszą wartość dla stada. Kolejne polowanie odbywa się w osłabionej grupie, co znowu podnosi ryzyko i czasem kolejne ofiary. W ten właśnie sposób zwykłe poroże zwierząt ma swój udział w skutecznej regulacji populacji wilków. To zresztą przykład naturalnego wyścigu zbrojeń i kompromisów w świecie zwierząt. Stąd też w większych i naturalnych kompleksach leśnych natura znajdzie punkt równowagi. Naszym zadaniem jest to, żeby te obszary były coraz większe i coraz bardziej naturalne.

Jeśli chodzi o ataki na ludzi - to się niestety zdarzy, prędzej czy później i u nas. Jednak ludzie częściej są atakowani przez psy, więc lepszą metodą na ochronę ludzi jest wprowadzenie zakazu posiadania psów. Ale wiemy, że ten postulat nie jest zbyt rozsądny czy realny, bo ludzie bardziej cenią sobie korzyści z posiadania psów, niż boją się realnych zagrożeń z ich strony. Taką samą kalkulację mentalną powinniśmy prowadzić w przypadku wilków, jednocześnie zwracając baczniejszą uwagę na ochronę dzieci i osób słabszych.



*** (ang.) filmik pokazujący zwierzęta broniące się przed wilkami) https://www.youtube.com/watch?v=Ge6nJ4p2alw  

****(ang. – uwaga tutaj pod nazwą elk kryje się jeleń kanadyjski - Cervus canadensis) - https://wolfwatcher.org/wp-content/uploads/2018/09/Elk.pdf

***** (ang. film - jeleń zwany mulakiem vs. wilk) https://www.youtube.com/watch?v=rcEpuXFMZ8g

niedziela, 28 stycznia 2024

Od pracy przy reklamach Kościoła Katolickiego, przez robotę na odcinku komunistycznej propagandy dla młodzieży, do marketingu w zachodnich korporacjach. Czyli +/- 40 lat z Jurasem.


Od pracy przy reklamach Kościoła Katolickiego, przez robotę na odcinku komunistycznej propagandy dla młodzieży, do marketingu w zachodnich korporacjach. Czyli 40 lat z Jurasem.

W latach szkoły podstawowej z jednej strony słuchałem u Babci Radia Wolna Europa i Głosu Ameryki. Z drugiej czytałem „Na przełaj” i słuchałem Rozgłośni Harcerskiej – narzędzi propagandy PRLu służących do kształtowania światopoglądu młodzieży. Właśnie tam zarabiał pieniądze Jurek Owsiak.

Dlaczego piszę o propagandzie? W tych młodych latach bardzo dużo czytałem. Szczególnie interesowały mnie książki o niemieckich obozach zagłady. Myślę, że pytanie – dlaczego i jak, skierowało mnie w stronę psychologii społecznej, a stamtąd do propagandy. Promotorem mojej pracy dyplomowej był Minister Kultury i Sztuki z czasów rządów Jaruzelskiego: Kazimierz Żygulski, specjalista od propagandy filmowej. Stąd jestem blisko tematu, choć Jurasowi o wiele bliżej było do propagandy związanej z muzyką. Do mediów wprowadził go właśnie specjalista w fachu muzycznym: Wojciech Waglewski, syn pracownika komunistycznych mediów, z czasów gdy ci strzelali Polakom w tył głowy. Dobrzy specjaliści. Jeszcze do dziś pobrzmiewa mi czasem w myślach kawałek Riders of the Storm. Nawet przez kilka lat myślałem, że to utwór Voo Voo, zespołu Waglewskiego, choć to był tylko cover grupy The Doors.

To, co Juras prezentował w mediach, wygłupy z Towarzystwem Przyjaciół Chińskich Ręczników, było na początku oryginalne i śmieszne. Ale szybko przestało bawić, bo schemat zabawy się powtarzał, a poza nią nie było nic. W tym czasie przewijały się w mediach, w których pracował Owsiak, treści poważniejsze i kontestujące reżim, więc przestałem na niego zwracać uwagę. Niesłusznie.

Dopiero za jakiś czas wyszło, że oprócz pracy w komunistycznej propagandzie, zarabiał również w nomenklaturowych spółkach powiązanych ze służbami specjalnymi. No cóż resortowy dzieciak - syn pułkownika milicji. 


Bawimy się, a przy okazji dowiecie się, kto jest Bardzo Złym Złem

Cała działalność Owsiaka to praca w propagandzie. Będzie w tym pracował do końca świata i o jeden dzień dłużej. Jest bardzo dobrym specjalistą. Podstawą jego propagandy jest 99% treści absolutnie nie związanej z przekazem perswazyjnym. Juras zajmuje się muzyką i działalnością charytatywną. Ale dzięki temu to co powie, raz na jakiś czas, bardzo szybko zostanie przyjęte w zakres wiedzy czy przekonań osób, którym podoba się jego główna działalność. I tu dochodzimy do rzeczy najważniejszej. Dzięki tej skuteczności, stale obecny jest w mediach. Osoby decyzyjne zapewniają mu potężną, ogólnopolską promocję właśnie dlatego, że w ten sposób sprzedaje targetowi przekaz, którego wymaga sponsor. Za komuny był to przekaz, który zapewniał masy, że nie jest aż tak źle: można się bawić, no więc się bawimy. Na podobnej zasadzie wspierany był przez rządzące media liberalne po upadku PRL. Obecnie Juras operuje już czysto politycznym przekazem, co widzieliśmy, gdy aluzyjnie porównywał PiSowców do sepsy i stygmatyzował ich jako Zło. Dzięki temu, u nowych sponsorów ma nieograniczone wsparcie marketingowe. W zagranicznych sieciach handlowych, w bankach czy w innych biznesach wspierających korporacyjną politykę na naszych ziemiach. Dla mnie osobiście, osoby nieco autystycznej, szczególnie uderzający jest komunikat, który wyskakuje nagle z ciszy, gdy czasem wieczorem robię zakupy w jednym z niemieckich sklepów. Agresywne, głośne zaproszenie do wsparcia WOŚP. Jakby nie wystarczało im obstawienie wośpowymi gadżetami sklepu i nachalna żebranina za pomocą terminalu płatniczego.


Na Księżyc z nimi!

Tak właśnie wygląda skuteczna propaganda. Robienie rzeczy odbieranych przez ludzi jako dobre, rozdawanie darmochy (w tym przypadku koncerty), kojarzenie się z uśmiechem, pomocą, zabawą, szczęściem. I tylko czasem mrugnięcie okiem do fanów – ej, a tych smutasów co nie tańczą, co nie wspierają pomagania dzieciom, to trzeba by na Księżyc.

À propos: oczywiście Owsiak tego mechanizmu propagandowego sobie nie wymyślił. Świetnie go tylko wykorzystał. Organizacją, która z niego korzystała wcześniej z wielkim powodzeniem, był Kościół Katolicki – czyniący dobro, pomagający ludziom, organizujący darmowe wydarzenia. Ale chyba coś im się tam mająteczku, ziemi, dóbr i władzy przy okazji uzbierało? ;-) Tak, to właściwie ten sam schemat. A Juras dorabiał też u nich w reklamie – robił witraże. To taki wczesny przekaz reklamowy. Bardzo skupiał uwagę uczestników mszy i przez to służył za świetny nośnik. Na kolorowych obrazkach ludziom przypominano różne historie i skutecznie wdrukowywano te obrazy do ich umysłów. Wyobraźcie sobie dawne czasy na naszych terenach. Na zewnątrz codzienna szaruga, a w kościele jasne kolory w witrażach raz w tygodniu - w niedzielę. A jeśli do tego jeszcze zaświeciło przez nie słońce...

Czy teraz już widzicie ten witrażowo-kolorowy styl także w materiałach propagandowych WOŚP?


Kto płaci, ten wymaga

Kościół płacił Jurasowi za robotę przy propagandzie po prostu pieniędzmi. Komuniści w zasadzie też, ale doszły tu jeszcze możliwości dodatkowego zarobku w spółkach. Po upadku komuny, właściwie płacili mu ci sami ludzie (w TVP czy w Radio została w większości ta sama kadra na średnich szczeblach, grupy wpływu też niewiele się zmieniły), ale Juras już rozwinął własny biznes i zaczęła się z tego robić wymiana usług – Owsiak zapewniał władzy odpowiednie wsparcie propagandowe, oni mu reklamę na swoich kanałach, dostęp do bezpłatnej pracy urzędników i dzieci. To samo widzimy teraz przy pracy dla korporacji – ogromne wsparcie medialne na ich kanałach, za rozpowszechnianie przekazu korzystnego dla zagranicznych gigantów biznesowych i tamtejszych struktur biurokratycznych. Juras zawsze przyłączał się do najsilniejszych. Teraz, kolejna zmiana władzy w Warszawie, zapędziła urzędników znowu do roboty. Oczywiście nie rozkazem, a subtelnym działaniem psychologicznym. 


Straty Polaków

Juras jest tu jednym z elementów, ale bardzo ważnym, zachodniej polityki informacyjnej skierowanej do Polaków. W takich przypadkach oczekiwane rezultaty są zawsze podobne. Tak jak w przypadku propagandy, w której realizował cele Moskwy, tak i w przypadku przekazu wspomagającego cele Berlina, chodzi o to, żeby miliony ludzi nad Wisłą pracowały dla korzyści polityki zagranicznego ośrodka centralnego i ich machin biznesowych. Po drugiej stronie są oczywiście nasze straty, czyli: ubożenie Polaków, brak szansy na rozwój w kraju, dziury w drogach i podobne skutki. Wszystko to pozornie nie związane z tym, że korporacje uzyskały w Polsce przywileje do eksploatacji miejscowych ludzi, zarówno za pomocą niskiej płacy, jak i preferencji dla swoich działań sprzedażowych (sieci, banki, portale internetowe). Dzięki osłonie medialnej mogą kształtować prawo praktycznie jak chcą, chroniąc swoje interesy.  


Lokalnie

Ten schemat propagandowy nie jest tajemnicą. Z powodzeniem wykorzystują go lokalni politycy. Stąd zamiast ofert merytorycznych mamy organizację koncertów, na których pokaże się przedstawiciel władzy, stąd wspieranie fanów sportów, miłość do piesków i kotków, sadzenie drzew i inne zgrane triki. Zgrane, ale zawsze działają. Tak jesteśmy skonstruowani w swej masie jako ludzie. Niewielu potrafi się przed tym bronić. Choćby ze względu na brak odpowiedniej edukacji w szkołach. 

Czy w związku z tym, ludzie pomagający Owsiakowi i jego sponsorom są źli? Nie. Większość po prostu nie zna się na polityce, ekonomii czy psychologii. A do pomagania mu pcha ich chęć bycia lepszymi ludźmi. Paradoks, prawda? Natomiast ci, którzy są politykami, wykształceni w takich dziedzinach jak psychologia, ekonomia, socjologia, w większości działają z pełną premedytacją i ze znajomością tych mechanizmów. I przy okazji pomagają swoim karierom.


Epilog

Jeśli zainteresowało Was to co piszę i chcecie wiedzieć, co się dzieje, gdy ktoś ma ważną informację, ale sprzeczną z interesami ludzi, którzy kontrolują media, proszę obejrzycie film Śmierć Zygielbojma. 

Dlaczego o tym piszę? Odsłaniając mechanizmy propagandowe na przykładach działania różnych stron sceny politycznej, narażam się właściwie wszystkim. Każdy normalny człowiek przyłącza się do jakiejś grupy, czy choćby się z nią identyfikuje, żeby czuć się częścią jakiejś całości, mieć jakieś wsparcie choćby mentalne. Czy w przypadku polityków – żeby korzystać z doktryny Neumanna – bezwzględnego wsparcia swojej grupy interesów. A ja robię sobie pod górkę u wszystkich, bo wszystkie wpływowe grupy z propagandy korzystają. Dlaczego?

Za każdym razem, gdy ktokolwiek zaczyna rozumieć w jaki sposób bezwzględnie, przez możnych i  cynicznych karierowiczów, wykorzystywane są jego dobre strony i słabości, też świat staje się lepszy. Pisząc o propagandzie, dostarczam zwykłym ludziom broni, dzięki której mogą zapobiegać złu i nieszczęściom powodowanym chciwością możnych tego świata.  

Tylko dlaczego mielibyście uwierzyć mi, a nie milionerom i miliarderom, którzy codziennie szprycują Was swoją propagandą, czy to w swoich mediach czy przez swoje kukiełki?

Zostawiam Was z tym pytaniem. 

Dziękuję za uwagę.

piątek, 19 stycznia 2024

Ptaki uciekają z Bagienka. Wnioski po 3 latach badań.




Powoli zbliża się marzec - znów będziemy liczyli ptaki na Bagienku. Liczymy je od roku 2021. W maju 2021 zaczęto tu budować wybieg dla psów. Był to akurat czas, w którym kończyliśmy liczenie. Na Bagienku odnotowaliśmy wtedy 27 gatunków ptaków. Obecnie jest ich o 5-8 mniej. Gatunki, które prawdopodobnie zniknęły to: 


  • sójka
  • rudzik
  • pierwiosnek
  • mazurek
  • piecuszek
  • kopciuszek
  • śpiewak
  • szczygieł


Ubywanie gatunków oznacza milionowe straty dla okolicznych mieszkańców*





Badania prowadziliśmy przez 3 lata. Obserwacje i nasłuch prowadziliśmy każdego roku od marca/kwietnia do maja. Badania były prowadzone przez biologa z wykształcenia oraz przez ornitologa, który od kilkunastu lat zajmuje się liczeniem ptaków.

W roku 2023 włączyliśmy w to dodatkową procedurę polegającą na nagrywaniu i analizowaniu głosów ptaków przez sztuczną inteligencję https://birdnet.cornell.edu/ (Cornell University, Chemnitz University of Technology). W roku 2023 odwiedziliśmy bagienko w celu zrobienia tych badań łącznie 23 razy. W porównaniu do ucha i oka ornitologa, sztuczna inteligencja zaobserwowała po jednym, ale tylko jednym odczycie obecności, w ciągu tych dni: kopciuszka, mazurka i pierwiosnka. Czy to tylko błąd interpretacji? Postaramy się to zbadać w tym roku.

Widać wyraźny spadek w 2023 roku, nie jest to raczej przypadek. Należałoby się przyjrzeć głębiej tematowi, np. przeanalizować wymagania siedliskowe tych gatunków, które zanikły. Zapewne zagrodzenie terenu, dewastacja miejsca, które stanowiło dla tych zwierząt środowisko do spokojnego żeru, toków i bytowania, miało wpływ na zmniejszenie populacji ptaków. Będziemy dalej to badać, żeby sprawdzić czy to jednorazowe załamanie czy też długoterminowe zmiany.

Dodatkowym czynnikiem odstraszającym ptaki mogą być postawione wraz z wybiegiem lampy, które świecą na bagienku przez całą dobę. Informacje o wpływie zanieczyszczenia świetlnego na przyrodę można znaleźć np. tutaj: https://ciemneniebo.pl/pl/artykuly-i-publikacje/222-ekologiczne-zanieczyszczenie-sztucznym-swiatlem i tutaj https://nauka.uj.edu.pl/aktualnosci/-/journal_content/56_INSTANCE_Sz8leL0jYQen/74541952/151432455

------------------

I kilka słów o tle tego badania. Zaczęło się od decyzji o lokalizacji wybiegu dla psów bez konsultacji z okolicznymi mieszkańcami. Zamiast poważnie negocjować, władze postawiły na rozkręcanie medialnych awantur. Nasza grupa mieszkańców wskazywała im różne inne możliwe lokalizacje. Sam proponowałem, na sesji Rady Miasta, dodatkową pomoc negocjacyjną w tym zakresie, a także utworzenie na bagienku użytku ekologicznego. Niestety, nie potraktowano nas poważnie. Wszystko opisane jest tutaj: https://www.swuj.pl/bagienko Władza posunęła się nawet do tego, żeby prymitywnym fikołkiem prawnym odebrać prawo do petycji, choć wyrok NSA wyraźnie wskazuje, że to działanie nielegalne ( https://kurpiecki.blogspot.com/2021/03/tajemniczy-chochlik-w-radzie-miasta.html ).

Zamiast przeprowadzenia rzetelnej inwentaryzacji zwierząt, miasto zamówiło inwentaryzację roślin do której dopisano bzdury wyssane z palca wskazujące, że postawienie wybiegu na Bagienku jest dobrym rozwiązaniem. Oczywiście na dokumencie nie było odnośników do żadnych badań, które potwierdzałyby wymysły piszącego ten dokument. 

Nasze badanie wydają się w pełni potwierdzać szkodliwość tego typu obiektów dla przyrody i mieszkańców okolic. Gdy potwierdzi się to także w tegorocznym badaniu przedstawię propozycję postawienia na Bagienku tablicy z gatunkami które stąd zniknęły, wraz z odnośnikiem do opisu działań władz prowadzonych w kontrze do przyrody i do mieszkańców.





Tablica na grafice jest zgrubną, szkicową, wizualizacją stworzoną przez sztuczną inteligencję DALL-E. Nie przedstawia dokładnego projektu ani nie przedstawia dokładnie wymienionych ptaków. 
Pozostałe wizualizacje ptaków w tym tekście również nie są dokładne.


* Wycena oparta na badaniach i analizie danych dotyczących satysfakcji z życia i informacji socjo-ekonomicznych ponad 26 tysięcy Europejczyków. Pisałem o tym tutaj, wraz z przedstawieniem wyceny opartej na tych badaniach: https://kurpiecki.blogspot.com/2021/05/zaczeli-budowac-wybieg-dla-psow-koszt.html


niedziela, 16 kwietnia 2023

Lekarze są coraz mniej potrzebni. Brakuje nam w Iławie naukowców, medycyny personalnej i chęci do zmian.




Uczelnia, która pobiera 20 tysięcy złotych za semestr studiów lekarskich, organizuje konferencję na temat braku lekarzy w Polsce (1). Sponsorują ją i wspierają medialnie firmy państwowe. Mam dla nich wszystkich dobrą wiadomość. Otóż nie są w Polsce potrzebni nowi lekarze ani ta konferencja. Ludzkie ogniwa między nauką a pacjentem stają się coraz bardziej zbędne. Zamiast tego potrzebne będą sprawne systemy ochrony zdrowia i błyskotliwi naukowcy. I możemy zacząć to robić w Iławie, ponieważ władze, jak zwykle, obudzą się zbyt późno.

Prawdopodobnie słyszeliście o tym, że sztuczna inteligencja (SI) zdała egzamin lekarski (2). Nie wiem, czy wiecie, ale za pomocą wyspecjalizowanej SI każdy z nas może stawiać diagnozy na poziomie lekarza (3). Glass AI nie potrafi jeszcze analizować skanów, ale do tego można użyć innego oprogramowania (4). Obecnie na świecie mamy takie możliwości, że możemy w Iławie postawić eksperymentalną przychodnię i w prosty oraz tani sposób pomagać tysiącom ludzi. Rozwiąże to problemy z kolejkami, brakiem lekarzy, wypisywaniem leków na chybił trafił, brakiem informowania pacjentów, wypisywaniem leków wchodzących w niebezpieczne interakcje z lekami już branych, przepisywaniem reklamowanych leków, kosztami i czasem traconym przez ludzi. Wystarczy wykształcić sprawnych operatorów systemu, którzy posiadają ogólną wiedzę medyczną oraz potrafią weryfikować informacje w pracach naukowych.

 Lekarz, w takiej funkcji jaką pełni obecnie, czyli skarbnicy wiedzy przechowywanej w swojej głowie, staje się coraz mniej potrzebny. Oczywiście jeszcze przez długi czas przyda się ludzki, lekarski, mózg w sytuacjach ratowniczych, wymagających szybkiej decyzji,  podczas operacji czy jako czynnik terapeutyczny czy uspokajający, bo ludzie nie wierzą maszynom. Ale już teraz należy kształcić nie lekarzy – potrafiących stosować procedury, na podstawie przyswojonych wiadomości, ale naukowców, którzy będą w stanie robić badania. Obecnie niestety lekarze nie potrafią wyjść poza utarte ścieżki i jeśli człowiek ma niestandardową przypadłość, to ani nie chcą prowadzić badań w kierunku rozwiązania problemu, ani pomóc pacjentowi w prowadzeniu badań – bo nie mają tego w rozdzielniku.

Obecne pokolenie lekarzy nie ma się czego bać, dopracuje sobie do emerytury w „starym trybie”, ale  ludziom, przy obecnych możliwościach, należy się znacznie więcej niż standardowe porady i warto zrobić to w Iławie. Korzystając z dostępnej wiedzy, potrafimy wykształcić lepszych fachowców niż polskie uniwersytety – fatalnie notowane w światowych rankingach. Ludzie wykształcą się prawie sami, wystarczy dać im dojście do narzędzi diagnostycznych i SI. Mamy świetną wirtualną rzeczywistość do nauki anatomii czy farmakologii. Mamy dostęp nawet do darmowych kursów analizy transkryptomu na poziomie pojedynczej komórki. Sekwensery DNA są coraz tańsze więc tuż za rogiem jest medycyna personalna. Mamy wszystko pod ręką, oprócz chęci do eksperymentowania dla dobra mieszkańców. 

Ktoś spyta. A co jeśli maszyna postawi błędną diagnozę? A co jeśli pacjent umrze? Będziesz wtedy miał swój eksperyment! - doda. Już teraz mogę powiedzieć że maszyna będzie popełniać błędy, a pacjenci będą umierać. Ale będzie to mniej śmierci i pomyłek niż obecnie robią ludzie-lekarze. Poza tym ma to być tylko dla chętnych, poza systemem medycznym. Dajmy ludziom sprawdzić te podejście i niech zwycięży lepszy. To jest demokracja w praktyce. 

Dziennikarze już zaczynają zauważać że przyszłość dla większości ludzkości to dochód podstawowy (5), sposobem na wyrwanie się z tego fatum jest jedynie edukacja i rozwój technologii. Urzędnicy nam tego nie zapewnią, musimy zawalczyć o naszą przyszłość sami. A takie projekty jak wspomniany są, nie dość że przyszłościowe, to interesujące i rozwijające. Czeka nas w Iławie albo rozwój i zabawa albo wieczna stagnacja. Jeszcze nie jest za późno żeby z naszych okolic zacząć robić enklawę, która nie utonie w globalnym marazmie i biedzie. 

I stąd też pytania o rozwój SI i medycyny personalnej w Iławie do kandydatów w wyborach: https://www.swuj.pl/wybory23/pytania-do-kandydat%C3%B3w

Już wkrótce rozpoczynam kurs biologii syntetycznej i genomiki: https://www.instytut.ilawa.pl/kurs ,a potem może uda się wrócić do sztucznej inteligencji, komputerów kwantowych, czego uczenie młodzieży rozpocząłem kilka lat temu: https://klubnauki.pl 

PS. Szukam sali do zajęć bo urzędnicy nawet tego nie chcą udostępnić choć mają pomieszczeń pełno – niestety tylko dla swoich znajomych.

PS 2 . Jakby jednak ktoś się uparł że mu potrzebny legalny świstek do leczenia ludzi to może sobie kupić tanio - jak niżej Patent nie jest nowy, już 20 lat temu mogłem kupić w ten sposób papierek, typu "dyplom", z uczelni w Kijowie. Też legalnie, też uznawany przez RP.


PS3. Okazuje się że ludzie wolą odpowiedzi czatbotów niż prawdziwych lekarzy. Oceniają je wyżej pod względem jakości i empatii. Badania: https://jamanetwork.com/journals/jamainternalmedicine/fullarticle/2804309



(1) https://eph-amisns.pl/ 

(2) https://www.rynekzdrowia.pl/Nauka/Sztuczna-inteligencja-Al-zdala-egzamin-lekarski,242333,9.html

(3) https://glass.health/ai/

(4) https://brainscan.ai/company.html

(5) https://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/8699547,chatgpt-bogaci-biedni-sztuczna-inteligencja-zatrudnienie.html

środa, 29 marca 2023

Pomarańczowe koraliki

Iławscy urzędnicy wzięli właśnie udział w aktywnym promowaniu rozwiązań i produktów jednej z zagranicznych firm, która zarabia na sprzedaży ich urzędom. Zrobili to na tyle sprawnie że firma dostarczy, czy zainstaluje na iławskim przejściu, światła z czujnikiem ruchu. Takie czujniki można kupić od kilkudziesięciu lat za grosze, w wersji profesjonalnej za kilkaset złotych ale są i droższe. Całe przejście to koszt kilkudziesięciu tysięcy.

Podejrzewam że skuteczna kampania reklamowa Orange kosztowałaby więcej niż te przejścia, gdyby musieli za nią zapłacić. Natomiast tutaj wykorzystali urzędników, którzy np. wywierali psychiczną presję na dzieci w szkołach, zachęcali do głosowania używając autorytetu nauczycieli i systemów komunikacji szkolnej. Jest to kolejne użycie tych systemów komunikacyjnych do robienia prywaty, jak to miało miejsce przy budżecie obywatelskim, gdzie jedna ze szkół promowała projekty wyłącznie swoich znajomych. Zwróciłem na to uwagę urzędnikom, ale chyba nie dotarło, skoro szkoła bierze udział w akcji reklamowej zagranicznej firmy. 

Orange to firma zagraniczna, której największym udziałowcem jest rząd francuski, czyli, delikatnie mówiąc, organ niezbyt nam przyjazny.  Udział w niej lokalnych urzędników ogólnie wygląda jak tradycyjne oddawanie dóbr lokalnych mieszkańców Białym Ludziom, przez wodzów plemienia, za kolorowe koraliki.

Jedynym plusem tej akcji jest to, że takie przejście w Iławie powstanie i mieszkańcy będą mogli przetestować jego wady i zalety. 

Natomiast co trzeba zrobić, gdy mleko się już rozlało? Z punktu widzenia marketingowego jest to bardzo sprawna akcja public relations, podnosząca świadomość marki Orange i ich rozwiązań „smart cities”. Dzięki zaangażowaniu niczego nie podejrzewających ludzi, firmie udało się dotrzeć ze skutecznym przekazem do większości mieszkańców. Dodatkowo przekaz będzie wzmacniany jeszcze kilkukrotnie – np. przy oddawaniu przejścia do użytku. Może wpłynąć to w przyszłości, w znacznym stopniu, na wybór rozwiązań tej firmy przez lokalne władze.

Tak więc pierwsza sprawa to trzeba zrobić wszystko żeby uniemożliwić firmie Orange udział w przetargach miejskich i powiatowych przez następne, np. 10 lat. Dotyczy to też innych zamówień publicznych. Tak żeby nie uzyskała korzyści ze współpracy z urzędnikami i z wykorzystania dzieci. Na ewentualne próby wdrażania w Iławie takich rozwiązań przez Orange lub przez jaj partnerów będę zwracał uwagę w najbliższych latach.

Druga rzecz to trzeba wdrożyć systemowe rozwiązania dzięki którym urzędnicy przestaną traktować urzędowe placówki, którymi kierują jak własne folwarki. Można to zrobić wdrażając jasną politykę dotyczącą wykorzystania środków komunikacji, pomieszczeń, sprzętu i innych możliwości jakimi te dysponują. Tak aby placówki publiczne mogły służyć wszystkim mieszkańcom. Chodzi choćby o załatwienie prostej sprawy wynajmu pomieszczeń dla organizacji społecznych czy grup sportowych. Tak żeby cennik i warunki były jasno dostępne dla wszystkich, w każdej instytucji. Czy to takie trudne?

A tak na marginesie. Zauważyliście że Miasto więcej wysiłku włożyło w promocję tego przejścia niż w lobbing drogi S5 w pobliżu Iławy? :-)




czwartek, 12 stycznia 2023

Bo mi droga jest ma droga



Trochę się obawiałem że droga S5 naprawdę może przebiegać blisko Iławy. Przyniosłoby to mieszkańcom głównie straty. Nasze władze samorządowe chyba myślą tak samo. Wnioskuję to po tym co robią w praktyce w tej sprawie. A nie robią właściwie niczego.

(więcej na temat S5 w Iławie, propozycje inwestycyjne/negocjacyjne i link do ankiet na stronie: https://www.swuj.pl/s5 )

Gdyby przebieg S5 bardzo blisko Iławy rzeczywiście byłaby dla miejscowych władz ważny, widać by było przygotowanie się do dyskusji o tym wariancie. Śledzę tą sprawę od jakiegoś czasu i jednym z niewielu argumentów było to, że mogą powstać obok Iławy nowe miejsca pracy, bo... gdzieś tam, przy drodze, powstał jakiś magazyn. I tyle było w opracowaniu Miasta Iławy na ten temat. Żadnych danych na potwierdzenie, żadnych symulacji przy różnych wariantach przyszłości. Na spotkaniu w Lubawie widać było, że tamte władze są przygotowane i przytoczyły argumenty liczbowe. I to jest podstawa do dyskusji. U nas? Krąży argument o niebotycznej szansie dla Iławy, oparty na historycznych analogiach. Fajne, ale jak z tym dyskutować skoro zwolennicy tej tezy nie próbują nawet wytłumaczyć na jakich danych czy przewidywaniach opierają swoje twierdzenia? W materiale wideo przytoczyłem argument z czasów Imperium Rzymskiego, ale wolę liczby i fakty, które tam znajdziecie. Inny argument to to, że warto żeby droga przeorała nasze lasy, bo jak wygra wariant zielony to gdzieś indziej naruszy przyrodę. To przykre ale jak to się ma do strat które przy wariantach „iławskich” poniosą tysiące ludzi, korzystających z miejscowej natury? Nie mówiąc już o faunie i florze.

Gdyby władzom zależało, to robione byłyby w Iławie kampanie społeczne jakich nigdy tu nie widziano. Zobaczylibyście wymyślne reklamy, ciekawe osoby wspierające „iławskie” warianty, itp.  Ze strony samorządów iławskich są jakieś pojedyncze wystąpienia w mediach, tak żeby pokazać że broni się interesów Iławy, że coś się dzieje i to właściwie tyle. Myślę że władze kalkulują tak jak ja, że wariant czerwony i fioletowy może przynieść korzyści najwyżej 2-3% mieszkańców, reszta na tym straci lub będzie to dla nich obojętne. Może jest tak jak w Nowym Mieście gdzie wójt nie jest pewny czy odpowiada im wariant zielony, a mieszkańcy są przeciw. Wiadomo przecież, że ta droga to ułatwienie tranzytu między Zachodem a Wschodem, a my znaleźliśmy się na jej trasie tylko jako przypadkowy pionek. 

A może samorząd chce rozpocząć kampanię za wariantami „iławskimi” dopiero na konsultacjach w Iławie? Zobaczymy. 

Na razie zapraszam na moją, krótką analizę korzyści i strat z poszczególnych wariantów, opartą na danych i faktach. W poniższym materiale wideo:



I poniżej aktualizacja po spotkaniu 12.01.2023

Są to pytania jakie zadałem w trakcie konsultacji i odpowiedzi GDDKIA.

Odpowiedzi są takie, że nie wiedzą ile zapłacą mieszkańcy Iławy za dojazd np. do Ostródy nową drogą. Ani nie chcą zapewnić, że takie przejazdy lokalne będą darmowe. Nie są także przewidziane żadne rekompensaty dla tysięcy ludzi którzy stracą możliwość efektywnej redukcji stresu w lasach za osiedlem Podleśne. A przecież można by zaproponować mieszkańcom za to lasek miejski, darmową komunikację do lasów na północy, pomoc przy walce z wycinkami za pomocą dopłat do nadleśnictw i prawdopodobnie 100 innych pomysłów na zrekompensowanie mieszkańcom Iławy tych strat. Ale jak to urzędnicy - szkód chcą narobić, a zwykłym ludziom, którzy na tym stracą każą spadać na bambus -  "bo prawo", "bo nie mogą".  Klasyka polskiej demokracji. 



I mała aktualizacja 14.01.2023


Nagle pojawiły się argumenty że warto ciąć i zanieczyszczać lasy, które służą tysiącom mieszkańcom Iławy do relaksu, bo gdzieś, w jakimś Wygwizdowie Dolnym, gdzie mieszka nastu mieszkańców, popsuje się krajobraz. Aż dziwne, że te argumenty podnoszone są przez osoby z Iławą jakoś związane.

No to spójrzmy na mapę pobliskich terenów chronionych, na którą naniesiono poszczególne warianty.

Trasa wariantów „iławskich” została wytyczona akurat obok rezerwatu przyrody o znaczeniu międzynarodowym! Rezerwat przyrody Jezioro Karaś jest,  jako jeden z niewielu obszarów przyrody w Polsce, wpisany listę Konwencji Ramsarskiej. Tam są miejsca lęgowe ponad 100 gatunków ptaków wśród który wiele wpisanych jest Czerwonej Księgi Zwierząt. Czyli zagrożone są wymarciem. Ranga tego rezerwatu jest nieporównywalna z Drwęcą na której chroni się głównie ryby, którym droga niewiele zaszkodzi. Zresztą wszystkie warianty przecinają Drwęcę.

Argumentem dla zwolenników wariantów „iławskich” jest to, że las za osiedlem Podleśne i tak jest już ustawicznie niszczony przez urzędników RP, więc bez problemu można go zniszczyć jeszcze bardziej. O tym, że warto objąć go także ochroną, żeby stawał się coraz piękniejszy, politycy nie raczyli pomyśleć, ale do wycinek są pierwsi. I to w momencie, w którym coraz więcej mówi się o funkcji społecznej lasu, a ludzie zaczynają podnosić głowy i zdawać sobie sprawę, że  i im należy się choć trochę kontaktu z naturą. Dlatego od jakiegoś czasu postulujemy utworzenie tam lasku miejskiego.

Co do „ekologiczności” poszczególnych wariantów w naszej okolicy. Poza Karasiem warianty „iławskie” przecinają w większym stopniu obszary siedliskowe, a „zielony” przecina głównie formy ochrony przyrody, o niewielkich rygorach ochronności jak obszary chronionego krajobrazu czy parki krajobrazowe. Jak ktoś chce zobaczyć jak wygląda taka „ochrona” w praktyce może odwiedzić lasy na północy Iławy, gdzie liczne wycinki drzew „dodają uroku” krajobrazowi parku.

Podsumowując. Biorąc pod uwagę argumenty społeczne i środowiskowe, wybór przez GDDKiA któregokolwiek z wariantów przebiegających koło Iławy byłby co najmniej dziwny.  

Obszary chronione na mapie każdy może podejrzeć sobie tutaj: https://geoserwis.gdos.gov.pl/mapy/ i samemu porównać wagę poszczególnych rodzajów ochrony.




Argumenty z filmiku, który nagrałem:

Trwają właśnie konsultacje na temat budowy drogi S5, która ma przechodzić w pobliżu Iławy. I powstaje pytanie, który z wariantów najkorzystniejszy jest dla mieszkańców Iławy.

Jakie rozwiązania proponuje nam Generalna dyrekcja dróg krajowych?

Dwa warianty przekierowujące tranzyt z Niemiec na wschód przez nasze lasy, które trzeba będzie częściowo wyciąć. Albo wariant do którego trzeba będzie dojechać 10 kilometrów, drogą na Lubawę. Co nam dają warianty z wycinką lasu, jeśli chodzi o oszczędność czasu dojazdu gdziekolwiek? Wariant czerwony w kierunku Ostródy, Olsztyna skróci nam drogę o minutę, a żeby dojechać do Grudziądza mieszkańcy Iławy będą musieli się najpierw cofnąć więc zysk też będzie jedynie kilkuminutowy. Przy wariancie fioletowym mamy jeden węzeł więcej w kierunku na Grudziądz ale wtedy droga jest dłuższa więc czas dojazdu wychodzi prawie tak samo jak przy wariancie zielonym. Różnica to około 3km. A i to może się zmienić w ciągu dalszych prac. Przy czym trzeba wziąć pod uwagę że w ministerstwie już rozpoczęto pracę nad wprowadzeniem płatności za drogi ekspresowe. Więc trzeba się zastanowić czy chcemy zapłacić 10-30zł za luksus dojazdu minutę szybciej do Olsztyna czy za kilka minut oszczędności w kierunku na Grudziądz.

Jeśli chodzi o ekonomię dla przedsiębiorstw to wystarczy sobie rozłożyć koszt kilku kilometrów więcej na ilość produktów które wieziemy. Załóżmy nawet że oszczędzimy 10km w dojazdach tam czy z powrotem czyli 3 litry paliwa. Gdy rozłożymy 20zł na np. 100 szt. przewożonych mebli, da nam to 20 gr. oszczędności na sztuce. Nie jest to koszt który waży na decyzji zakupowej podejmowanej przez klienta. A jeśli weźmiemy produkty o wyższej technologii niż drewno czy meble to w ogóle nie ma tutaj tematu tego rodzaju oszczędności. To jest mniej niż grosze na sztukę.

Pojawia się argument awansu cywilizacyjnego jeśli droga przebiegnie bliżej Iławy. 30 lat temu to był argument ale na obecnym etapie rozwoju nie jest. Zmienił się kształt globalnego handlu i struktura własnościowa biznesów w Polsce, poprzejmowanych przez korporacje. Nie jest tak jak było na dawnych prowincjach starożytnego Rzymu, że zrobią nam pierwszą drogę którą kupcy dotrą do niedostępnych dotąd terenów. Drogi już są, a że niektóre kiepskie i poblokowane szlabanami to po prostu trzeba rozwiązać te problemy, a nie liczyć magicznie na jakiś rozwój związany z nową drogą.

Wystarczy spojrzeć na Ostródę, która od wielu lat jest przy drodze ekspresowej a ma większe bezrobocie od nas i mniejszy dochód na mieszkańca.

Poza tym, jeśli ktoś liczy na jakiejś nowe miejsca pracy to chyba dawno nie był w jakiejś nowoczesnej fabryce czy magazynie. Coraz więcej w nich automatyzacji i robotyki, a niewykształcona siła robocza staje się coraz bardziej zbędna.

No i to by było na tyle jeżeli chodzi o potencjalne zyski z przebiegu tej trasy niedaleko Iławy. Dla mieszkańców Iławy, którzy nie jeżdżą często samochodem w dłuższe trasy na Zachód i nie są właścicielami dużej korporacji, żadnych zysków z tym związanych po prostu nie ma. Natomiast wariant zielony ma szanse uwolnić nas od ruchu tranzytowego przez centrum Iławy i nam ,mieszkańcom swobodniej będzie się jeździło.

A teraz o stratach przy wariantach przebiegających przez iławskie lasy.

Urzędnicy i politycy lubią przedstawiać się jako ekologiczni co polega głównie na zrobieniu sobie zdjęcia z rowerem, zdjęcia w tramwaju i zasadzenia jakiegoś drzewa. No i na opowiadaniu modnych narracji klimatycznych. Jeżeli chodzi o praktykę to, jak widzimy to w Iławie i w okolicach, nie mają żadnego problemu z niszczeniem i betonowaniem przyrody. Ta droga jeśli będzie przebiegać koło Iławy to niszczenie kolejnych hektarów roślinności i zwierząt. Nie dość że wokół są częste wycinki to mieszkańcy Iławy i okolic są wśród tych obywateli Polski, którzy mają najdalej do parków narodowych. Nie dość że te warianty zniszczą nasze lasy, pozbawią mieszkańców terenów do rekreacji , do zbierania grzybów, doi wypoczynku, wypłoszą zwierzęta to dodatkowo będą przechodzić obok rezerwatu przyrody Karaś i stresować tamtejsze ptaki, które są niby pod ochroną. Dodatkowo znowu dewastujemy Dolinę Iławki.

Przyroda w Iławie i wokół to jedno z nielicznych naszych zasobów i nie powinniśmy dać sobie tego łatwo zabierać. Nasze starania powinny iść w drugą stronę. W kierunku stworzenia mieszkańcom Iławy coraz lepszych warunków życia i wspieranie nowoczesnych sposobów rozwoju. Stąd wariant Zielony, przebiegający obok Lubawy jest dla nas najkorzystniejszy.


środa, 14 września 2022

Biotech w Iławie i na świecie. Czyli jak wejść w biologię syntetyczną, zaczynając od mniej niż 0,005% wydatków na miejscową edukację.



Iława wyraźnie zapisała się w początkach molekularnych nauk o życiu*. Z okolic pochodził noblista Emil Adolf von Behring, urodzony w Ławicach, który opracował surowice antytoksyczne, zawierające przeciwciała czyli część układu odpornościowego. W Iławie urodził się Richard Altmann,  który odkrył mitochondria i nadał nazwę kwasom nukleinowym. Potem odkryto że dzielą się na DNA i RNA.

Z tym że było to bardzo dawno temu więc już mało kto kojarzy ich z biologią komórkową. Od tego czasu w Iławie niewiele dzieje się w tym temacie. Jeszcze przed covidem proponowałem sprowadzanie edukacyjnych zestawów do edycji genów ale musiało brzmieć to trochę dziwnie. Mam nadzieję że to co się działo podczas dwóch ostatnich lat mogło kilku ludziom otworzyć oczy. I może coś zacznie się w tym temacie. A powinno bo zbliża się cywilizacyjna szansa na rozwój. Zrozumieli to Amerykanie. 

Kilka dni temu dowiedzieliśmy się że badaczka o polskich korzeniach, pracująca w Ginkgo Bioworks - fabryce biologii syntetycznej, stanie na czele nowej agencji biotechnologicznej w USA. A to dlatego że prezydent USA wydał rozporządzenie wykonawcze dotyczące postępu w biotechnologii i bioprodukcji na rzecz zrównoważonej, bezpiecznej i bezpiecznej biogospodarki. Prezydenci USA ostatnio wydają około 40 takich rozporządzeń rocznie, więc jest to dość istotne. W ramach tego: "Rząd Stanów Zjednoczonych poszerzy możliwości szkoleniowe i edukacyjne dla wszystkich Amerykanów w zakresie biotechnologii i bioprodukcji."**

Dodatkowo,  w 60 rocznicę "księżycowej" mowy Kennedy'ego Biden oznajmił, że wyznaczył priorytetowy cel - walkę z nowotworami. Na czele nowej agencji biotechnologicznej ARPA-H, mającej zajmować się zaawansowanymi innowacjami stanie  - Renee Wegrzyn. Pracowała poprzednio również w DARPA, agencji tworzącej nowoczesne technologie dla wojska.

Poza tym, w USA odkryto możliwość przewidywania powstania chłoniaka przy pomocy sekwencjonowania całego genomu i zaawansowanej bioinformatyki.*** Proces ten można wykorzystać do wykrywania innych nowotworów. I tutaj rzecz ważna i ciekawa z perspektywy Iławy, że takie badania można robić niewielkim kosztem. Sekwencjonowanie całego genomu to kilkaset dolarów, narzędzia bioinformatyczne są za darmo w sieci. Potrzebna jest tylko duża wiedza - też jest za darmo w sieci. 

Jako że biologia syntetyczna się demokratyzuje, wiedza o niej jest dość łatwo dostępna, a narzędzia do zajmowania się nią tanieją, teraz jest najlepszy okres żeby w to wejść. Ile nas, w Iławie, to będzie kosztowało?

Rocznie Iława i okolice (gmina, miasto, powiat) wydają na oświatę i wychowanie około 125 mln zł. Stworzenie i prowadzenie małego, edukacyjnego laboratorium biologii syntetycznej ****, kosztowało by mniej niż 1% tej sumy. Ale chcemy zacząć od sumy mniejszej od promila tej kwoty. Co tam promila, mniejszej od 1/10 promila! Nawet mniej niż 0,005% . Serio

Zaczniemy od zakupu edukacyjnych zestawów do edycji genów. Jeśli to spodoba się młodzieży, kupimy edukacyjne urządzenia. Jeśli i to chwyci czyli młodzież zacznie przeprowadzać własne projekty, zaczniemy budować profesjonalne laboratorium. 

Czy nas region stać aby zaryzykować te mniej niż 0,005% wydatków na oświatę, na wejście w biologię syntetyczną już dziś? A potem może 1%.  Odpowiedź wydaje się prosta. Nie stać nas by nie spróbować. 

I może, dzięki temu, Iława wróci do czołówki miejsc skąd pochodzą badacze molekularnych nauk o życiu.


*Czasopismo Postępy Biochemii - Początki molekularnych nauk o życiu – Kontekst Polski https://postepybiochemii.ptbioch.edu.pl/index.php/PB/article/download/105/181/285

** https://www.whitehouse.gov/briefing-room/presidential-actions/2022/09/12/executive-order-on-advancing-biotechnology-and-biomanufacturing-innovation-for-a-sustainable-safe-and-secure-american-bioeconomy/ 

A pod linkiem  możecie obejrzeć relację z zebrania z Białego Domu na temat biotechnologii i bioprodukcji. Szczególnie polecam wypowiedzi Jasona Kelly ( Ginkgo Bioworks ) i Gauraba Chakrabarti (Solugen) : https://youtu.be/0i26aOKo1Mc?t=3221

*** https://www.genomik.pl/ciekawostki/genomy-bioinformatyka-i-warianty-powoduj%C4%85ce-nowotw%C3%B3r

**** https://www.instytut.ilawa.pl/synbio_lab

Zapisywanie danych na DNA w organizmach i w kosmosie: https://sites.google.com/view/dnataspace/home