wtorek, 26 maja 2026

Naukowcy spalą opony?

 

Naukowcy spalą opony?

27 maja 2026 -  protest naukowców pod Sejmem. Sam fakt, że naukowcy wychodzą na ulicę, nie jest częstym widokiem nawet w krajach zachodnich. Już dlatego jest to wydarzenie ciekawe. Sam zresztą, żartobliwie mówiąc, "doradzałem" organizatorom, jak zachęcać środowisko naukowe do udziału w paleniu opon.



Przy tej okazji pojawia się zasadnicze pytanie: czy rzeczywiście warto dawać 3% na polską naukę?

Z jednej strony: dałbym nawet 5%

Z jednej strony, patrząc na to, jak funkcjonuje ten kraj, dałbym im nawet 5%. Jeżeli państwo miałoby zajmować się czymś poza wojskiem, drogami i podstawową infrastrukturą, to właśnie wspieraniem nauki — przynajmniej tej jej części, która może realnie popchnąć kraj do przodu.

Tymczasem państwo zajmuje się pierdylionem różnych rzeczy nieistotnych, co niestety przekłada się na prosty efekt: mało co w tym państwie naprawdę działa. Z tej perspektywy finansowanie nauki wydaje się jedną z niewielu dziedzin, w których zwiększenie nakładów może dać jakiś dodatkowy zwrot. Dlatego, patrząc od tej strony, dałbym te 3%, a może nawet 5%.

Z drugiej strony: samo dosypanie pieniędzy niewiele da

Problem polega jednak na tym, że samo zwiększenie finansowania prawdopodobnie niewiele zmieni.

Polska nauka — i chyba przyzna to każdy, kto patrzy na sprawę uczciwie — jest daleko za nauką tak zwaną europejską: niemiecką, francuską czy skandynawską. A ta z kolei, jak wszyscy wiemy, jest już coraz dalej za nauką światową, czyli dziś głównie amerykańską i chińską. My jesteśmy więc jeszcze kilka długości za tym poziomem.

I nie widać tutaj żadnego realnego pomysłu, schematu ani mechanizmu naprawy. Jest właściwie tylko jedno hasło: dajcie więcej pieniędzy.

Tyle że „dajcie więcej pieniędzy” w obecnych warunkach może oznaczać po prostu konserwację tego, co już istnieje. Czyli dokładanie środków do systemu, który działa źle, selekcjonuje negatywnie, premiuje zachowawczość i wzmacnia tych, którzy już siedzą przy dystrybucji pieniędzy.

Komputer kwantowy jako symbol

Nie chcę się tutaj szczególnie rozwodzić nad rzeczami, o których często mówi się przy okazji polskiej nauki: feudalizmem, brakiem szans, negatywną selekcją, brakiem motywacji czy zależnościami środowiskowymi. Wystarczy prosty przykład: sprawa komputera kwantowego.

Kupiono komputer kwantowy — pięć kubitów, w Finlandii. Minister przeciął wstęgę na inauguracji i praktycznie wszyscy, którzy choć trochę znają się na temacie, po prostu to wyśmiali. Jeden z fizyków zaproponował nawet zgłoszenie całej sprawy do Najwyższej Izby Kontroli.





Sytuacja była tym bardziej groteskowa, że już w 2019 roku, kiedy prowadziłem zajęcia ze sztucznej inteligencji i komputerów kwantowych, ja — zwykły człowiek — miałem dostęp do prawdziwego komputera kwantowego IBM. Oczywiście możliwości były ograniczone, bezpłatnych prób było mało, resztę trzeba było dokupić albo pracować na emulacjach, ale jednak był to realny dostęp do takiej technologii.

Tymczasem ministerstwo prezentuje dziś pięciokubitową maszynę tak, jakbyśmy właśnie doganiali świat. I to pokazuje problem: ludzie decydujący o nauce często nie bardzo orientują się, gdzie ten świat naprawdę jest.

Sztuczna inteligencja i wieczne spóźnienie

Podobnie było ze sztuczną inteligencją. Ja sam miałem z nią do czynienia kilkanaście lat temu, pracując przy różnych projektach. Tymczasem w polskiej nauce, poza pewnymi niszami, które oczywiście zawsze istniały, AI zaczęła być szerzej dostrzegana, rozumiana i traktowana poważnie dopiero kilka lat temu.

To jest ten sam koszmar, który wraca za każdym razem, kiedy stykam się z nauką, postępem i technologią w polskich instytucjach. Wieczne opóźnienie. Wieczne odkrywanie rzeczy, które gdzie indziej są już dawno przetworzone, opisane, wdrażane albo wręcz porzucane jako przestarzałe.

Pamiętam to jeszcze ze szkoły podstawowej. Nauczyciele często nie wiedzieli wtedy, czym są komputerowe edytory tekstu. Wielu nie rozumiało nawet, czym właściwie są komputery. Oczywiście nie wszyscy, bo część osób kupowała już wtedy komputery swoim dzieciom, ale szkoła jako instytucja była kompletnie poza tym światem. A przecież o takich rzeczach można było czytać nawet w pismach kolportowanych przez władzę komunistyczną.

Negatywny dobór i dystrybucja środków

To zacofanie nie bierze się znikąd. Ono wynika z negatywnego doboru i ze sposobu działania instytucji naukowych oraz instytucji wspierających naukę. Wystarczy spojrzeć na ostatnie doniesienia prasowe dotyczące Łukasiewicza czy Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

W wielu miejscach siedzą ludzie, którzy zajmują się przede wszystkim dystrybucją środków wśród swoich. Ewentualnie rozdzielają pieniądze zachowawczo, według bezpiecznego rozdzielnika. Zasada jest prosta: środki trafiają głównie do projektów wtórnych, przewidywalnych, podobnych do czegoś, co już było. 

Nic naprawdę innowacyjnego, nic wybiegającego w przyszłość, nic szczególnie odważnego nie ma większych szans. Bo ludzie, którzy decydują o finansowaniu, często się boją. A jeszcze częściej po prostu nie rozumieją, o co w takich rozwiązaniach chodzi i co one mogą przynieść w przyszłości.

Dlatego finansuje się projekty, które nawiązują do tego, co już gdzieś funkcjonuje. To jest dla gremiów decyzyjnych zrozumiałe, bezpieczne i łatwe do opisania w dokumentach.


Kolejna sprawa to edukacja i wciąganie do nauki ludzi, którzy potrafią się najlepiej nauczyć na pamięć czy odtworzyć proste projekty. No i brak jakichkolwiek możliwości rozwoju dla ciekawych świata, inteligentnych i kreatywnych. Oprócz emigracji. 

Perowskity, Czyste Powietrze i wrażenie postępu

Tak bywało chociażby przy różnych modnych tematach technologicznych, takich jak perowskity. Zaczyna się finansowanie, wokół pieniędzy pojawiają się dziwni ludzie powiązani z innymi dziwnymi ludźmi, tworzą się projekty, przez które środki zaczynają przepływać.

Trochę tak, jak mieliśmy to w programie Czyste Powietrze. Z zewnątrz wygląda to jak modernizacja, ekologia, nowe technologie i państwo działające w interesie obywatela. W praktyce często okazuje się, że ludzie są robieni w konia na pompy ciepła czy magazyny energii, za które państwo, czyli podatnik, płaci dwa razy więcej, niż byłyby warte na normalnym rynku.

Ale wrażenie zostaje. Można wywieszać plakaty, mówić o nowoczesnych technologiach, organizować konferencje, przecinać wstęgi i produkować narrację o postępie.

Tylko że korzyści często nie ma żadnych. Albo prawie żadnych.

Koniec świata przepisywaczy

Jeśli to wszystko nie kończy się przekrętem, to często kończy się nauką na poziomie tysięcy prac pochowanych po archiwach. Prac biernych, wtórnych, przepisywanych, będących kompilacją cytatów z książek i różnych źródeł.

Kiedyś, jeśli jakiś sprawniejszy człowiek w naszym środowisku naukowym znał języki obce, mógł przepisywać z zagranicznych źródeł, napisać na tej podstawie książkę, zostać lokalnym autorytetem i na tych kilku książkach pracować sobie przez całe życie.

Ale ten świat się kończy.

Od ponad dwudziestu lat mamy Google, Wikipedię i powszechny dostęp do wiedzy. Teraz mamy też technologie, które potrafią tę wiedzę przetwarzać, streszczać, porównywać i wyjaśniać w sposób zrozumiały dla każdego. Nie da się już tak łatwo udawać, że samo przepisywanie i przerabianie cudzych myśli wnosi istotną wartość do społeczeństwa.

Ci ludzie oczywiście jeszcze będą siedzieć siłą rozpędu. I będą blokować zmiany. Ale ich funkcja cywilizacyjna w dużej mierze się skończyła.

Nauka potrzebuje wolności, nie tylko urzędniczych pieniędzy

Dlatego jedynym realnym sposobem na to, żeby nauka w Polsce ruszyła do przodu, jest danie przestrzeni ludziom, którzy mają odwagę, chęci, pomysły i motywację. Ludziom, którzy chcą coś robić, ale niekoniecznie chcą całe życie czekać na decyzję urzędnika, recenzenta, komisji albo środowiskowego układu.

Tacy ludzie powinni móc pozyskiwać pieniądze z rynku, a nie wyłącznie z grantów rozdzielanych przez instytucje, które z natury rzeczy premiują ostrożność, znajomości i projekty podobne do poprzednich.

Bo w obecnym systemie bardzo trudno zrobić coś naprawdę nowoczesnego.

Trzeba więc obniżyć podatki, zmniejszyć biurokrację, ograniczyć regulacyjne duszenie małych i średnich inicjatyw. A najlepiej wyjść z Unii Europejskiej, bo ten system coraz bardziej nas blokuje. Niszczy każdego małego i średniego, który próbuje zrobić coś samodzielnie. To zresztą zauważają już nawet ludzie w samej Unii: Europa ciągnie się w ogonie za Chinami i Stanami Zjednoczonymi nie przez przypadek, tylko przez własny system regulacyjny, fiskalny i instytucjonalny.

To jest mechanizm, który równa wszystkich do dołu. Zabiera pieniądze tym, którzy mogliby coś stworzyć, a przekierowuje je do najbogatszych i do całego łańcuszka ludzi pilnujących, żeby ten ekosystem dalej trwał. Żeby można było wykorzystywać pracę innych dla własnych celów, samemu w praktyce niewiele wnosząc.

Więcej wolności — i dopiero wtedy pojawi się realna szansa na lepszą naukę.

Więc dawać te 3% czy nie?

I tu wracamy do pytania wyjściowego.

Czy dać nauce 3%? Może tak. Może nawet 5%. Bo to państwo z mokrego kartonu, lepione trytytkami, ma niewiele dziedzin, na które może przeznaczyć pieniądze z jakąkolwiek nadzieją na dodatkowy cywilizacyjny bonus. A w polskiej nauce, mimo całego tego systemowego bałaganu, gdzieś tam jednak są ludzie z pomysłami, wiedzą i motywacją.

Jeżeli dostaną trochę więcej przestrzeni i środków, może coś wymyślą. Może zrobią coś sensownego. Może uda im się zrealizować projekt, który w normalnych warunkach zostałby przygnieciony przez układ, procedury i urzędniczą ostrożność.

Ale ważniejsze od samego podniesienia finansowania byłoby coś innego: zmiana mechanizmu rozdzielania pieniędzy.

Kiedyś zaproponowałem projekt dla polskiej nauki oparty na zastosowaniu funkcji losowej przy przydzielaniu części środków. * I to mogłoby być znacznie ważniejsze niż samo dosypanie pieniędzy wszystkim według dotychczasowych zasad. Bo obecny system selekcji konserwuje istniejące układy, a element losowości mógłby przynajmniej częściowo rozbić ten mechanizm.

Samo zwiększenie finansowania może w czymś pomóc. Ale bez zmiany zasad bardzo łatwo skończy się tym, czym kończyło się już wiele razy: większą ilością pieniędzy dla tych samych ludzi, tych samych instytucji i tych samych wtórnych projektów.



UCHWAŁA O ROZWOJU RZECZYPOSPOLITEJ - ALPHA 0.1

 https://kurpiecki.blogspot.com/2024/11/uchwaa-o-rozwoju-rzeczypospolitej-alpha.html






sobota, 26 lipca 2025

Od cząsteczek do cyfrowych bliźniaków – dokąd zmierza nowoczesna medycyna?

Medycyna XXI wieku coraz wyraźniej koncentruje się na tym, co dzieje się w skali poniżej mikrometra. Precyzyjne cząsteczki, terapie genowe i symulacje komputerowe tworzą wspólny front: chcemy leczyć dokładniej, szybciej i bezpieczniej. Za wszelką cenę chcemy zmusić części organizmu, żeby reagowały tak jak to sobie zaplanowaliśmy. Ale czy do końca wiemy co robimy?

Od roślinnych naparów do inżynierii barier

Pierwsze leki dostarczały organizmowi składniki, które znał od tysiącleci: ekstrakty roślinne, minerały, hormony. Dziś inżynierowie projektują cząsteczki zdolne przechodzić przez barierę krew–mózg, unikać komórek odpornościowych i uwalniać się dopiero w środowisku o określonym pH. To chirurgia molekularna – działamy punktowo, minimalizując skutki uboczne, ale zarazem musimy uważnie śledzić długoterminowe konsekwencje.

Cząsteczki: mikroskopijni architekci zdrowia

Każdy lek zaczyna się od cząsteczki. To jej kształt, ładunek i ruch decydują, czy trafi do właściwego miejsca i uruchomi pożądany efekt biologiczny. Dzięki zrozumieniu tych detali powstają terapie, które potrafią wyłączać pojedyncze geny, pobudzać układ odpornościowy albo przenosić informację genetyczną do wnętrza komórki niczym listonosz z precyzyjnym adresem.

RNA w nowym kształcie

Najnowszy sukces polskich chemików – metoda chem‑circRNA – pozwala zamykać cząsteczki mRNA w stabilne pierścienie. Dzięki temu są odporniejsze na degradację i potrzebujemy ich mniej, by osiągnąć ten sam efekt terapeutyczny. Technika obniża również koszty produkcji, co przyspiesza drogę od laboratorium do kliniki.

Mikrograwitacja: laboratorium na orbicie

Przestrzeń kosmiczna oferuje niemal zerową siłę ciężkości – warunek, którego nie odtworzymy na Ziemi. W takich realiach białka i małe cząsteczki krystalizują się w sposób bardziej uporządkowany, tworząc struktury czystsze i stabilniejsze. Choć dziś to głównie projekty badawcze, pierwsze wyniki pokazują, że przeciwciała hodowane na orbicie mogą szybciej i skuteczniej trafiać do komórek nowotworowych.

Cyfrowe bliźniaki: człowiek jako symulacja

Komputery coraz lepiej naśladują ludzkie narządy. Już teraz modelujemy serce, wątrobę czy układ immunologiczny, aby przewidzieć reakcję na lek, zanim chory przyjmie pierwszą dawkę. Pełny, wielonarządowy „bliźniak” człowieka wciąż jest odległy – to zadanie na lata –, lecz postęp jest nieunikniony: im więcej danych z laboratoriów i klinik, tym doskonalsza będzie cyfrowa kopia.

Granice symulacji – pytanie o świadomość

Kiedyś powstanie model obejmujący również mózg. Czy taka konstrukcja mogłaby poczuć cokolwiek – ból, radość, ciekawość? Dzisiejsza nauka odpowiada przecząco: obecne symulacje nie spełniają kryteriów świadomości. Jednak w przyszłości będziemy musieli mieć to pytanie na uwadze.


Chem-circRNAhttps://serwisnaukowy.uw.edu.pl/mrna-zamkniete-w-kolko-polscy-naukowcy-zrobili-to-pierwsi-na-swiecie

Fabryka cząsteczek w kosmosie: https://www.varda.com/

***


Update: 10/08/2025

Wczoraj mignęły mi informację na temat nowych systemów Kierowanej Ewolucjihttps://en.wikipedia.org/wiki/Directed_evolution ) : T7-ORACLE  ( https://www.scripps.edu/news-and-events/press-room/2025/20250807-schultz-evolution-engine.html ) i PROTEUShttps://www.nature.com/articles/s41467-025-59438-2  ) . Gdzie możecie zobaczyć jak tworzy się i selekcjonuje najlepsze cząsteczki (białka), wewnątrz komórek. Używając losowych mutacji. Ciekawostką jest to, że ChatGPT i Grok bardzo niechętnie rozmawiały ze mną o szczegółach tych systemów, zasłaniając się względami bezpieczeństwa i blokując swoje odpowiedzi. Trochę śmieszna, ta cenzura bo to ogólnodostępne informacje. 

Tu trochę bardziej obrazowo o Proteusie (eng): https://spectrum.ieee.org/proteus-mammalian-ai



Update: 10/08/2025 Yesterday, I stumbled upon information about new Directed Evolution systems ( https://en.wikipedia.org/wiki/Directed_evolution ): T7-ORACLE ( https://www.scripps.edu/news-and-events/press-room/2025/20250807-schultz-evolution-engine.html ) and PROTEUS ( https://www.nature.com/articles/s41467-025-59438-2 ). Here you can see how the best molecules (proteins) are created and selected inside cells. Using random mutations. Interestingly, ChatGPT and Grok were very reluctant to discuss the details of these systems with me, citing security reasons and blocking their replies. This censorship is a bit ridiculous, as it's publicly available information.

Simple explanation of Proteus: https://spectrum.ieee.org/proteus-mammalian-ai

---------



21st-century medicine is increasingly focused on what happens below the micrometre scale. Precise molecules, gene therapies, and computer simulations form a common front: we want to treat more accurately, faster, and more safely. We want, at all costs, to force parts of the body to respond the way we want. But do we really know what we are doing?


From herbal infusions to barrier engineering

The first medicines supplied the body with ingredients it had known for millennia: plant extracts, minerals, hormones. Today, engineers design molecules able to cross the blood–brain barrier, evade immune cells, and release only in an environment with a specific pH. This is molecular surgery—we act locally, minimising side effects, yet we must carefully monitor the long-term consequences.

Molecules: microscopic architects of health

Every drug starts with a molecule. Its shape, charge, and motion determine whether it reaches the right place and triggers the desired biological effect. Understanding these details enables therapies that can switch off single genes, stimulate the immune system, or deliver genetic information into the cell like a postman with a precise address.

RNA in a new shape

The latest success of Polish chemists—the chem-circRNA method—allows mRNA molecules to be closed into stable rings. As a result, they are more resistant to degradation, and we need less of them to achieve the same therapeutic effect. The technique also lowers production costs, shortening the path from laboratory to clinic.

Microgravity: a laboratory in orbit

Outer space offers near-zero gravity—a condition we cannot reproduce on Earth. In such settings, proteins and small molecules crystallise in a more ordered way, forming purer and more stable structures. Although this is still mainly research territory, early results show that antibodies grown in orbit may reach cancer cells faster and more effectively.

Digital twins: the human as a simulation

Computers are getting better at mimicking human organs. We already model the heart, liver, or immune system to predict a drug’s effect before the patient takes the first dose. A full, multi-organ “twin” of a human is still distant—work for years to come—yet progress is inevitable: the more data from labs and clinics, the more accurate the digital copy will be.

The limits of simulation—questioning consciousness

One day a model will also include the brain. Could such a construct feel anything—pain, joy, curiosity? Today’s science says no: current simulations do not meet the criteria for consciousness. Nevertheless, we will have to keep this question in mind for the future.


poniedziałek, 5 maja 2025

Czy GDDKiA to Papież?

Czy GDDKiA to Papież?

Pewnie nie, ale zachowuje się według zasady Roma locuta, causa finita. Czyli – zdecydowali i koniec dyskusji. Na prośbę o podanie podstaw swoich decyzji unikają odpowiedzi.

Droga S5 zmieni życie wielu ludzi na dziesięciolecia. W związku z tym chyba mają prawo do informacji w jaki sposób dokonuje się wybór jej trasy? Więc zapytałem o sposób wyboru wariantu preferowanego przez GDDKiA. Sensownej odpowiedzi nie dostałem. Od ich zwierzchnika – Ministerstwa Infrastruktury, też nie. No to muszę, powołując się na zwykłe prawa konstytucyjne, wezwać ministerstwo do ujawnienia tych informacji. W przeciwnym razie wniosę skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Proszę o zwykłe dane, a sprawa jest ważna społecznie, bo przeciwko wybranemu wariantowi, z różnych powodów, są zarówno społecznicy, mieszkańcy i władze Iławy, Lubawy, ludzie i samorządowcy z okolic Biskupca. Właściwie mało kto jest za. Mimo, że ten wybór nie jest jeszcze rozstrzygający, wbija solidny, psychologiczny punkt odniesienia dla dalszych prac.  Więc powinniśmy, w interesie społecznym poznać szczegóły takiego wyboru. Wydawałoby się że sprawa prosta. A tu nie. Ministerstwo odpowiedziało, że pokaże "finalną wersję dokumentacji STEŚ ". Dobrze ale obecnie interesuje mnie aktualna, która służyła do wyboru wariantu.

Pismo jakie wysłałem do Ministerstwa Infrastruktury, z kopiami do mediów i do niektórych osób czynnie biorących udział w konsultacjach, na dole artykułu.


Jak na razie, w mediach, pojawia się tabelka, z której coś wynika, ale nie wiadomo w jaki sposób została zrobiona. 





Wybrany wariant, nie dość że nie jest akceptowalny społecznie to przechodzi przez środek lasu. Zostanie wycięte około 9km lasu pod Iławą, średnio pas szerokości 50m. Czyli 45 hektarów. To w przybliżeniu powierzchnia dwóch Małych Jezioraków czy 2/3 Wielkiej Żuławy.

Za tym wariantem stoi tylko argument „ekonomiczny”. Bo przez las tanio. A przy okazji państwo zarobi na kolejnej, masowej wycince. Tyle, że na tym rozwiązaniu, po stronie strat są interesy lokalnych społeczności. Wariant przebiegający w ten sposób, lokalnie nie przynosi prawie żadnych korzyści, a zabiera mieszkańcom tereny rekreacyjne, niszczy przyrodę, zwiększy poziom zanieczyszczenia i hałasu. I co chyba dla nas bardzo ważne – zmniejszy atrakcyjność Iławy i okolic pod względem turystycznym i jako miejsce do zamieszkania, nowoczesnych inwestycji czy pracy twórczej. O tym już wcześniej wspominałem: https://www.youtube.com/watch?v=j8WJsRMHQpU ale o przyszłości porozmawiamy jeszcze ciekawiej, jak rząd uprze się na ten wariant przy dalszych pracach.

Co rząd powinien zrobić jak chce taniej? Dogadać się z takimi biznesami jak IKEA i podobne, dla których bliższa droga to łatwo mierzalny zysk i skłonić ich do partycypacji w kosztach wariantu „zielonego”: iławsko-lubawskiego. A jak chce drogę robić naprawdę ekonomicznie to powinien uwzględniać interesy mieszkańców i liczyć wszystko w perspektywie dziesięcioleci, a nie na teraz, na rympał.

Poniżej filmik, w którym pokazuję o co chodzi z tą analizą wielokryterialną. Program, który zrobiłem służy tylko do zgrubnej wizualizacji. GDDKiA powinna mieć taki zaawansowany, do którego, po prostu wpisuje się dane i wychodzi preferowany wariant. Nie wiem dlaczego nie chcą mi wysłać dokumentacji do swojego programu, z kategoriami, czynnikami, wagami, normalizacjami i algorytmami. Bo chyba nie robią analizy wielokryterialnej na kartce?



----------

Pismo z 5.05.2025 do Ministerstwa Infrastruktury


WEZWANIE DO USUNIĘCIA NARUSZENIA PRAWA KONSTYTUCYJNEGO

Na podstawie art. 61 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej wzywam Ministerstwo Infrastruktury do niezwłocznego usunięcia naruszenia mojego konstytucyjnego prawa do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej.

Wzywam do udzielenia informacji dotyczącej planowania budowy drogi ekspresowej S5 w okolicy Iławy, która stanowi sprawę o istotnym znaczeniu społecznym i wpływa na życie tysięcy mieszkańców regionu. W szczególności chodzi o informacje, dotyczące kryteriów i procedur wyboru wariantu preferowanego, o które prosiłem GDDKiA i Ministerstwo Infrastruktury. Informacje dotyczące dokładnego zakresu zawarte są w uprzedniej i związanej z tym wezwaniem korespondencji.

Brak udzielenia żądanej informacji narusza fundamentalne zasady jawności życia publicznego oraz odpowiedzialności organów władzy przed obywatelami, zagwarantowane Konstytucją RP.

W przypadku dalszego naruszania mojego konstytucyjnego prawa do informacji, skieruję skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, żądając zobowiązania Ministerstwa do udzielenia wymaganej informacji.

---

Szanowni Państwo,


Z uwagi na odmowę udzielenia mi informacji przez oddział Ministerstwo Infrastruktury i oddział GDDKiA w Bydgoszczy, bez wskazania podstawy prawnej odmowy jej udzielenia, wzywam Ministerstwo DO USUNIĘCIA NARUSZENIA PRAWA KONSTYTUCYJNEGO, wobec mnie, zawartego w art. 61 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. W przypadku braku usunięcia skieruję skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Za usunięcie uznam podanie mi informacji, o które prosiłem dwukrotnie.

Prawo do takiej informacji wynika wprost z Konstytucji, a sprawa jest o bardzo dużej wadze dla lokalnej społeczności.

Z uwagi na brak informacji dla mieszkańców w sprawie sposobu wybierania wariantu drogi S5 (https://www.gov.pl/web/gddkia-bydgoszcz/krok-po-kroku-do-s5-z-grudziadza-do-ostrody ) , prosiłem o link lub kopię dokumentów:


- Studium-techniczno-ekonomiczno-środowiskowe (STEŚ)

- Analiza wielokryterialną ZOPI

i/lub innych, mogących pokazać metodologię, algorytmy wyboru wariantu preferowanego.

Te dokumenty są już dostępne, co jasno wynika ze sposobu procedowania opisanego na stronach rządowych (tu na przykładzie innego odcinka: https://www.gov.pl/web/gddkia-rzeszow/kopi-i-zopi-jako-wazny-element-przygotowania-nowych-obwodnic) i w lokalnych mediach.

Zamiast tych informacji, dostałem pisma dotyczące treści pobocznych, luźno powiązanych z tematyką zapytania.

Być może brak odpowiedzi wynika z niezrozumienia pytania więc wyjaśnię w szczegółach:

  • GDDKiA wybiera wariant preferowany, który jest punktem odniesienia dla przyszłych prac nad przebiegiem drogi ekspresowej.
  • Wariant preferowany wybierany jest poprzez analizę wielokryterialną.
  • Analiza wielokryterialna ma założenia i proces porównywania różnych czynników.
  • Droga ekspresowa jest konstruktem, który zmienia życie mieszkańców w perspektywie dziesięcioleci.
  • Mieszkańcy mają prawo znać założenia i proces, który prowadzi do zmian w ich życiu.
  • O te założenia i proces pytam.


Jeszcze dokładniej:

Z uwagi na to, że "W chwili obecnej w GDDKiA nie ma ujednoliconej metody wykonywania analizy wielokryterialnej " i  taka analiza "opiera się na wiedzy eksperckiej zespołu projektowego" ( https://www.gov.pl/attachment/b0f9ca61-8c1a-40ed-81c5-7478f3b3b541 ) proszę uprzejmie o informację którą z metod analizy wybrał zespół projektowy i w jaki sposób została przeprowadzona.

Jak zostało przeprowadzone przypisanie wag? Przykładowo: https://www.archiwum.gddkia.gov.pl/userfiles/articles/p/posiedzenie-zespolu-opiniowania-_10750/analiza%20wielokryterialna.pdf + potrzebne jest uzasadnienie wyboru wag.


Także potrzebne są szczegóły wybranego podejścia analiza wielokryterialnej MCE. Przykładowo, opisane tutaj: https://yadda.icm.edu.pl/baztech/element/bwmeta1.element.baztech-aea83ad1-68a9-4841-a66f-7a6e38920edf lub tutaj: https://www.wit.edu.pl/dokumenty/wydawnictwa_naukowe/zeszyty-naukowe-WPZ/2019-1/00011_Kuzak-Patoka-Chmiel-WPZ.pdf

Czy w jaki sposób były normalizowane wartości?. Opis zagadnienia tutaj: https://yadda.icm.edu.pl/baztech/element/bwmeta1.element.baztech-907123c1-d644-42f3-8472-c2745a073641

Są to przykłady polskie, ale nie ma problemu jeśli posłużono się metodami z innych państw.

Chodzi o informacje dzięki którym społeczeństwo będzie mogło prześledzić i zweryfikować procedurę wyboru wariantu preferowanego.

Są to zwykłe dane, o które pytał np. radny Michał Młotek w roku 2023 słowami: "czy znana jest już waga kryteriów decyzyjnych" "W oparciu o jakie kryteria będzie przebiegać wybór wariantu" (film: https://www.youtube.com/watch?v=3BYB44RdBV4&t=831s od 13 min. 55 sek.). Odpowiedzi nie uzyskał.

Wezwanie i szczegóły zapytania podaję do wiadomości lokalnym mediom i osobom zainteresowanym trasą drogi S5, w formie wysyłki tego maila "do wiadomości". Wraz z poprzednimi odpowiedziami.




poniedziałek, 21 kwietnia 2025

Lasy społeczne to lasy gospodarcze z tabliczką "społeczne"? Proponuję lasy bez wycinek.




Podczas konsultacji społecznych leśnicy i przedstawiciele samorządu wyznaczyli tereny wokół Iławy, które mogą być lasami społecznymi. Ale co to właściwie ma być? Wyszło, że to zwykła lipa. Warto odnotować kilka związanych z tym kwestii. Niezależnie od tego, planuję zgłosić projekt lasu bez wycinek. Zobaczymy, czy leśnicy będą gotowi do rozmowy na ten temat ze społeczeństwem.

W 2024 roku powołano Zespół Lokalnej Współpracy (ZLW). Miesiąc temu opublikowano protokół z jego działań.(1)

ZLW to grupa robocza, która ma zajmować się konsultacjami dotyczącymi zagospodarowania lasów. Została powołana w odpowiedzi na rosnące społeczne oczekiwania dotyczące zachowania bardziej naturalnego charakteru lasów, bez intensywnych wycinek.

Zespół składa się głównie z przedstawicieli Lasów Państwowych oraz samorządów, a także z osób reprezentujących stronę społeczną. Jak wynika z protokołu, skład grupy zdominowany jest przez osoby powiązane z administracją. Na końcowym etapie prac tylko 2–3 osoby nie były związane zawodowo z urzędami.

Jeśli chodzi o „lasy społeczne” – nie są to obszary wyłączone z wycinek. To nadal lasy zarządzane przez Lasy Państwowe według dotychczasowych zasad. Jedyną różnicą jest możliwość niewielkich korekt w planie użytkowania oraz symboliczne oznaczenie takich terenów. Szczegóły znajdują się w dokumentach udostępnionych uczestnikom ZLW, zwłaszcza w wytycznych (2). Sam protokół z ZLW wskazuje, że zakres możliwych zmian byłby bardzo ograniczony. Powiem więcej, jasno jest tu opisane, że całe te lasy społeczne to lipa, pic na wodę i nie ma co sobie tym zawracać głowy. Osoby, które opisują stan faktyczny w protokole, zrobiła pożyteczną robotę. Proszę przeczytać poniżej:




Byłem zaproszony do udziału w ZLW, ale po wymianie korespondencji z Nadleśnictwem zrezygnowałem z uczestnictwa. Uznałem, że nie warto angażować się w proces, który nie przewiduje realnych zmian. Działania Nadleśnictwa wynikają z odgórnych poleceń i są realizowane jako część obowiązków służbowych. Te odgórne polecenia to niestety zlecenie wykonywania działań pozorowanych, tak aby dobrze to wyglądało od strony propagandowej, ale żeby niczego nie zmieniać w praktyce. I żeby ciąć jak dotąd.

Obecnie trwają prace nad Planem Urządzania Lasu na lata 2027–2036. Do 30 kwietnia 2025 r. Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie przyjmuje wnioski i uwagi do założeń planu.

W związku z tym złożę wniosek o ustanowienie obszaru lasu bez wycinek. Wniosek ten poprzedzony będzie dodatkową, krótką konsultacją społeczną z osobami zainteresowanymi tematem (za pośrednictwem profilu „Leśny Przewodnik – https://www.facebook.com/Ilawski oraz lokalnych mediów, jeśli wyrażą chęć współpracy).

Obszar wskazany we wniosku został wybrany na podstawie wyników ankiety (https://www.instytut.ilawa.pl/lasy - tam też więcej informacji na temat proponowanych obszarów) oraz obserwacji miejsc odwiedzanych przez mieszkańców różnych części Iławy. Proponowana powierzchnia jest znacznie mniejsza niż postulowane publicznie 20% powierzchni lasów bez wycinek, co czyni propozycję umiarkowaną i realistyczną.

Do wniosku dołączone będą także propozycje wypracowywania alternatywnych źródeł przychodów dla Lasów Państwowych, które mogą jednocześnie tworzyć nowoczesne nowe miejsca pracy dla mieszkańców.


(1) Protokół do pobrania na dole strony. W drugiej części dokumentu o ZLW. https://ilawa.olsztyn.lasy.gov.pl/aktualnosci/-/asset_publisher/1M8a/content/narada-rozpoczynajaca-debate-publiczna-dotyczaca-planu-urzadzenia-lasu-dla-nadlesnictwa-ilawa

(2) Wytyczne do zagospodarowania lasów o zwiększonej funkcji społecznej na gruntach w zarządzie Lasów Państwowych - Załącznik nr 1 do Zarządzenia DGLP nr 58 z dnia 5 lipca 2022 r.





 

sobota, 23 listopada 2024

UCHWAŁA O ROZWOJU RZECZYPOSPOLITEJ - ALPHA 0.1




UCHWAŁA O ROZWOJU RZECZYPOSPOLITEJ - ALPHA 0.1 

Jako że: NAUKA, EDUKACJA I INNOWACJE są podstawą rozwoju i dobrobytu, a polski system, pozbawia zwykłych Polaków możliwości płynących z rozwoju tych dziedzin, przekierowując wypracowane przez nich bogactwa, do dyspozycji urzędników, uchwala się co następuje.

30% tego co rozdają urzędnicy w formie grantów, dotacji i różnego rodzaju dofinansowań dla firm, instytucji naukowych, organizacji pozarządowych, ma być rozdane nie na projekty, które zyskały uznanie urzędników, ALE LOSOWO – wśród tych, które spełnią podstawowe kryteria i nie dostawali dotąd żadnej pomocy przez 5 lat. Kryterium podstawowe to pomysł, który jest przyszłościowy, dotąd nie realizowany, twórczy. Czy to pomysł biznesowy, naukowy czy edukacyjny.

Takie pomysły obecnie nie mają szans na pomoc państwową. Stąd kraj nie ma możliwości rozwoju. 

Wprowadzenie funkcji losowej zwiększa szansę na rozwój dobrych pomysłów, produktów, badań.

Obecnie pomoc otrzymują „innowacje” czy „badania”, polegające zazwyczaj na kopiowaniu tego, co ktoś już wymyślił na świecie, oparte na technologiach, które w danej chwili są modne w mediach, posiadające zawartość wspieraną przez rządzące opcje polityczne. 

Przyczyną tego jest, w dużej mierze to, że za dystrybucję pomocy odpowiadają osoby, których pierwsza praca po studiach to urząd, w którym znaleźli miejsce po znajomości, a rozwój kariery zawdzięczają opanowaniu umiejętności manewrowania narzędziami wpływu w wąskiej grupie polityczno-biurokratycznej. Kolejną umiejętnością, którą opanowali jest tworzenie raportów, z modnymi słowami-kluczami i wygłaszanie banałów z pewną miną. 

Nie ma wśród nich umiejętności pozwalających przewidywać przyszłość, na podstawie dostępnych badań naukowych , nie ma intuicji powstałej na doświadczeniach zdobytych w reakcjach z realnym światem. Nie ma cech przedsiębiorczości, bo większość tych osób nawet nigdy nie musiała pracować w branży, w której jest jakaś realna konkurencja, nie mówiąc o przewodzeniu przy takich projektach. 

Nie ma szansy na to żeby zmienić system, czy zatrudnić kompetentnych ludzi przy rozdzielaniu pomocy finansowej. Stąd funkcja losowa może zrekompensować problemy systemu i raz na jakiś czas, ktoś z pomysłem wartym tego, przypadkiem dostanie pomoc. W biznesie, technologii, nauce, edukacji w działalności pozarządowej. Inaczej nie ma na to żadnych szans. Mamy zdolnych, ambitnych, pomysłowych ludzi ale blokuje ich czapa obowiązującego systemu. Przykładowo - widać, że jesteśmy dobrzy tam gdzie nie potrzebujemy żadnej pomocy od państwa - w matematyce, informatyce.

Oczywiście optymalnym rozwiązaniem byłoby obniżenie podatków i zniesienie większości regulacji, tak aby pracujący ludzie mogli zacząć rozwijać się i swoje pomysły na własną rękę, przy pomocy znajomych, społeczności. Niestety, nie jest to realne i wszystkie nadwyżki, ponadto co pozwala przeżyć, nadal będą zgarnianie przez państwo, uniemożliwiając pracę twórczą ludziom nie związanym z organami polityczno-urzędniczymi. 

Skutkami uchwały, w długim terminie, o ile zostanie wdrożona, będą Noble naukowe dla Polaków, polskie firmy technologiczne podbijające świat, bogata Polska, dobra praca dla Polaków, zwłaszcza na prowincjach i szanse dla zwykłych ludzi.


-------------


Tło: Aktualnie osoby czy organizacje pozarządowe, zajmujące się biznesem, nauką, technologią, edukacją, nie poruszające się w wąskich ramach ograniczonych przez wizje urzędników, nie mają żadnej szansy na wsparcie. A z uwagi, na rozbuchany socjalizm i otępiający wpływ mediów, społeczeństwo pozbawiane jest własnych środków i motywacji, więc pozyskiwanie środków „od dołu” jest mocno ograniczone.

Dla kogo: Dla zwykłych, często trochę innych niż wszyscy ludzi, zwłaszcza w małych miejscowościach, którzy obecnie mają do wyboru jedynie albo milczącą akceptację otaczającej patologii systemowej, emigrację, używki lub samobójstwo.

Czemu: Wiem, że to nie przejdzie bo mało kto zrozumie taką potrzebę, a że jestem specjalistą od PR to wiem że nie da się tego „sprzedać” bez dużych pieniędzy czy wpływów w mediach. Nie przejdzie bo za duża grupa klienteli politycznej zostałaby pozbawiona łatwych pieniędzy.

Ale nawet taki opisany pomysł, który przejdzie bez echa, zmienia przyszłość, przynajmniej moją :-). A może jednak kogoś to zainspiruje, i kiedyś się ziści. Może jak już ustrój polityczno-ekonomiczny  całkiem padnie, na co się wkrótce zanosi.

Poza tym mam mocne instynkty prospołeczne. Uważam, że trzeba dać ludziom szansę, nawet jeśli większość z nich daje się rozgrywać jak dzieci, przez kilku dziadków, którzy różnią się najwyżej tym, że machają różnymi flagami. Czy to biało-czerwoną, czy w gwiazdki, czy tęczową. Czy rządzi jeden , drugi czy trzeci, patologiczny system pozostaje dokładnie ten sam.

Czemu uchwała jest tak mało szczegółowa i nie ma nawet kwantowego algorytmu losowania czy propozycji zmiany ustaw, tak żeby można byłą ją poddać procedowaniu?: Bo to coś jak „opcja atomowa”. Trump może pisać prostym językiem, jak w przypadku dokumentu likwidującego biurokrację i regulację, mogę i ja.

Co mogą ludzie spoza systemu i z pomysłami spoza urzędniczych wizji?: Mogą złożyć wniosek i dostać odmowę. Wygrają i tak wnioski dopasowane pod urzędnicze wizje, wtórne, nie mające szans na sukces ale skrojone pod wymagania. W ten sposób marnowane są miliardy ale dają chleb sporej grupie klienteli. Przypuszczam, że żyją z tego setki tysięcy osób w Polsce.

Wyobraź sobie, na poziomie UE:, że 800 mld euro, które Dhragi chce pożyczyć i przepalić na „innowacje” rozumiane po socjalistycznemu, jest w 1/3 rozdysponowane losowo. Ponad bilion złotych na wsparcie na różne, niebiurokratyczne, pomysły. Załóżmy że nawet tylko 1% z tego będzie wykorzystany przez ludzi z ciekawymi, twórczymi, efektywnymi pomysłami – to cały miliard, na rozwój dla ludzi, którzy dotąd nie mieli żadnych szans. Wpływ na rozwój UE byłby ogromny, bo byłyby to projekty przełomowe, których obecnie brakuje. 

Przeciwskazania: Brak. Pieniądze wydawane przez urzędników i tak się marnują. Funkcja losowa wprowadza szansę na to, że część środków zostanie wydana z pożytkiem.


Wersja szkicowa uchwały: ALPHA 0.1 / 23.11.2024

Grafika - artystyczna wizja generatora liczb losowych.


Posłowie. 

Informatyką zacząłem interesować się około 1985, dane dla sztucznej inteligencji dostarczałem od 2013, od kilku lat interesuję się biologią syntetyczną i genomiką. W każdej z tych dziedzin w Polsce miałem okazję obserwować niechęć wśród urzędników do pomocy przy ich rozwoju czy do choćby wspierania szans edukacyjnych. W nauce prace w tych dziedzinach są wtórne. Dotowane są biznesy, które nie mają szans na rynku, choć udają że u ich podstaw leży nauka. O zapaść technologiczną potykamy się na każdym kroku. O politykach, ministrach, itp. którzy są po prostu zacofani, szkoda mówić. Jestem też specjalistą od wyszukiwania, stąd wiem że nie ma możliwości wsparcia projektów, które mogą przynieść jakiś postęp. Wszelkie programy oferujące pomoc finansową napisane są tak że promują wtórne rozwiązania i nastawienie biorców na osobiste korzyści, nie na efekty. I tego nie da się zmienić za pomocą drobnych ulepszeń. Ludzie, którzy z tego żyją są specjalistami w udawaniu, pisaniu raportów, długim opowiadaniu banałów, okraszonych nowomową wykorzystującą zwroty z dziedziny biznesu, nauki, technologii. Mają z tego łatwe pieniądze, niestety stracone dla tych, którym je zabrano.

W przypadku zainteresowania mogę Uchwałę przekuć w projekt ustawy.


---------------------

Update. 24.11.2024

Wysłałem informację do posła Wiplera, bo założył biuro poselskie w Iławie, miesiąc temu. Przesłałem informację na tłitterze (X.com) do 3 dziennikarzy. Od jednego dostałem lajka (ale on wszystkim daje lajki, bo taki ma marketing). Więc z mojej strony sprawa jest zakończona.

Prosiłem ChatGPT o znalezienie 3 niezależnych posłów/posłanek, bo pomyślałem że może tacy będą zainteresowani. Niestety ChatGPT najpierw polecił mi jedynego niezrzeszonego, który okazał się byłym rzecznikiem partii, wyrzuconym za obchodzenie przepisów o finansowaniu kampanii. Następnie, po prośbie żeby znalazł mi myślących i działających niezależnie, wyszukał mi jakichś spadochroniarzy, o których dobrze wiem, że zmieniali partię w poszukiwaniu lepszego koryta, a mówić będą tylko to, co im partyjny szef każe. 
Są sprawy w których nawet sztuczna inteligencja nie pomoże. 




niedziela, 7 kwietnia 2024

Dziura Schnela

-----

Aktualizacja 1.05.2026

Udało mi się znaleźć spis firm w Deutsch Eylau. Znalazł się tam wpis dotyczący postaci z zeznań świadków. Okazuje się że to Paul Schnell.

Prowadził firmę zajmującą się porządkami, czyszczeniem, oczyszczaniem miasta.

Reinigungsinstitute

Paul Schnell

A566

Tak więc nie był to dozorca ale firma zewnętrzna, na imię miał Paul, nie Józef - ale treść opowiadania zostawiam po staremu



--------------


Historia pracowniku ratusza w Iławie, który grzebał po lasach ludzi zamordowanych przez lekarza na polecenie władz. Ale też o czymś więcej ( w komentarzu pod tekstem). Zapraszam do lektury krótkiego mikroopowiadania: 



-----------

Dziura Schnela


Józef Schnel wszedł do swojego domu na ul. Zamkowej. Rzucił palto na wieszak.

- Co tak długo dzisiaj? Zapytała żona Magda.

- Trzydziestu było i późno zawiadomili. Dziurę prawie po ciemku zasypywałem. Padam z nóg.

- Zaparzę kawy.

- Zbożowej, tfu...

- Ciesz się że to jest.


W lutym 1944 w Deutsch Eylau nikomu się nie przelewało. Nawet dozorcy ratuszowemu, który dorabiał pochówkami. Roboty było i owszem, ale na nieszczęście dla Józefa, najczęściej grzebał nie bogatych obywateli miasta, ale więźniów pobliskich obozów.

Magda z Józefem siedli do stołu na którym, oprócz kawy parowała kartoflanka. Za oknem kościelny dzwon wybijał osiemnastą.


- Czym ty tak pachniesz, sosną?

- nie mówiłem Ci, zaczęliśmy ich chować w lesie za Gajerkiem, bo stare miejsce się skończyło. Za dużo tych bandytów.

- podobno nie tylko bandyci, Milerowa mówiła że tam też jeńcy wojskowi, jeden nawet znajomy jej rodziny spod Lubawy.

- ja tam życiorysów nie czytam, służba mówi że bandyci, burmistrz mówi, że bandyci. Po co władza miałaby kłamać?

- czego ich tyle umiera?

- a ja wiem? Chudzi jacyś, może chorują. Może im dowożą takich chorych, nie do wyleczenia. Ale pytałem komendanta obozu czy tyfus czy coś, czy trzeba mocno się odkażać, to nie.

Nie wspomniał Magdzie, że zwłoki miały również poranione ręce, a często i plecy, jakby wysmagane kablem. Czasem ciała były żółtawe, z wysypką, jakby więźniowie byli czymś otruci. Kiedyś wpadło mu w ucho coś owsiance podawanej więźniom przez lekarza obozowego. Raz rozmawiał o swojej robocie z urzędnikami w ratuszu. Gdy podzielił się swoimi postrzeżeniami, Hans, zastępca miejscowego szefa NSDAP, spojrzał jak wściekły wilk w jego oczy i spytał – masz rodzinę, chcesz żyć? To skończ z szerzeniem antyniemieckiej propagandy i zamknij pysk. No to zamknął. Powie babie, baba innej i będzie nieszczęście. Nie moja sprawa – pomyślał – władza wie co robi z bandytami. Mówią że jestem przygłupi, niech gadają, ale nie tak żeby ryzykować bez sensu.

Przed snem Józef włączył radio. Na froncie wciąż idzie dobrze, wycofujemy się aby przegrupować się do ostatecznego, zwycięskiego uderzenia.

- To dobrze, szepnął ziewającej Magdzie. Róbmy dobrze swoje, a o resztę zadba partia i Fuhrer. 

Musiał się wyspać bo następnego dnia musiał znów poszerzyć dziurę w lesie. Odbieranych z obozu ciał było coraz więcej i więcej. Czasem koń ledwo uciągnął wóz. W głowie Schnela też zrobiła się dziura. Dziura pamięci, już nawet nie wiedział ile setek zagrzebał. Nie myślał dlaczego i kogo. Trzeba było zarabiać pieniądze na rodzinę i być posłusznym władzy. Tylko to było ważne. Tylko to.

-----------

Nie wymyśliłem sobie ani Schnela ani lekarza obozowego, wykańczającego więźniów trującą owsianką. To postacie z zeznań świadków dotyczących wojennych obozów w  Deutsch Eylau, które znaleźliśmy w archiwach IPN. O pochówkach w lesie pisało i mówiło się w Iławie od dziesiątków lat.

Reszta tekstu jest o mechanizmach psychologicznych, który bezwzględnie wykorzystany może prowadzić do rzeczy przerażających. Czasem mamy okazję zobaczyć demony tych mechanizmów, wypełzające zza mgły propagandy. Chciałbym, żebyśmy mogli uświadomić jak najwięcej osób, że wcieleniem kolejnego globalnego zła nie będą fani malarza z wąsikiem z nacjonalistycznej partii robotniczej. Nie będziemy wiedzieli jak wygląda, nie odgadniemy którą ideologią się posłuży, nie znamy znaku pod jakim wystąpi. Pewnie będzie to znak miły i sympatyczny. Może jakaś emotka. Ale wiemy jakie mechanizmy będzie wykorzystywać. Strach i Posłuszeństwo. Postawmy im naprzeciw Rozum i Wiedzę.

Już o tym wspominałem w tamtym roku. Dzięki zagospodarowaniu obecnej dziury w iławskim ratuszu grafiką dotyczącą Schnela i dołączoną informacją (np. przez QR kod), możemy stworzyć projekt edukacyjny, pokazujący w jaki sposób posłuszeństwo władzy, konformizm, zaufanie autorytetom, uleganie propagandzie, itp. może stworzyć zarówno współwinnych zbrodni, jak i potulnych, akceptujących zło, świadków. 

Możemy także pokazać mieszkańcom jak się bronić przed manipulacjami władzy, obojętnie jakiej, obojętnie na jakim szczeblu. Będzie to jednocześnie upamiętnienie ofiar tutejszych obozów, obok którego ciężko będzie przejść obojętnie. Dziurę zapewne niedługo zalepią, ale bez problemu stworzymy nową.

 #Iława #PsychologiaSpołeczna #Edukacja #Historia #Obozy #DeutschEylau #Lager #Więzienie #Propaganda #Władza #Posłuszeństwo #Strach




Etykiety: , , , , , , , , , , ,

środa, 14 lutego 2024

Wilki w okolicach Iławy II



Kilka lat temu pisałem już o wilkach w okolicy Iławy.* Temat wraca od czasu do czasu do mediów, bo wilków zrobiło się jeszcze więcej. Niektórzy straszą, że na tym nie koniec. Z tego co widzę w lasach, ich populacja jeszcze może trochę wzrosnąć ale do stabilizacji jest już blisko. Jak to się stanie? Warto przybliżyć te mechanizmy bo nie są powszechnie znane.

Lasy wokół nas to najczęściej plantacja drewna, więc nie są to naturalne warunki dla zwierząt. Ale nawet i tu populacja wilków zacznie być wyhamowywana przez presję wywieraną przez inne czynniki. Obszar leśny jest ograniczony, więc zbyt dużo wilków, to konkurencja o pożywienie. Gdy w lesie jest go mniej zwierzęta starają się je pozyskać poza nim, na przykład łapiąc zwierzęta  hodowlane. Załóżmy jednak, że człowiek za pomocą psów pasterskich czy dronów, zaczyna skutecznie bronić swoich zwierząt i wilk musi wrócić do lasu. Co się dzieje? 
Najistotniejsze jest to, że aby zaspokoić głód, wilki muszą polować na coraz sprawniejsze, mocniejsze zwierzęta. Te słabe zostaną zjedzone szybko, potem polowanie zaczyna być trudniejsze. Po pierwsze dlatego, że zwierzyna jest coraz bardziej czujna, szybciej ucieka, ostrożniej się porusza. Po drugie, zwierzęta też mają się czym bronić. Na przykład poroże, które nie służy tylko do konkurowania o samice, ale jest także środkiem obrony. To samo z kopytami. Łosie łamią wilkom żebra, nogi, uszkadzają czaszki.** Wilki wiedzą czym pachnie poroże jelenia więc jeleń, może skutecznie nimi wilkom grozić.***
Wilki wolą polować na zwierzęta bez rogów. W przypadku jeleni wapiti badacze pokazali, że wilki niekoniecznie wybierają sobie na ofiary osobniki najsłabsze, ale takie bez poroża.****. Te z porożem mogą im zagrozić.*****
Wytłumaczenie tego fenomenu jest stosunkowo proste. Atak na lepiej uzbrojone zwierzęta to większe straty. Nawet jeśli te, jak jeleniowate, wolą ucieczkę niż walkę. Zapędzone w sytuację bez wyjścia walczą. I ranią wilki. Niektóre urazy, połamane żebra, czy kończyny, rozdarta skóra, często szybko się leczą, ale część uszkodzeń kończy się też zakażeniem czy trwałym upośledzeniem funkcji. Taki osobnik może umrzeć lub przedstawia mniejszą wartość dla stada. Kolejne polowanie odbywa się w osłabionej grupie, co znowu podnosi ryzyko i czasem kolejne ofiary. W ten właśnie sposób zwykłe poroże zwierząt ma swój udział w skutecznej regulacji populacji wilków. To zresztą przykład naturalnego wyścigu zbrojeń i kompromisów w świecie zwierząt. Stąd też w większych i naturalnych kompleksach leśnych natura znajdzie punkt równowagi. Naszym zadaniem jest to, żeby te obszary były coraz większe i coraz bardziej naturalne.

Jeśli chodzi o ataki na ludzi - to się niestety zdarzy, prędzej czy później i u nas. Jednak ludzie częściej są atakowani przez psy, więc lepszą metodą na ochronę ludzi jest wprowadzenie zakazu posiadania psów. Ale wiemy, że ten postulat nie jest zbyt rozsądny czy realny, bo ludzie bardziej cenią sobie korzyści z posiadania psów, niż boją się realnych zagrożeń z ich strony. Taką samą kalkulację mentalną powinniśmy prowadzić w przypadku wilków, jednocześnie zwracając baczniejszą uwagę na ochronę dzieci i osób słabszych.



*** (ang.) filmik pokazujący zwierzęta broniące się przed wilkami) https://www.youtube.com/watch?v=Ge6nJ4p2alw  

****(ang. – uwaga tutaj pod nazwą elk kryje się jeleń kanadyjski - Cervus canadensis) - https://wolfwatcher.org/wp-content/uploads/2018/09/Elk.pdf

***** (ang. film - jeleń zwany mulakiem vs. wilk) https://www.youtube.com/watch?v=rcEpuXFMZ8g

Etykiety: , ,