czwartek, 19 maja 2022

Słów kilka po semestrze studiowania biologii syntetycznej na MIT. I o tym, co z tego wyniknie. Dla Iławy i nie tylko.

Od stycznia do maja miałem przyjemność studiować biologię syntetyczną na najlepszym uniwersytecie świata, razem ze studentami MIT ( Massachusetts Institute of Technology ) i Harvardu (Harvard University). Studiowałem za darmo, online, z Iławy.



Biologia syntetyczna, którą interesuję się od jakiegoś czasu, to w największym skrócie – projektowanie i tworzenie nowych organizmów/systemów biologicznych. 

Ten kurs (How to Grow Almost Anything – HTGAA 2022) rozwijany jest od kilku lat, a przeznaczony jest dla osób które nie są specjalistami w biologii komórkowej. Np. dla informatyków, designerów czy innych hobbystów zainteresowanych tematem. W latach kowidowych studenci MIT/Harvardu i globalni (online) mieli taki dokładnie taki sam tryb nauki. W tym roku stacjonarni mieli otwarte laboratoria na MIT, a my, globalni, dostęp do robotów laboratoryjnych na Tajwanie. 

O szczegółach kursu nie będę tu więcej pisał, wystarczy wrzucić sobie w tłumaczarkę, tekst Fotisa, programisty (computer scientist) z Oxfordu, który też w nim uczestniczył, rozwijając swoje kompetencje w immunologii: https://nlightnfotis.github.io/2022/05/12/reflections-on-learning-how-to-grow-almost-anything.html lub relację wynalazcy Andresa Rico z poprzedniej edycji https://medium.com/mit-media-lab/democratizing-synthetic-biology-the-media-lab-e79a9817b546 . Andres, w tej edycji, prowadził dla nas warsztaty z bioreaktorów.

Nagrałem o tym krótki filmik „Jak z Iławy studiować na najlepszej uczelni na świecie (MIT), za darmo. I o tym co zrobić żeby w Iławie każdy mógł rozwijać swoje projekty.” Do obejrzenia poniżej.



A na drugim klipie mówię o tym co te studia wniosą nowego do mojego projektu cyfrowej nieśmiertelności ( https://www.welcomeback.space/polski-strona-g%C5%82%C3%B3wna ). Czyli o części tego co jest w mojej pracy końcowej - o skanerze ciała opartego na konsorcjach bakterii, delegujących zadania wirusom, budującym maszyny w środku komórek (The Cohort Body Scanner).




Jednak najważniejszym efektem tego kursu będzie moja wzmożona aktywność w kierunku wprowadzenia nowoczesnej, praktycznej edukacji do Iławy. Czyli laboratorium biologii, syntetycznej,  pracowni projektów z różnych dziedzin - Fab Labu czy innych rozwiązań idących w tym kierunku.

A jeszcze co do różnic między studentami MIT i Harvardu, a nami – globalnymi. Na grupowym zdjęciu Z MIT Media Lab, nas widać tylko jako małe kwadraty na ekranie w sali wykładowej. Zresztą tak jak wybitnych profesorów tu obecnych – Georga Churcha i Johna Glassa. Ale zawsze można zrobić zrzut ekranu i wtedy wszystko prezentuje się całkiem inaczej :-)

Pomysł na tą edukację pochodzi od Georga Churcha, a projekt, od kilku lat, organizuje David Sun Kong. I robi to super profesjonalnie.


Autor skrina - Danny Chen ( 陳加恩).

Często piszę, że w przyszłości widziałbym w Iławie uczelnię na wzór Institute for Advanced Study (IAS - Princeton), sprzed 100 lat. Oczywiście będą to nowoczesne rozwiązania, a MIT/Harvard bardzo dobrze wpisują się w nakreślanie rozwoju globalnej nauki/edukacji. Skorzystamy z tych doświadczeń.

A zainteresowanych biologią syntetyczną zapraszam do zalajkowania mojej strony o SynBio na Facebooku: https://www.facebook.com/synbiopl Tam też pojawią się informacje o nowej edycji HTGAA, jeśli tylko będę miał o tym wiadomość.

wtorek, 25 stycznia 2022

Igrzyska za 25 milionów chlebów.



Podobno w Polsce wszyscy znają się na futbolu. Ja akurat nie, więc pozwolę sobie coś na ten temat napisać, bo chcą stadion w Iławie budować. A dyskusji wokół tego, jak to w Iławie, nie ma żadnej. Po prostu chcą zrobić jakąś sztampę.

Za dzieciaka oglądałem wszystkie mecze na mistrzostwach gdzie grała Polska, czasem mecze Jezioraka. Dziś najwyżej zobaczę kilka minut rozgrywki, a stadion Jezioraka odwiedzam raz na kilka lat. Lubię pobiegać za piłką, fajna rzecz, ale fanem oglądania sportu nie jestem. Nawet koszykówki nigdy nie oglądałem choć grywałem. Najwyżej skoki, bo relaksują i usypiają. Choć z drugiej strony wiem, że sport to jedna z najczęściej wyszukiwanych w Google dziedzin, a prognozy mówią że globalny rynek piłek do futbolu ma wzrosnąć z 1,883.6 milionów dolarów w 2019 do  3,712.7 mln. dolarów w 2027. Tak więc, statystycznie, warto w to inwestować.

Politycznie sprawa jest jasna. Wyborców dla których piłka może mieć jakieś znaczenie jest w Iławie kilka tysięcy, więc każdy poważny polityk musi być za budową stadionu. Po co głupio tracić potencjalne głosy? Więc w tej sprawie nie da się z ludźmi rozmawiać poważnie. Ale ja mogę poważnie pisać bo politykiem nie jestem.

Pytanie – jak inwestować? Obecnie piłka nożna to niewiele więcej niż lukratywny handel ludźmi. Może nam się to nie podobać ale miliardy ludzi na świecie akceptują taki kształt tego biznesu i nieźle się tym bawią. Zabawa na wyższym szczeblu polega na tym, że jak masz pieniądze i akurat wolisz zainwestować w sport, a nie w akcje rudy miedzi czy biotechu, to kupujesz jakiś klub i ludzi skąd chcesz, potem zarabiasz na reklamach, transmisjach, transferach, biletach i gadżetach klubowych. Ale to za granicą. Dochody większych polskich klubów to około 50mln zł rocznie. Większość rodzimych klubów dokłada do interesu* bo wspiera się dotacjami. A koszt budowy stadionu w większym mieście to 200-500mln. U nas ma to być 80 mln.

I tutaj moje pierwsze pytanie. Bo o ile najwięksi gracze na tym zarabiają, to małe kluby sportowe raczej nie. Nie słyszałem o biznesach stawiających stadiony w małych miastach. Raczej jest tak, że stawia się je za pieniądze podatnika. I, w ostatecznym rozrachunku, zyskują na tym bogate kluby, bo te małe miasta dostarczają darmowej infrastruktury do treningu młodych i stanowią zaplecze do selekcji najbardziej obiecujących zawodników. Więc, oprócz względów politycznych, czy stadion nam się opłaca? A jeśli nie, czy można zrobić coś żeby się opłacał? Może umowy z korzystającymi ze stadionu, podpisywane na 25 lat, że w razie późniejszego zarabiania powyżej średniej, na grze, 30% mają oddawać miastu? No niby czemu zarabiać mają na tym miliarderzy, a Kowalski co spędza 8 godzin w nudnej pracy i nic go sport nie obchodzi, ma do tego interesu dokładać?

Poza tym, patrząc ekonomicznie, budowa takiego stadionu to potencjalna utrata korzyści dla ludzi, których sport w ogóle nie interesuje. W Iławie mamy zdecydowaną nadwyżkę obiektów sportowych w stosunku do miejsc w których ludzie mogą rozwijać się w takich dziedzinach jak nauka czy technologia. Na to kompletnie nie ma pieniędzy. Oczywiście też ma to uzasadnienie polityczne bo ile osób zainteresowanych jest rakietami, genetyką, neuronauką czy robotyką na poziomie wyższym niż klocki? Takiego wyborcy praktycznie nie ma. A pieniądze do zarobienia tu są. Tylko że próby realizacji będą trudne, długodystansowe i wizerunkowo nieopłacalne. Tak więc politycznie sport górą i nie ma tu dyskusji.

No ale może udałoby się część ludzi przekonać żeby zamiast dokładać do korytka miliarderom i działaczom PZPN, sport lokalny zamienić z powrotem w zabawę? Chodzi o ligę w której jest zakaz handlu ludźmi. Czyli robimy drużynę z mieszkańców, którzy urodzili się w Iławie i przebywali tu dłuższy czas, i gramy tylko z drużynami, które respektują tą regułę u siebie. Dodatkowo wprowadzamy regułę zakazu gry w tej lidze dla osób które kiedykolwiek zmieniły klub i zakaz gry w ligach PZPNowskich, pod karą finansową. Niby ciężka sprawa ale może na początek jakieś partnerskie miasto by się znalazło do zabawy. Dodatkowo możemy zorganizować ligę robotów. Jak myślicie, za ile lat pierwsza drużyna robotów pokona najlepszą ekipę z ligi mistrzów? Na razie wygląda na to że ludzkość ma jeszcze kilka lat przewagi. 

Szczerze? Zróbmy cokolwiek oprócz nudnej sztampy bo można oszaleć od tej szarej normalności. Co więcej, powinniśmy zacząć w Iławie jakieś dyskusje. Ale nie takie jak w telewizji, gdzie uczestnicy przychodzą z gotowymi, niepodważalnymi tezami i garścią ciętych ripost, okładając się tym wzajemni ku uciesze publiczności. Brakuje takich dyskusji, których rezultatem jest wspólne wytworzenie nowej jakości i ciekawych koncepcji. 






* http://www.pte.pl/pliki/1/8905/Ekonomista2017-3_59-87.pdf


poniedziałek, 10 stycznia 2022

Ścieżki Hawkinga - dajmy wszystkim dostęp do lasów.




Ścieżki Hawkinga to pomysł polegający na umożliwieniu ludziom niepełnosprawnym i mniej mobilnym seniorom, dostępu do lasów na własną rękę. Z uwagi na stan dróg, do lasu nie można wjechać zwykłym wózkiem inwalidzkim. A można zapewnić możliwość wypożyczenia elektrycznego wózka terenowego, który może poruszać się także po leśnych drogach.  Ścieżki Hawkinga to miejsca gdzie będzie można wypożyczyć taki wózek i pojeździć nim po okolicy. 

Najlepiej gdyby te przejazdy odbywały się wśród lasów rekreacyjnych. Czyli np. po proponowanych Lasach Miejskich w Iławie ( https://www.klip.ilawa.pl/las-miejski). W lasach gospodarczych, a takie są obecnie wszystkie lasy wokół Iławy, jeździć będzie ciężej bo drogi poryte są koleinami po maszynach leśnych.

To świetne rozwiązanie zarówno dla mniej sprawnych ruchowo mieszkańców Iławy jak i turystów, którzy otrzymają możliwości jakich nie mają nigdzie indziej.

Tego rodzaju usługa to innowacja na skale globalną. W samej Polsce, jeśli byłaby wdrożona na skalę krajową, pozwoli na dostęp do lasów setkom tysięcy ludzi, którzy dotąd nie mieli takiej możliwości. Dzięki właściwościom terapeutycznym lasów, wpłynie to korzystnie na ich zdrowie, a w konsekwencji zmniejszy koszty opieki zdrowotnej.  To rozwiązanie dla 99% niepełnosprawnych, których nie stać jest na kupienie sobie prywatnie takiego wózka.


Przykładowy terenowy wózek elektryczny

W praktyce zacznie się od dowożenia wózka do lasu na życzenie klienta, ale docelowo będą to stacje w których wózki będę po prostu czekały na użytkownika. Wraz z systemem, który umożliwi łatwe przesiadanie się z samochodu/taksówki/autobusu, na wózek.

Nazwa projektu wywodzi się oczywiście od słynnego fizyka, specjalisty od czarnych dziur, który też poruszał się na wózku inwalidzkim. Pomysł to ekonomiczna odpowiedź na fakt, że będzie bardzo ciężko o dostosowanie lasów rekreacyjnych do niepełnosprawnych, przy pomocy budowy utwardzonych ścieżek. Chodzi oczywiście o koszty ich budowy, na co finanse mogą się nie znaleźć. Wózki terenowe wydają się być rozwiązaniem znaczne tańszym. Istnieją już punkty w których można wypożyczyć wózek terenowy ale nie znam miejsc gdzie punkty te rozstawiane są systemowo przy lasach. 

Czy znajdą się na to fundusze? Nie wiem. Jeden z urzędów, który szukał pomysłów na innowacje dla niepełnosprawnych, więc się do nich zwróciłem, wstępnie był zainteresowany projektem. Po trzech miesiącach jednak zaczeli sugerować, że to wcale nie jest innowacja, a poza tym skojarzyli że nie mogą dawać grantów na takie projekty bo coś tam w mają w przepisach. No więc poszukam innych opcji.


Jeżeli chodzi o dodatkowe szczegóły to:

- oczywiście zapewniamy bezpieczny trening z obsługi wózka,

- wózek będzie miał GPS w celu lokalizacji,

- utrzymywany będzie ciągły kontakt z użytkownikiem, za pomocą krótkofalówki,

- w razie potrzeby błyskawicznie zostanie zapewniona pomoc.


PS.Co go finansów to np. tu mamy piękny program dostosowywania szlaków dla potrzeb seniorów i osób niepełnosprawnych: https://www.gov.pl/web/sport/ogloszenie-otwartego-rzadowego-konkursu-ofert-na-dofinansowanie-realizacji-zadan-publicznych-z-zakresu-czesci-40-budzetu-panstwa---turystyki-w-2022-roku . Tyle że, przechodząc do szczegółów, można w ramach tego programu wziąć kubełek farby, odmalować szlak, zrobić do tego materiały informacyjne, apkę i kogoś przeszkolić. O tym że na leśne szlaki niepełnosprawni obecnie nie wejdą, to nikt nie pomyślał.

W związku z tym wysłałem maila do Ministerstwa Sportu i Turystyki, Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej i Ministerstwa Klimatu i Środowiska, żeby się może tym zajęli.