Iława, media, psychologia, propaganda, sztuczna inteligencja, kwanty, las, kosmos, nauka, transhumanizm, biologia syntetyczna, edycja genów, interfejs mózg-komputer, nowoczesna spółdzielczość, badania podstawowe i wszystko inne co mi przyjdzie do głowy. Blog niezależny. Autor nieopłacany.
czwartek, 19 maja 2022
Słów kilka po semestrze studiowania biologii syntetycznej na MIT. I o tym, co z tego wyniknie. Dla Iławy i nie tylko.
Od stycznia do maja miałem przyjemność studiować biologię syntetyczną na najlepszym uniwersytecie świata, razem ze studentami MIT ( Massachusetts Institute of Technology ) i Harvardu (Harvard University). Studiowałem za darmo, online, z Iławy.
Biologia syntetyczna, którą interesuję się od jakiegoś czasu, to w największym skrócie – projektowanie i tworzenie nowych organizmów/systemów biologicznych.
Ten kurs (How to Grow Almost Anything – HTGAA 2022) rozwijany jest od kilku lat, a przeznaczony jest dla osób które nie są specjalistami w biologii komórkowej. Np. dla informatyków, designerów czy innych hobbystów zainteresowanych tematem. W latach kowidowych studenci MIT/Harvardu i globalni (online) mieli taki dokładnie taki sam tryb nauki. W tym roku stacjonarni mieli otwarte laboratoria na MIT, a my, globalni, dostęp do robotów laboratoryjnych na Tajwanie.
Nagrałem o tym krótki filmik „Jak z Iławy studiować na najlepszej uczelni na świecie (MIT), za darmo. I o tym co zrobić żeby w Iławie każdy mógł rozwijać swoje projekty.” Do obejrzenia poniżej.
A na drugim klipie mówię o tym co te studia wniosą nowego do mojego projektu cyfrowej nieśmiertelności ( https://www.welcomeback.space/polski-strona-g%C5%82%C3%B3wna ). Czyli o części tego co jest w mojej pracy końcowej - o skanerze ciała opartego na konsorcjach bakterii, delegujących zadania wirusom, budującym maszyny w środku komórek (The Cohort Body Scanner).
Jednak najważniejszym efektem tego kursu będzie moja wzmożona aktywność w kierunku wprowadzenia nowoczesnej, praktycznej edukacji do Iławy. Czyli laboratorium biologii, syntetycznej, pracowni projektów z różnych dziedzin - Fab Labu czy innych rozwiązań idących w tym kierunku.
A jeszcze co do różnic między studentami MIT i Harvardu, a nami – globalnymi. Na grupowym zdjęciu Z MIT Media Lab, nas widać tylko jako małe kwadraty na ekranie w sali wykładowej. Zresztą tak jak wybitnych profesorów tu obecnych – Georga Churcha i Johna Glassa. Ale zawsze można zrobić zrzut ekranu i wtedy wszystko prezentuje się całkiem inaczej :-)
Pomysł na tą edukację pochodzi od Georga Churcha, a projekt, od kilku lat, organizuje David Sun Kong. I robi to super profesjonalnie.
Autor skrina - Danny Chen ( 陳加恩).
Często piszę, że w przyszłości widziałbym w Iławie uczelnię na wzór Institute for Advanced Study (IAS - Princeton), sprzed 100 lat. Oczywiście będą to nowoczesne rozwiązania, a MIT/Harvard bardzo dobrze wpisują się w nakreślanie rozwoju globalnej nauki/edukacji. Skorzystamy z tych doświadczeń.
A zainteresowanych biologią syntetyczną zapraszam do zalajkowania mojej strony o SynBio na Facebooku: https://www.facebook.com/synbiopl Tam też pojawią się informacje o nowej edycji HTGAA, jeśli tylko będę miał o tym wiadomość.
Zmarł Józef Darski (Jerzy Targalski). Pozwalam sobie zamieścić kilka słów o nim, bo pisałem teksty dla jego portalu (ABCnet) i miałem okazję poznać go osobiście.
Ogółowi najbardziej znany był chyba z książek z serii „Resortowe Dzieci”. Wspaniała analiza o tym jak się w Polsce robi karierę. Poparta tonami dokumentów. Popularne były też jego filmiki z analizami geopolitycznymi. Od kiedy pamiętam zawsze gdzieś tam skłaniał się w stronę PiS, choć stojąc z boku i często chłoszcząc ich niemiłosiernie, nawet w ich flagowych mediach. Zresztą z powodu tego PiS odszedłem od współpracy z nim. Z moim wolnościowym podejściem, nie było nam razem po drodze. Mimo tego zachowałem do Targalskiego sympatię i zwyczaj odwiedzania czasem jego mediów. Ostatnim razem, gdy z nim rozmawiałem, u niego w domu na obiedzie, dyskutowaliśmy również o skuteczności propagandy PiS. Było to kilkanaście lat temu, gdy PiS był w opozycji.
Główna grafika, którą miał na stronie (autorstwa A.Gacparskiego), pochodziła właśnie z tego okresu. Wyszła pierwszy raz w ABCnet. Bardzo mu się spodobała. I jak widać przywiązał się do niej. To był okres kiedy pozywał go Michnik. Za proste stwierdzenie faktu, że ten usprawiedliwiał korupcję, jeśli korzystali na niej komuniści. Nawet pisałem o tym na jego portalu: https://jozefdarski.pl/1313-w-obronie-prawdy-i-wolnosci-mysli *
U Targalskiego, obok bieżących analiz politycznych, szczególnie na kierunku wschodnim - od czego był ekspertem, często przewijał się problem elit. Być może dzięki temu, po współpracy z nim, już nigdy potem nie przyszło mi do głowy, żeby aspirować do jakichkolwiek z nich. Choć po części było to na pewno powodowane doświadczeniem z poznaniem rzeczywistości elit lokalnych w jednej z iławskich partii politycznych. I to od wewnątrz. To było przerażające doświadczenie. Obserwacja ludzi tępych, a nawet wtórnych analfabetów, którzy są lokalnymi liderami, a często ich jedyną umiejętnością jest przepychanie się przy korycie, budowanie koalicji brudnych interesów i korumpowanie popleczników za pieniądze z budżetu lub za stanowiska. Zresztą, widzimy to nie tylko lokalnie, prawda?
Cóż mogę dodać? Z Polski niewiele już zostało. I elit narodowych rzeczywiście już nie będzie. Ale w zglobalizowanym świecie będą potrzebne elity ludzkie. Na Ziemi rządzonej przez kilkadziesiąt osób, przy pomocy mediów opartych na sztucznej inteligencji i manipulacji pieniądzem, czy punktami w systemie zaufania społecznego. Na Ziemi pędzącej w kierunku idiokracji, potrzebujemy niezależnych ludzi – wykształconych, myślących i aktywnych. I takie elity powstaną.
Spoczywaj w pokoju.
___
Aktualizacja. 21.09.2021
A tak na marginesie, jeśli już jesteśmy przy sprawach ostatecznych. Miliarderzy mocno inwestują w nieśmiertelność biologiczną. https://www.cnbc.com/2021/09/21/silicon-valleys-quest-to-live-forever-could-benefit-the-rest-of-us.html . Nic w tym dziwnego. Ale to im się nie uda, o czym mówię od kilku lat: https://youtu.be/_WicM79z3TQ . Nie ma w nas cudownego przełącznika, którego znalezienie uchroni nas przed śmiercią. Musielibyśmy przeprogramować cały organizm, a najlepiej całą rasę. Dlatego też jedynym rozwiązaniem jest przeniesienie się w przyszłość za pomocą nieśmiertelności cyfrowej, w oparciu o zdeterminowaną społeczność, która przez wieki dbać będzie o zabezpieczenie naszych danych. I to nad tym musimy popracować. No ale bogaci wolą próbować przepchać się na osłach, objuczonych workami złota, ucho igielne.
Chyba ktoś z MEN czyta mojego bloga, bo wczoraj Czarnek powiedział w TVP, że dadzą szkołom miliard żeby w szkołach uczniowie mogli zacząć uczyć się podczas przeprowadzania eksperymentów. Przedstawiałem ten problem w poprzednim wpisie. Próżny trud Panie Ministrze. Nie będzie żadnych eksperymentów, chyba że przyjedzie telewizja lub kurator. Nauczyciele pozamykają gadżety naukowe w szafkach, wpiszą jakieś sztampowe zwroty do swoich raportów i będzie tak jak zwykle. Oni nie mają żadnej motywacji żeby ruszyć palcem.
* Update 10.12.2021 - w nawiązaniu:
W TVP poszły kawałki filmu z nawalonym Michnikiem u Jaruzelskiego. Ten film powinien być puszczony publiczności już kilkanaście lat temu. Mówił o nim wcześniej Braun ( https://youtu.be/XxvlYSAjcJ8?t=2981 ). No ale tak to jest że elity traktują ludzi jak barany. Na pewno pomaga w tym to że trzy główne telewizje jak wywodzą się ze służb. I w życiu nie będą działać w interesie Polaków. Zresztą opowiadanie że komunistyczne służby zostały w pełni rozwiazane w 2007 to też bajki dla mas. Rodziny służbistów świetnie radzą sobie z dymaniem podatników na hajs, nie dając nic w zamian. Miliardy z budżetu zasilają stare, komunistyczne rodziny, wszystko legalnie, w imię sprawiedliwości społecznej, wyrównywania szans, rozwoju narodowego biznesu i wielu innych. Co prawda nie można nic z tym zrobić, ale warto o tym wiedzieć :-)
Aktualizacja 27.08: Info z mojego udziału w "leśnym" Hackathonie, na Wizji Rozwoju - Gdynia 21, i z rozmowy z premierem, na dole strony.
Jeszcze przed pojawieniem się covid-19 wspominałem kilka razy o potrzebie wprowadzenia w Iławie praktycznej edukacji w zakresie edycji genów CRISPR-Cas9. Ten mechanizm o dziwnej nazwie to nic innego jak sposób obrony bakterii przed wirusami. Chronią się one wszczepiając wycięty kawałek kodu genetycznego wirusa do własnego kodu. W ten sposób zapewniają sobie odporność. Brzmi znajomo?
Gdyby były środki i chęci mielibyśmy kilkunastu, może kilkudziesięciu ludzi którzy poznali te mechanizmy, mogliby, przy okazji, zrozumieć szczepionkę mRNA, samodzielnie powielać DNA za pomocą PCR, przeanalizować ewentualne skutki eksperymentu zaszczepiania większości populacji. Wiedza o tym dostępna jest na kliknięcie. Brakuje nam tylko laboratoriów i wytłumaczenia chętnym kilku kwestii, na które, być może sami nie będą w stanie znaleźć odpowiedzi. Oczywiście początki byłyby skromne – planowałem jakieś proste zestawy do samodzielnej edycji genów w organizmach. Można je kupić.
Na szczęście to nic straconego. Na nowoczesną edukację publicznych środków nie będzie ale jest inna droga. Urzędnicy dalej uważają że uczenie się to zakuwanie pamięciowe. Skądinąd wiem że w szkołach podstawowych jest, mniej więcej, tyle samo eksperymentów, co w czasach gdy ja się uczyłem. Reszta to teoria. A gdy ja się uczyłem, podczas ośmiu lat, eksperymenty były dwa – machanie skakanką aby pokazać fale i polewanie alkoholem białka jajka, żeby pokazać że picie szkodzi.
W ten sposób nigdzie nie dojdziemy i zrazimy młodych ludzi do nauki. Nowoczesna edukacja wygląda inaczej i nie potrzebuje zapamiętywania wiedzy, która jest wszędzie, ale umiejętności szukania, weryfikacji możliwości eksperymentowania, pomocy w rozumieniu mechanizmów. No i i sprzętu.
Skoro nie ma na to pieniędzy publicznych, to skąd je wziąć? Zarobi się. Skończyłem właśnie badania rynkowe produktów w ramach projektu „Leśny Przewodnik”. Oprócz informacji pojawiły się też na horyzoncie obiecujące kierunki rozwoju. Docelowo będą to właśnie produkty oparte na modyfikacji genów w odmianach organizmów występujących lokalnie. Oczywiście środki bezpieczeństwa będą podwyższone w stosunku do produktów modyfikacji genetycznych oferowanych przez globalne korporacje. Do pojawienia się naszych produktów tego typu, na rynku , miną lata. Jednak, mam nadzieję że szybko pojawią się środki na laboratoria i zaplecze informatyczne/sztuczną inteligencję, - dzięki sprzedaży mniej zaawansowanych ale innowacyjnych i skutecznych produktów. I właśnie te laboratoria będą pełnić także ważną rolę edukacyjną w Iławie. Niech ludzie mają szansę wyrobić sobie własną opinię na podstawie własnej wiedzy i doświadczeń. Nie będą musieli wtedy wpadać w dysonanse poznawcze, obijając się między propagandami różnych grup interesów.
A co do nowoczesnej edukacji. Wczoraj usłyszałem że chłopak z Iławy dostał się do najlepszego liceum w Polsce. Choć ostatecznie wybrał inną szkołę. Wiem doskonale że uczył się głównie sam, z tutoriali z YouTube. Bywał też u mnie na zajęciach ze sztucznej inteligencji, ale nie zdołał się tu raczej niczego nauczyć bo covid zamknął tą możliwość. Z YouTube nauczył się teorii bo akurat w matematyce nie potrzeba wiele sprzętu. Ale w innych dziedzinach już nie ma tak lekko i do eksperymentów potrzebujemy urządzeń. Więc talenty nie matematyczne nie mają dużych szans rozwoju w Iławie. Zmienimy to.
A na razie proponuję popatrzeć na poniższy filmik. Czyż to co widzimy, dzięki temu że dzięki nauce możemy lepiej rozumieć świat, nie jest piękne?
Tu akurat od momentu gdy miliardy maszyn molekularnych kopiują DNA ale warto obejrzeć cały.
Link: https://youtu.be/7Hk9jct2ozY?t=157
Potrzeba nam także innych kierunków atrakcyjnych dla młodzieży. Mija era programistów, klepaczy-koderów. Kod będą tworzyć maszyny do których będziemy mówić naszym językiem. Trochę potrwa czekanie na takie rozwiązania przyjazne dla zwykłych użytkowników ale to nastąpi. Ale AI/software deweloperzy będą jak najbardziej przydatni. Moglibyśmy kształcić takich w Iławie. Potrzeba tylko wizji i chęci u władz. Podsumowując, kilka kierunków, które by nam się przydały i które można zrobić.
- kognitywistyka,
- rozwój oprogramowania i sztucznej inteligencji, gry, przygotowanie do życia w wirtualnej rzeczywistości,
- biznes w praktyce,
- genetyka stosowana i biologia syntetyczna,
- fizyka i komputery kwantowe,
- bioróżnorodność, zdrowie, relaks w turystyce i życiu mieszkańców,
- psychologia, badania opinii i propaganda.
Jasne że nie możemy próbować robić tego w tradycyjny sposób. Czyli żadnego otwierania szkół z tradycyjną kadrą pedagogiczną. To droga donikąd. Ostatnio mignęło mi jakieś ogłoszenie rekrutujący nauczycieli do jakiejś "nowoczesnej szkoły w chmurach" nowoczesne w niej było tylko wynajęcie jakiejś agencji reklamowej żeby im napisała nowoczesne teksty i wkleiła wciągającą grafikę. Za tą fasadą kryła się tradycyjna, nieefektywna szkoła finansowana ze środków publicznych i objęta wymogami kuratoriów. Czyli stary, pruski model w którym uczeń jest pustym dzbanem do którego kadra nauczycielska powoli przelewa teoretyczną wiedzę z ksiąg.
Nawiązując do wyszczepień populacji to warto pomyśleć o tym dlaczego bakteriom pomaga precyzyjny mechanizm CRISPR-Cas9 i ewentualnie pomyśleć o odwzorowaniu go w naszej skali, przez np. szybko reagujące lokalne punkty analizy kodu genetycznego i produkcji szczepionek robiące błyskawicznie produkt zapewniający odporność na dany szczep, który zaczyna przeważać przed sezonem infekcji. W ten sposób będziemy mogli lepiej chronić osoby z zagrożonych grup. Trzeba działać, precyzyjnie, jak laserem, a nie polować z młotem na komary, jak ma to miejsce przy realizacji pomysłu „zaszczepmy cały świat tym samym”. I – tak, będziemy mogli robić te szczepionki w naszych laboratoriach. Tak jak mamy w waszych kieszeniach komputery potężniejsze od tych służących do obliczeń podczas projektowania bomby atomowej. Tak działa postęp.v
Jak już jesteśmy przy nauce to wybrałem się na Hackathon na Forum Wizja Rozwoju - Gdynia 2021. A to dlatego że wyzwanie dotyczyło jednocześnie lasu, jak i technologii.
Do naszego zespołu dosiadł się premier, więc trochę z nim pogadaliśmy o lesie, bushcraftcie, sztucznej inteligencji i upraszczaniu interfejsu użytkownika w oparciu o voice/chat boty. Bo taki był projekt naszej aplikacji, w odpowiedzi na zapotrzebowanie rządu i leśników. Było sporo rozmów na wydarzeniu, dowiedziałem się o projekcie nowej ustawy dot. udziału społeczeństwa w polityce leśnej. Podobno procedowany ma być dopiero w następnym roku. Jego elementem ma być to że lasy wokół miast mają , w większym stopniu niż dziś, pełnić funkcje społeczne - wypoczynkowe. Niestety powracają obawy że tak będzie wokół większych miast, gdzie będzie nacisk wielu ludzi i organizacji. Skończyć się może tym że wycinać będą więcej w rejonach położonych na prowincji.
A na forum, poza tym, było dużo o wodorze i Koła Gospodyń Wiejskich.
Lobbing i posttranshumanizm. O tym po co zapraszano mnie pod Biały Dom. I o nowym ruchu społecznym w Iławie.
Ruszamy dalej ze staraniami o lepsze lasy wokół Iławy i Jezioraka. Tym razem chodzi o konsultacje i certyfikaty. Wszystko jest pod adresem nowo powstałego ruchu społecznego, który ma zająć się sprawami lasów, od strony społecznej. Spytamy mieszkańców okolic Iławy o ich opinie i potrzeby. Link pod tekstem.
Mój felieton na temat lasów opublikował Tygodnik Spraw Obywatelskich ( https://instytutsprawobywatelskich.pl/lesne-wojny/ ) To jedno z ważniejszych pism społecznikowskich w Polsce, więc polecam. Szefa tygodnika, Rafała Górskiego, kojarzę z czasów gdy zdarzało mi się pisać o TTIP, handlowej umowie UE-USA, która była negocjowana kilka lat temu. I oprócz posłów z sejmowej komisji ds. TTIP – Winnickiego i Tarczyńskiego, którzy gdzieś tam subskrybowali moje treści na ten temat, zauważyłem że właśnie on zainteresował się tematem. Jak wieloma niszowymi, nie nagłaśnianymi ale bardzo, bardzo ważnymi sprawami. Jak na przykład modyfikacje genetyczne. Właśnie przy okazji modyfikacji CRISPR, w związku z którą pisał na twitterze, wymieniliśmy kilka słów. Kilka miesięcy temu linkowałem na moim profilu FB, do Forum Geopolitcznego, organizowanego przez ten instytut, na której miałem okazję zadać pytanie prof. Leszkowi Sykulskiemu i innym uczestnikom debaty, dotyczące sztucznej inteligencji. Sykulski porusza, od czasu do czasu, zagadnienie transhumanizmu. A jak może wiecie, pracuję nad tym ,żeby po erze cyborgizacji, pozostała też jakaś enklawa dla ludzi biologicznych, takich jak my. Można to nazwać posttranshumanizmem.
Przy okazji pisania o TTIP uczestniczyłem również w konsultacjach dotyczących tej umowy. Ale co ciekawe, od strony amerykańskiej. Jako członek Business Coalition for Transatlantic Trade. Zawsze lepiej mi się współpracowało z amerykańską kulturą biznesową niż z europejską. Stąd może i mój wybór aby negocjacje obserwować od tamtej strony. Wiązało się to z częstymi zaproszeniami do budynku Amerykańskiej Izby Handlowej. To naprzeciwko Białego Domu, po drugiej stronie ulicy. Czy nawet na spotkanie z kongresmenami w budynku Rayburna przy Kapitolu, czy w Brukseli. Przez jakiś czas czułem się prawie jak przedstawiciel wielkiej rodziny lobbystów. Oczywiście mój wpływ na kształt umowy byłby żaden, a Morawiecki i Emilewicz zapowiedzieli że podpiszą wszystko w ciemno, więc nawet rola społecznego reportera nie miała sensu. No ale gdyby Trump nie zablokował tego dealu, i praca nad tym byłaby kontynuowana, pojechałbym sobie turystycznie do USA. Ciekawe czy dostałbym wtedy wizę jako lobbysta?
A jeżeli chodzi o lasy wokół nas to właśnie ruszamy z ruchem społecznym "Kocham Las i Planetę" - KLIP, dzięki czemu łatwiej będzie nam czuwać nad tym aby nasza przyroda była coraz lepsza. Pytamy mieszkańców, które miejsca warto ochronić przed wycinką. Które lasy mają być rekreacyjne, a które powinny być nienaruszaną ostoją bioróżnorodności. Nasze propozycje są na mapie, czekamy na inne. To plan na kilka lat bo bierze pod uwagę plany urządzania lasu i kalendarz wyborczy. Zapraszam na stronę: www.klip.ilawa.pl
Tajemniczy chochlik w Radzie Miasta. Czyli o tym dlaczego radni nie głosowali nad moją petycją.
Na poniedziałkowej sesji Rady Miasta miała być głosowana moja petycja dotycząca wybiegu dla psów. Niestety tajemniczy chochlik sprawił, że radni głosowali nad czymś napisanym przez kogoś innego. A było to napisane w ten sposób, że nie mieli wyjścia i mogli zagłosować jedynie przeciw.
Zamiast głosować nad uchwaleniem sugestii skierowanej do Burmistrza, o to żeby zmienił lokalizację wybiegu ( a tego dotyczyła moja petycja), radni głosowali nad możliwością zmiany lokalizacji wybiegu przez Radę Miasta (w mojej petycji nie ma mowy o takim głosowaniu). A że jasne jest, że Rada nie może zmienić lokalizacji, no to radni głosowali przeciwko temu co ktoś sobie napisał. Bo jak mogli głosować inaczej nad wnioskiem, który nie ma żadnego sensu?
O co tu chodzi? Po co Rada zrobiła takie czary-mary? Prosta sprawa, gdyby dopuszczono moją petycję do głosowania przez Radę, każdy radny głosowałby nad tym czy chce zasugerować Burmistrzowi, żeby zmienił lokalizację wybiegu czy nie. Dzięki temu każdy radny mógłby się na ten temat oficjalnie wypowiedzieć, a każdy mieszkaniec mógłby poznać zdanie radnych.
Do tego, między innymi, służy uchwała kierunkowa, o której uchwalenie prosiłem w petycji. Dzięki takiej uchwale organ, który nie ma w danej sprawie kompetencji do rozstrzygania, sugeruje podjęcie określonych działań, organowi który takie kompetencje ma. W tym przypadku Rada sugerowałaby Burmistrzowi zmianę lokalizacji wybiegu.
Obrazowo ujmę to tak. To sytuacja taka, jakbym poprosił babcię, żeby wniosła prośbę o ułaskawienie dziadka do Prezydenta RP, a ona przysłałby mi obszerną analizę prawną dowodzącą tego, że babcie nie udzielają ułaskawień, bo nie są głowami państwa. Głupie? No głupie. Skuteczne? A i owszem.
Technicznie trik polegał na tym że zamiast wniosku z mojej petycji ( jest w BIP: https://bip.umilawa.pl/10088/4467/Petycja_ws__wybiegu_dla_psow/ ) ktoś podłożył pod procedowanie "petycję w sprawie podjęcia działań przez Radę Miejską w Iławie w formie uchwały dotyczącej rozpatrzenia możliwości zmiany lokalizacji zwycięskiego projektu" ( http://ilawa.esesja.pl/zalaczniki/124267/projekt-rozstrzygniecie-petycji-wybieg-dla-psow_1161863.pdf ). O czym nie ma mowy w mojej petycji i co nie było moją intencją. To, że Rada Miejska nie może zmienić lokalizacji było jasne od początku i dlatego wnioskowałem w petycji dokładnie o to o co wnioskowałem. Wyjaśniając nawet co to jest uchwała kierunkowa i że umocowana jest w naszym systemie prawnym, choćby wyrokiem NSA. Niestety tajemniczy chochlik...
No to mam taką nieśmiałą prośbę. Może jednak Rada zachciałaby zająć się moją petycją zgodnie z prawem i procedurami? Tą petycją która jest w BIP, a nie tym co wyprodukował tajemniczy chochlik. Może radni jednak chcieli by odnieść się do mojej petycji? Co, niestety zostało im skutecznie uniemożliwione.
Jeszcze rzuciłem okiem na to uzasadnienie do wniosku złożonego przez chochlika . Tak mi się przypomniało że gdy obecny Burmistrz był w opozycji to i władza rozmawiała z mieszkańcami, którym nie podobała się realizacja budżetu obywatelskiego. I lokalizację zwycięskiego projektu można było zmienić. Bo władza takowe zaproponowała. Ale wtedy, obecny Burmistrz opowiadał przed kamerami TVP „ że zabrakło konsultacji społecznych”. O czy mogą Państwo poczytać sobie tutaj: https://www.infoilawa.pl/aktualnosci/item/52613-ilawa-budowa-skateparku-na-ostatniej-prostej-a-spor-trwa-w-najlepsze-zdjecia
Poniżej tekst chochlika i wniosek do tekstu chochlika.
A na dole moja petycja (całość pod linkiem na BIP)
W Kurierze pojawiła się odpowiedź. Nie wyjaśnia ona dlaczego Rada nie głosowała nad moją petycją tylko nad uchwałą, którą ktoś sobie napisał.
Nie mamy w tej odpowiedzi niczego nowego. Konstrukcja wypowiedzi oparta jest na rzekomej niezgodności z prawem zmiany lokalizacji wybiegu.
Uzasadnienie opiera się na opinii prawnej. Opinia prawna nie jest źródłem prawa, a jedynie pomocniczym materiał analitycznym. Opinia prawna opłacona przez instytucję, która jest stroną w sporze nie może być niepodważalnym rozstrzygnięciem spornej sprawy. Zwłaszcza w przypadku gdy jednoznacznie, jako strona społeczna, udowodniliśmy że urząd złamał prawo, poprzez planowanie sprzeczne z zapisami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Dodatkowo, od początku działał wbrew przepisom środowiskowym, twierdząc, że nie obowiązują takowe w przypadku Bagienka. Dopiero RDOŚ wyprowadził władze z tej beztroski prawnej. Czynniki powiązane z urzędnikami nie mogą uzurpować sobie prawa do jednoznacznego wyrokowania w sprawie w której ci są stroną. Do tego przyjmowane w opinii założenia, zwłaszcza to że mieszkańcy w IBO głosowali za lokalizacją wybiegu na Bagienku, jest mocno naciągane. Lokalizacji nie było na karcie głosowania, a na oficjalnej stronie UM, pierwszą lokalizacją na jaką natyka się czytelnik jest plaża na Lipowym Dworze. Z uwagi na to zmiana lokalizacji nie jest znaczną zmianą, zwłaszcza że sami projektodawcy twierdzili publicznie w mediach, że lokalizacja jest im obojętna.
A poza tym, nadrzędna jest tu opinia mieszkańców okolicy, z którymi nie przeprowadzono konsultacji. Z czym zgodziło się kilku posłów RP podpisując się pod interpelacją do Prezesa Rady Ministrów w tej sprawie.
Tak więc sprawa jest co najmniej niejednoznaczna i opieranie odbierania mi prawa do instytucji petycji, na podstawie opinii opłaconej przez stronę przeciwną uważam za nadużycie. Komisja może rekomendować pozytywne lub negatywne głosowanie nad petycją ale nie jest instytucją rozstrzygającą.
Oczywiście, podczas głosowania mojej petycji radni mogą wziąć pod uwagę tą opinię prawną, jak również rekomendację Komisji. Również burmistrz może się na nią powoływać. Ale nie może ona zostać ona użyta do blokowania praw obywatelskich.
---------------
Na uproszczonym przykładzie petycja i sposób rozpatrzenia (według przepisów), wygląda tak:
Bob (lat 14) do Alicji (lat 14): "Alicjo, potrzebuję pół litra wódki do eksperymentów chemicznych. Nie mogę jej kupić bo jestem niepełnoletni. Ty też jesteś niepełnoletnia i nie możesz jej kupić ale składam do Ciebie petycję abyś poprosiła wujka Charlesa (lat 50 ) żeby kupił dla mnie tą butelkę wódki." Alicja może poprosić Charlesa lub nie (rozpatruje petycję pozytywnie lub negatywnie).
Praktyczna procedura rozpatrywania petycji jednak jest taka, że trafiła ona najpierw do Pana Fikołka Prawnego, pośrednika między Bobem i Alicją.
Pan Fikołek Prawny zmienia treść petycji Boba na " Alicjo, idź kup mi butelkę wódki". Czyli petycja pierwotna znika. Alicja odpowiada na petycję spreparowaną przez Pana Fikołka Prawnego, w jedyny, możliwy sposób: " Nie mogę kupić Ci wódki, ponieważ jestem niepełnoletnia". Koniec. Kurtyna.
Organy administracji nie mogą sobie dowolnie zmieniać treści petycji. Jeśli uznały że obywatel jest analfabetą i nie wie co pisze, mają obowiązek obywatela zapytać o co chodzi. W podobnej sprawie był wyrok NSA:
"W doktrynie prawa administracyjnej przyjmuje się, że organ administracji publicznej nie jest uprawniony do precyzowania treści żądania, ponieważ mogłoby to prowadzić do niedopuszczalnej zmiany kwalifikacji prawnej żądania, wbrew intencjom osoby wnoszącej podanie (żądanie, wyjaśnienie, odwołanie, zażalenie, etc.). Natomiast konsekwentnie powtarza się, że adresat niejasnego żądania powinien udzielić wnoszącemu podanie niezbędnych wskazówek i wyjaśnień w tym zakresie"
A. Wróbel, Teza nr 5 w komentarzu do art. 63 k.p.a., [w:] M. Jaśkowska, A. Wróbel, op. cit. z powołaniem na wyrok NSA w Krakowie z dnia 23 kwietnia 1993 r., SA/Kr 2342/92: „O tym, jaki charakter ma mieć pismo wniesione przez stronę w postępowaniu administracyjnym decyduje ostatecznie strona, a nie organ administracyjny, do którego strona pismo to skierowała. W razie wątpliwości, organ administracyjny mając na względzie postanowienia art. 7–9 k.p.a., winien zapytać stronę o wyrażenie swego stanowiska”.
Mąż i ojciec. Specjalista od pozyskiwania i obróbki informacji. Doświadczenie z trenowania sztucznej inteligencji u globalnych gigantów. Kiedyś specjalista od zakupów największej amerykańskiej sieci marketów budowlanych, na kraje EMEA. Z wykształcenia ekspert od public relations i ekonomista. Pracę pisałem u byłego ministra kultury z czasów stanu wojennego, specjalisty od propagandy filmowej, członka lwowskiej Delegatury Rządu na Kraj. Hobbystycznie – psychologia społeczna, socjobiologia, biologia syntetyczna i chodzenie po lasach. Specjalizacja wojskowa – walka radioelektroniczna. Pierwszy zawód – elektryk. Pracowałem i w polu u bauera, i w Galeries Lafayette w Paryżu. W pracy poznałem Alpy, od Matterhornu do Mont Blanc. Pisałem felietony na tematy naukowe, społeczne, polityczne dla największej gazety w regionie. Edukator – podstawy programowania sztucznej inteligencji i komputerów kwantowych. Ostatnio kształciłem się na semestralnym kursie biologii syntetycznej na MIT ( Massachusetts Institute of Technology) Media Lab - Center for Bits and Atoms - HTGAA 2022 Przez ciernie do gwiazd. W odległych galaktykach. * You'll be back. ***https://reition.space/***