niedziela, 7 kwietnia 2024

Dziura Schnela

-----

Aktualizacja 1.05.2026

Udało mi się znaleźć spis firm w Deutsch Eylau. Znalazł się tam wpis dotyczący postaci z zeznań świadków. Okazuje się że to Paul Schnell.

Prowadził firmę zajmującą się porządkami, czyszczeniem, oczyszczaniem miasta.

Reinigungsinstitute

Paul Schnell

A566

Tak więc nie był to dozorca ale firma zewnętrzna, na imię miał Paul, nie Józef - ale treść opowiadania zostawiam po staremu



--------------


Historia pracowniku ratusza w Iławie, który grzebał po lasach ludzi zamordowanych przez lekarza na polecenie władz. Ale też o czymś więcej ( w komentarzu pod tekstem). Zapraszam do lektury krótkiego mikroopowiadania: 



-----------

Dziura Schnela


Józef Schnel wszedł do swojego domu na ul. Zamkowej. Rzucił palto na wieszak.

- Co tak długo dzisiaj? Zapytała żona Magda.

- Trzydziestu było i późno zawiadomili. Dziurę prawie po ciemku zasypywałem. Padam z nóg.

- Zaparzę kawy.

- Zbożowej, tfu...

- Ciesz się że to jest.


W lutym 1944 w Deutsch Eylau nikomu się nie przelewało. Nawet dozorcy ratuszowemu, który dorabiał pochówkami. Roboty było i owszem, ale na nieszczęście dla Józefa, najczęściej grzebał nie bogatych obywateli miasta, ale więźniów pobliskich obozów.

Magda z Józefem siedli do stołu na którym, oprócz kawy parowała kartoflanka. Za oknem kościelny dzwon wybijał osiemnastą.


- Czym ty tak pachniesz, sosną?

- nie mówiłem Ci, zaczęliśmy ich chować w lesie za Gajerkiem, bo stare miejsce się skończyło. Za dużo tych bandytów.

- podobno nie tylko bandyci, Milerowa mówiła że tam też jeńcy wojskowi, jeden nawet znajomy jej rodziny spod Lubawy.

- ja tam życiorysów nie czytam, służba mówi że bandyci, burmistrz mówi, że bandyci. Po co władza miałaby kłamać?

- czego ich tyle umiera?

- a ja wiem? Chudzi jacyś, może chorują. Może im dowożą takich chorych, nie do wyleczenia. Ale pytałem komendanta obozu czy tyfus czy coś, czy trzeba mocno się odkażać, to nie.

Nie wspomniał Magdzie, że zwłoki miały również poranione ręce, a często i plecy, jakby wysmagane kablem. Czasem ciała były żółtawe, z wysypką, jakby więźniowie byli czymś otruci. Kiedyś wpadło mu w ucho coś owsiance podawanej więźniom przez lekarza obozowego. Raz rozmawiał o swojej robocie z urzędnikami w ratuszu. Gdy podzielił się swoimi postrzeżeniami, Hans, zastępca miejscowego szefa NSDAP, spojrzał jak wściekły wilk w jego oczy i spytał – masz rodzinę, chcesz żyć? To skończ z szerzeniem antyniemieckiej propagandy i zamknij pysk. No to zamknął. Powie babie, baba innej i będzie nieszczęście. Nie moja sprawa – pomyślał – władza wie co robi z bandytami. Mówią że jestem przygłupi, niech gadają, ale nie tak żeby ryzykować bez sensu.

Przed snem Józef włączył radio. Na froncie wciąż idzie dobrze, wycofujemy się aby przegrupować się do ostatecznego, zwycięskiego uderzenia.

- To dobrze, szepnął ziewającej Magdzie. Róbmy dobrze swoje, a o resztę zadba partia i Fuhrer. 

Musiał się wyspać bo następnego dnia musiał znów poszerzyć dziurę w lesie. Odbieranych z obozu ciał było coraz więcej i więcej. Czasem koń ledwo uciągnął wóz. W głowie Schnela też zrobiła się dziura. Dziura pamięci, już nawet nie wiedział ile setek zagrzebał. Nie myślał dlaczego i kogo. Trzeba było zarabiać pieniądze na rodzinę i być posłusznym władzy. Tylko to było ważne. Tylko to.

-----------

Nie wymyśliłem sobie ani Schnela ani lekarza obozowego, wykańczającego więźniów trującą owsianką. To postacie z zeznań świadków dotyczących wojennych obozów w  Deutsch Eylau, które znaleźliśmy w archiwach IPN. O pochówkach w lesie pisało i mówiło się w Iławie od dziesiątków lat.

Reszta tekstu jest o mechanizmach psychologicznych, który bezwzględnie wykorzystany może prowadzić do rzeczy przerażających. Czasem mamy okazję zobaczyć demony tych mechanizmów, wypełzające zza mgły propagandy. Chciałbym, żebyśmy mogli uświadomić jak najwięcej osób, że wcieleniem kolejnego globalnego zła nie będą fani malarza z wąsikiem z nacjonalistycznej partii robotniczej. Nie będziemy wiedzieli jak wygląda, nie odgadniemy którą ideologią się posłuży, nie znamy znaku pod jakim wystąpi. Pewnie będzie to znak miły i sympatyczny. Może jakaś emotka. Ale wiemy jakie mechanizmy będzie wykorzystywać. Strach i Posłuszeństwo. Postawmy im naprzeciw Rozum i Wiedzę.

Już o tym wspominałem w tamtym roku. Dzięki zagospodarowaniu obecnej dziury w iławskim ratuszu grafiką dotyczącą Schnela i dołączoną informacją (np. przez QR kod), możemy stworzyć projekt edukacyjny, pokazujący w jaki sposób posłuszeństwo władzy, konformizm, zaufanie autorytetom, uleganie propagandzie, itp. może stworzyć zarówno współwinnych zbrodni, jak i potulnych, akceptujących zło, świadków. 

Możemy także pokazać mieszkańcom jak się bronić przed manipulacjami władzy, obojętnie jakiej, obojętnie na jakim szczeblu. Będzie to jednocześnie upamiętnienie ofiar tutejszych obozów, obok którego ciężko będzie przejść obojętnie. Dziurę zapewne niedługo zalepią, ale bez problemu stworzymy nową.

 #Iława #PsychologiaSpołeczna #Edukacja #Historia #Obozy #DeutschEylau #Lager #Więzienie #Propaganda #Władza #Posłuszeństwo #Strach




Etykiety: , , , , , , , , , , ,

niedziela, 17 października 2021

Cała wstecz!

Właściwie to miałem napisać o tym dlaczego w Iławie nie ma środków na nowoczesną edukację, a za to realizuje się projekty opóźnione o ćwierć wieku. Ale skoro ludzie wolą tutaj historię to cofnijmy się o 75-100 lat. 

W naszych lasach pełno jest pamiątek po wojnie. Zaczynając od kompleksu przedwojennych strzelnic, na których pozostałościach widziałbym ciekawy lasek miejski (o projekcie tutaj: https://www.klip.ilawa.pl/las-miejski) po niewybuchy. Pamiętam jak za młodu bawiliśmy się w rozminowywanie i jechałem przez środek Iławy z pociskiem przeciwlotniczym na bagażniku roweru Wigry. A starszy ekspert z podwórka wydłubywał z nich trotyl. No ale były to lata osiemdziesiąte.

Wczoraj przeszedłem się wzdłuż zygzakowatych okopów – transzei, które ciągną się przez około 10 km od Iławy. Normalnie gdy się to mija jest to po prostu coś znajomego. Ale dłuższy spacer wzdłuż tego wykopu działa na wyobraźnię. To pamiątka z czasów pierwszej wojny światowej.  Więcej o tych zygzakach w postach:

https://www.facebook.com/Ilawski/posts/28860906993875

https://www.facebook.com/Ilawski/posts/289748693158124

Poniżej zdjęcia miejsc po działach przeciwlotniczych (przy drodze wylotowej z Iławy na Radomno), transzei- zygzaków (jez. Katarzynki), okopów właściwych (za os. Lubawskim) i kompleksu strzelnic, magazynów (za os. Podleśnym).





I rzutnia granatów opisana w poście: https://www.facebook.com/Ilawski/posts/291934279606232



To wszystko, wraz z laskiem miejskim przy strzelnicach w Iławie (tu propozycja stworzenia tego lasku: https://www.klip.ilawa.pl/las-miejski) może zmienić się w ciekawy szlak historyczno-przyrodniczy. Szkoda że nie ma już przejścia przez tory na wysokości jeziora Czystego (koło Smolnik), bo byłaby to prosta trasa do okopów i rzutni granatów przy os. Lubawskim. Tak jak na to patrzę to dziwię się że nie zostało to jeszcze zrobione. Bo czego, jak czego ale historyków to mamy w Iławie urodzaj. A ja jestem robotnikiem do spraw przyszłości więc to nie moja działka.

Ale historia przyciąga. Z tym że jeżeli przyciąga fundusze, które powinny być wykorzystane do tworzenia naszej przyszłości to zaczyna być problem. I tak jak teraz widzę reklamy, które mówią o tworzeniu pracowni robotyki (poszła na to kasa od PiS w ramach programu Laboratoria Przyszłości) to trzeba powiedzieć – stop, spóźniliście się o 40 lat. Ta książka poniżej,  wydana w latach siedemdziesiątych była jedną z moich ulubionych „lektur” w dzieciństwie. W tym czasie szkoły, na lekcjach techniki proponowały naukę zbijania karmników z patyków -  dla ptaków. 



Gdy teraz chcą uczyć programowania, teraz gdy każdy może się tego nauczyć sam z tutoriali, to mówmy głośno – szkoda pieniędzy, spóźniliście się, co najmniej, 30 lat. Trzeba to było zrobić gdy dzieciaki kupowały w kiosku Bajtki, a wokół nie było żadnego komputera na którym można by zacząć naukę.



Gdy wydają miliony na sale do nauki oprogramowania, które powstało ponad 20 lat temu, trzeba jasno stwierdzić – teraz to kosztowna bzdura, znowu się spóźniliście.

O psychologii tego  zapóźnienia może kiedyś indziej. Teraz powtórzę tylko – za nowoczesną edukację musimy wziąć się sami, za własne pieniądze. Młodzi ludzie powinni dostać szansę na rozwój. Taki system. I zmienić możemy go tylko na małą skalę. Wokół siebie. 

A w myśleniu o przyrodzie nasze władze też nie chcą wybiegać w przód. I także zadowalają się  podążaniem za wytycznymi przesyłanymi z centrali. Np. rok temu, publicznie na radzie miasta, proponowałem objęcie tego terenu Bagienka na Gdańskiej ochroną jako użytek ekologiczny. Ale ani myśleli o rezygnacji z wstawienia tam wybiegu dla psów. Oprócz hałasu w dzień, nastawiali tam lamp, które świecą całą noc, psując zwierzętom rytm biologiczny. Natomiast teraz, w swoim planie piszą że takie oczka wodne właśnie trzeba obejmować ochroną jako użytek. Ale o miejskim planie klimatycznym dla Iławy nagrałem poniższy filmik. Z nowych rzeczy jest tutaj o propozycji utworzenia Rezerwatu Biosfery wokół Iławy. I dość dobrze się to zgra ze szlakiem historyczno-przyrodniczym i lasami rekreacyjnymi.:



Etykiety: , , , , , , , , ,