IPN w Iławie - niemieckie obozy i ich ofiary w Deutsch Eylau

 

Tekst o wizycie IPN w Iławie. Chodziliśmy po miejscach gdzie potencjalnie grzebano ofiary tutejszych, niemieckich obozów. Tekst z FB Iławskiej Kroniki Cyfrowej. Wrzucam tu, bo nie wszyscy mają FB.


Ziemia, która nie chce milczeć…

Pracownicy IPN badają w iławskich lasach ślady zapomnianych ofiar
Kilkaset ludzkich istnień, leśne ostępy, zatarte fundamenty i urzędnicze procedury. Grupa badaczy z Biura Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku przeprowadziła wizję lokalną w Iławie, by wytypować miejsca, w których mogą spoczywać ofiary obozów* . Choć historycy i archeolodzy dysponują relacjami świadków, teren kryje dziś więcej pytań niż odpowiedzi.
Aby zrozumieć cel wizyty śledczych z IPN, trzeba cofnąć się do lat II Wojny Światowej. Niemiecka machina wojenna na froncie wschodnim potrzebowała sprawnego transportu, a hasło „Räder müssen rollen für den Sieg!” (Koła muszą toczyć się dla zwycięstwa) determinowało losy tysięcy ludzi. To właśnie wtedy, naprzeciwko iławskiego dworca, tuż pod lasem na końcu dzisiejszej ulicy Kolejowej, Niemcy utworzyli w 1943 roku karny obóz pracy będący filią ciężkiego więzienia w Sztumie.
Do obozu trafiali głównie Polacy – często bardzo młodzi, od 16. roku życia. Osadzano tu ludzi skazanych na kary od trzech miesięcy do trzech lat za wejście w kolizję z prawem okupanta, ale obok nich więziono też Rosjan, Żydów, a nawet niemieckich dezerterów. W nieludzkich warunkach, pod okiem uzbrojonych strażników, zmuszani byli do morderczej pracy przy rozbudowie strategicznego iławskiego węzła kolejowego, budowie parowozowni oraz monumentalnej wieży ciśnień. Głód, mróz i wycieńczenie zbierały obfite żniwo. Zmarłych grzebano naprędce w bezimiennych mogiłach w okolicznych lasach.
Wizja lokalna, w której wzięliśmy udział wraz z Michałem i Krzysztofem (iławianami, którzy od lat badają wątek mogił jeńców i to na ich wniosek w Iławie pojawiła się ekipa z gdańskiego IPN), rozpoczęła się właśnie tam, gdzie zaczęła się ta tragedia – przy zabytkowej wieży ciśnień na ulicy Kolejowej. To stąd badacze ruszyli z nami w kierunku dawnego obozu karnego Od stycznia 1945 roku do drugiej połowy tego roku funkjonującego jako sowiecki obóz przejściowy. Pod stopami wciąż wyraźnie widać było pozostałości fundamentów – nieme świadectwo po istniejących tu niegdyś barakach, w których osobno stłoczeni byli jeńcy i więźniowie.
Kolejny krok prowadził w głąb pobliskiego lasu. Z relacji świadków wynika, że po wojnie miały tu stać krzyże, jednak brakuje precyzyjnych danych o ich liczbie, wyglądzie czy autorach. Rekonesans nie przyniósł przełomu. Zamiast mogił las powitał nas współczesną codziennością.
– Szukaliśmy jakichkolwiek śladów, ale zobaczyliśmy tylko uciekającego zająca, stary kask motocyklowy i porzucone śmieci – relacjonują uczestnicy wyprawy.
Teren jest ogromny i trudny do weryfikacji.
– W niektórych miejscach w Polsce ofiary takich obozów chowano w starych transzejach – tłumaczy Michał Siemiński, archeolog z gdańskiego IPN. Wokół Iławy takich wojskowych rowów ciągną się kilometry**. Naukowiec zaznacza jednak, że masowe grzebanie zmarłych w transzejach było raczej domeną i stylem sowietów, a nie Niemców.
Ekipa IPN przemieściła się następnie pod krzyż na hałdzie za osiedlem Podleśnym. Archeolog skrupulatnie obszedł grunt, który jest jednym z obszarów typowanych do przyszłych badań.
Kolejne tropy poprowadziły pod drugą wieżę ciśnień na osiedlu Podleśnym. To niezwykle skomplikowany logistycznie punkt. Z jednej strony znajduje się blisko dawnych koszar, gdzie w przeszłości ekshumowano już szczątki 606 osób. Z drugiej – świadek wskazał mgliste, nieokreślone tereny przy samej wieży oraz pobliskie bagnisko pod lasem, opisane jako miejsce, „gdzie palono trzcinę”. Tu jednak badacze natrafili na współczesną barierę. Obszar jest dziś gęsto zabudowany, co praktycznie wyklucza uzyskanie zgody na jakiekolwiek prace poszukiwawcze.
Ostatnim przystankiem była iławska lokomotywownia. Znajduje się tam kamień pamięci poświęcony ofiarom obozów. To miejsce symboliczne, jednak z punktu widzenia archeologii bezużyteczne – wokół nie ma przestrzeni, która mogłaby kryć masowe groby.
Podczas wizji lokalnej specjaliści wymieniali się informacjami dostępnymi w rozproszonych źródłach historycznych. Kluczowe pytanie brzmi: jak wielka była skala tragedii? W przestrzeni publicznej pojawiały się głosy o tysiącach ofiar, jednak historycy studzą emocje.
– Jeśli chodzi o liczbę potencjalnych ofiar, to raczej zgrubny szacunek. Na podstawie niewielu wiarygodnych danych mówimy o liczbie rzędu kilkuset, a nie kilku tysięcy osób – tonuje nastroje Anna Dymek, główny specjalista gdańskiego IPN, która współtworzyła zespół wizytujący Iławę.
Wszystko wskazuje na to, że polskie archiwa IPN zostały już wyczerpane i nie kryją nowych dokumentów na temat iławskiego obozu. Szansą mogą być archiwa niemieckie, jednak sprawa jest trudna – zasoby te nie są jeszcze w pełni ucyfrowione, wymagają żmudnej kwerendy na miejscu w papierach, a tamtejsze instytucje niechętnie wydają zgody badaczom. W kuluarach spotkania pojawił się pomysł, by do tych poszukiwań zaangażować niezależnych badaczy, którzy mogliby pomóc w przełamaniu niemieckich barier urzędowych.
Co dalej z iławskimi poszukiwaniami? Decyzja nie zapadnie lokalnie. Pracownicy gdańskiego IPN przygotują teraz szczegółowy raport z wizji lokalnej, który trafi na biurka centrali w Warszawie.
Prace poszukiwawcze i ekshumacyjne to operacje niezwykle kosztowne i skomplikowane logistycznie, dlatego wymagają zielonego światła i budżetu z samej góry. Mieszkańcy Iławy i rodziny ofiar muszą uzbroić się w cierpliwość. Badania na pewno nie ruszą w tym roku. Jeśli Warszawa wyda zgodę, pierwsze łopaty zostaną wbite w iławską ziemię dopiero za kilka lat.
Oczywiście sprawę tę będziemy monitorować.
* W Iławie (Deutsch Eylau) podczas II Wojny Światowej funkcjonowały obozy, które zmieniały swój charakter i przeznaczenie w zależności od etapu konfliktu. Istniał tu zarówno niemiecki karny obóz pracy - dla potrzeb Kolei Rzeszy (Reichsbahnlager für polnische Strafgefangene), jak i sowiecki obóz przejściowy.
**Więcej: szerzej o umocnieniach traktuje materiał wideo dostępny na YouTube: https://youtu.be/1J8zvzrGrxY.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Od cząsteczek do cyfrowych bliźniaków – dokąd zmierza nowoczesna medycyna?

Zaczęli budować wybieg dla psów. Przepłoszenie stąd np. 3 gatunków ptaków to strata korzyści dla mieszkańców o równowartości 1 000 000 złotych.

I po IBO