wtorek, 25 stycznia 2022

Igrzyska za 25 milionów chlebów.



Podobno w Polsce wszyscy znają się na futbolu. Ja akurat nie, więc pozwolę sobie coś na ten temat napisać, bo chcą stadion w Iławie budować. A dyskusji wokół tego, jak to w Iławie, nie ma żadnej. Po prostu chcą zrobić jakąś sztampę.

Za dzieciaka oglądałem wszystkie mecze na mistrzostwach gdzie grała Polska, czasem mecze Jezioraka. Dziś najwyżej zobaczę kilka minut rozgrywki, a stadion Jezioraka odwiedzam raz na kilka lat. Lubię pobiegać za piłką, fajna rzecz, ale fanem oglądania sportu nie jestem. Nawet koszykówki nigdy nie oglądałem choć grywałem. Najwyżej skoki, bo relaksują i usypiają. Choć z drugiej strony wiem, że sport to jedna z najczęściej wyszukiwanych w Google dziedzin, a prognozy mówią że globalny rynek piłek do futbolu ma wzrosnąć z 1,883.6 milionów dolarów w 2019 do  3,712.7 mln. dolarów w 2027. Tak więc, statystycznie, warto w to inwestować.

Politycznie sprawa jest jasna. Wyborców dla których piłka może mieć jakieś znaczenie jest w Iławie kilka tysięcy, więc każdy poważny polityk musi być za budową stadionu. Po co głupio tracić potencjalne głosy? Więc w tej sprawie nie da się z ludźmi rozmawiać poważnie. Ale ja mogę poważnie pisać bo politykiem nie jestem.

Pytanie – jak inwestować? Obecnie piłka nożna to niewiele więcej niż lukratywny handel ludźmi. Może nam się to nie podobać ale miliardy ludzi na świecie akceptują taki kształt tego biznesu i nieźle się tym bawią. Zabawa na wyższym szczeblu polega na tym, że jak masz pieniądze i akurat wolisz zainwestować w sport, a nie w akcje rudy miedzi czy biotechu, to kupujesz jakiś klub i ludzi skąd chcesz, potem zarabiasz na reklamach, transmisjach, transferach, biletach i gadżetach klubowych. Ale to za granicą. Dochody większych polskich klubów to około 50mln zł rocznie. Większość rodzimych klubów dokłada do interesu* bo wspiera się dotacjami. A koszt budowy stadionu w większym mieście to 200-500mln. U nas ma to być 80 mln.

I tutaj moje pierwsze pytanie. Bo o ile najwięksi gracze na tym zarabiają, to małe kluby sportowe raczej nie. Nie słyszałem o biznesach stawiających stadiony w małych miastach. Raczej jest tak, że stawia się je za pieniądze podatnika. I, w ostatecznym rozrachunku, zyskują na tym bogate kluby, bo te małe miasta dostarczają darmowej infrastruktury do treningu młodych i stanowią zaplecze do selekcji najbardziej obiecujących zawodników. Więc, oprócz względów politycznych, czy stadion nam się opłaca? A jeśli nie, czy można zrobić coś żeby się opłacał? Może umowy z korzystającymi ze stadionu, podpisywane na 25 lat, że w razie późniejszego zarabiania powyżej średniej, na grze, 30% mają oddawać miastu? No niby czemu zarabiać mają na tym miliarderzy, a Kowalski co spędza 8 godzin w nudnej pracy i nic go sport nie obchodzi, ma do tego interesu dokładać?

Poza tym, patrząc ekonomicznie, budowa takiego stadionu to potencjalna utrata korzyści dla ludzi, których sport w ogóle nie interesuje. W Iławie mamy zdecydowaną nadwyżkę obiektów sportowych w stosunku do miejsc w których ludzie mogą rozwijać się w takich dziedzinach jak nauka czy technologia. Na to kompletnie nie ma pieniędzy. Oczywiście też ma to uzasadnienie polityczne bo ile osób zainteresowanych jest rakietami, genetyką, neuronauką czy robotyką na poziomie wyższym niż klocki? Takiego wyborcy praktycznie nie ma. A pieniądze do zarobienia tu są. Tylko że próby realizacji będą trudne, długodystansowe i wizerunkowo nieopłacalne. Tak więc politycznie sport górą i nie ma tu dyskusji.

No ale może udałoby się część ludzi przekonać żeby zamiast dokładać do korytka miliarderom i działaczom PZPN, sport lokalny zamienić z powrotem w zabawę? Chodzi o ligę w której jest zakaz handlu ludźmi. Czyli robimy drużynę z mieszkańców, którzy urodzili się w Iławie i przebywali tu dłuższy czas, i gramy tylko z drużynami, które respektują tą regułę u siebie. Dodatkowo wprowadzamy regułę zakazu gry w tej lidze dla osób które kiedykolwiek zmieniły klub i zakaz gry w ligach PZPNowskich, pod karą finansową. Niby ciężka sprawa ale może na początek jakieś partnerskie miasto by się znalazło do zabawy. Dodatkowo możemy zorganizować ligę robotów. Jak myślicie, za ile lat pierwsza drużyna robotów pokona najlepszą ekipę z ligi mistrzów? Na razie wygląda na to że ludzkość ma jeszcze kilka lat przewagi. 

Szczerze? Zróbmy cokolwiek oprócz nudnej sztampy bo można oszaleć od tej szarej normalności. Co więcej, powinniśmy zacząć w Iławie jakieś dyskusje. Ale nie takie jak w telewizji, gdzie uczestnicy przychodzą z gotowymi, niepodważalnymi tezami i garścią ciętych ripost, okładając się tym wzajemni ku uciesze publiczności. Brakuje takich dyskusji, których rezultatem jest wspólne wytworzenie nowej jakości i ciekawych koncepcji. 






* http://www.pte.pl/pliki/1/8905/Ekonomista2017-3_59-87.pdf


poniedziałek, 10 stycznia 2022

Ścieżki Hawkinga - dajmy wszystkim dostęp do lasów.




Ścieżki Hawkinga to pomysł polegający na umożliwieniu ludziom niepełnosprawnym i mniej mobilnym seniorom, dostępu do lasów na własną rękę. Z uwagi na stan dróg, do lasu nie można wjechać zwykłym wózkiem inwalidzkim. A można zapewnić możliwość wypożyczenia elektrycznego wózka terenowego, który może poruszać się także po leśnych drogach.  Ścieżki Hawkinga to miejsca gdzie będzie można wypożyczyć taki wózek i pojeździć nim po okolicy. 

Najlepiej gdyby te przejazdy odbywały się wśród lasów rekreacyjnych. Czyli np. po proponowanych Lasach Miejskich w Iławie ( https://www.klip.ilawa.pl/las-miejski). W lasach gospodarczych, a takie są obecnie wszystkie lasy wokół Iławy, jeździć będzie ciężej bo drogi poryte są koleinami po maszynach leśnych.

To świetne rozwiązanie zarówno dla mniej sprawnych ruchowo mieszkańców Iławy jak i turystów, którzy otrzymają możliwości jakich nie mają nigdzie indziej.

Tego rodzaju usługa to innowacja na skale globalną. W samej Polsce, jeśli byłaby wdrożona na skalę krajową, pozwoli na dostęp do lasów setkom tysięcy ludzi, którzy dotąd nie mieli takiej możliwości. Dzięki właściwościom terapeutycznym lasów, wpłynie to korzystnie na ich zdrowie, a w konsekwencji zmniejszy koszty opieki zdrowotnej.  To rozwiązanie dla 99% niepełnosprawnych, których nie stać jest na kupienie sobie prywatnie takiego wózka.


Przykładowy terenowy wózek elektryczny

W praktyce zacznie się od dowożenia wózka do lasu na życzenie klienta, ale docelowo będą to stacje w których wózki będę po prostu czekały na użytkownika. Wraz z systemem, który umożliwi łatwe przesiadanie się z samochodu/taksówki/autobusu, na wózek.

Nazwa projektu wywodzi się oczywiście od słynnego fizyka, specjalisty od czarnych dziur, który też poruszał się na wózku inwalidzkim. Pomysł to ekonomiczna odpowiedź na fakt, że będzie bardzo ciężko o dostosowanie lasów rekreacyjnych do niepełnosprawnych, przy pomocy budowy utwardzonych ścieżek. Chodzi oczywiście o koszty ich budowy, na co finanse mogą się nie znaleźć. Wózki terenowe wydają się być rozwiązaniem znaczne tańszym. Istnieją już punkty w których można wypożyczyć wózek terenowy ale nie znam miejsc gdzie punkty te rozstawiane są systemowo przy lasach. 

Czy znajdą się na to fundusze? Nie wiem. Jeden z urzędów, który szukał pomysłów na innowacje dla niepełnosprawnych, więc się do nich zwróciłem, wstępnie był zainteresowany projektem. Po trzech miesiącach jednak zaczeli sugerować, że to wcale nie jest innowacja, a poza tym skojarzyli że nie mogą dawać grantów na takie projekty bo coś tam w mają w przepisach. No więc poszukam innych opcji.


Jeżeli chodzi o dodatkowe szczegóły to:

- oczywiście zapewniamy bezpieczny trening z obsługi wózka,

- wózek będzie miał GPS w celu lokalizacji,

- utrzymywany będzie ciągły kontakt z użytkownikiem, za pomocą krótkofalówki,

- w razie potrzeby błyskawicznie zostanie zapewniona pomoc.


PS.Co go finansów to np. tu mamy piękny program dostosowywania szlaków dla potrzeb seniorów i osób niepełnosprawnych: https://www.gov.pl/web/sport/ogloszenie-otwartego-rzadowego-konkursu-ofert-na-dofinansowanie-realizacji-zadan-publicznych-z-zakresu-czesci-40-budzetu-panstwa---turystyki-w-2022-roku . Tyle że, przechodząc do szczegółów, można w ramach tego programu wziąć kubełek farby, odmalować szlak, zrobić do tego materiały informacyjne, apkę i kogoś przeszkolić. O tym że na leśne szlaki niepełnosprawni obecnie nie wejdą, to nikt nie pomyślał.

W związku z tym wysłałem maila do Ministerstwa Sportu i Turystyki, Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej i Ministerstwa Klimatu i Środowiska, żeby się może tym zajęli.  




środa, 29 grudnia 2021

Inicjatywa na rzecz wprowadzenia BIOLOGII SYNTETYCZNEJ DO KRAJOWYCH INTELIGENTNYCH SPECJALIZACJI.


Wiemy, że nauka w Polsce utrzymywana jest na niskim poziomie. Pominiemy analizę przyczyn. Działania wyglądające na próbę zmiany tego stanu rzeczy, lub pozorowanie chęci do zmiany, robione są w sposób standardowy, ścieżką urzędniczą, więc nie zmieniają rzeczywistości ani stopnia zacofania.*

Weźmy choćby inicjatywę Funduszy Venture Capital, które są praktycznie urzędami finansowanymi przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Instytucje te nie są skłonne do zainteresowania się projektami wychodzącymi poza schematy dopuszczane w dokumentach urzędowych. W rzeczywistych funduszach Venture Capital, które na świecie powstawały pod wpływem sił rynkowych, zakładane przez osoby z żyłką przedsiębiorczości, podobną barierą mogą być aktualne trendy za którymi podążają inwestorzy. Ale to już jest ich problem bo grają kapitałem prywatnym, nie publicznym. Natomiast w organizacjach wydających pieniądze publiczne, mamy prawo, jako obywatele interweniować. Polepszy to szansę na wspomaganie przez te instytucje pomysłów wykraczających poza ograniczone schematami widzenie. 

W związku z tym proponujemy kreślenie śmielszych wizji i odważniejsze podejście do problemu.

Na poziomie rozporządzeń, możemy tylko skłonić czynniki rządowe do zwiększenia pola możliwości zainteresowania urzędników z Funduszy Venture Capital. Bez tego nie będą nawet mieli odwagi się wychylić w stronę, choćby właśnie, biologii syntetycznej. 

Proponujemy wpisanie do KRAJOWYCH INTELIGENTNYCH SPECJALIZACJI (KIS), BIOLOGII SYNTETYCZNEJ (SYNBIO), szczególnie wspomaganej sztuczną inteligencją (SI). W KIS, SYNBIO widnieje tylko w akapicie przy lekach i nie jest ujęta systemowo.

Na równi z ofertą do istniejących uczelni i naukowców, proponujemy danie możliwości rozwoju ludziom, którzy nie wybrali kariery w strukturach urzędniczych państwa, w pionie nauki, a są zainteresowani prowadzeniem badań. Wystarczy tutaj danie dostępu do podstawowego sprzętu znajdującego się na wyposażeniu jednostek dotowanych z kieszeni każdego obywatela. (szczegóły do opracowania).

Podstawowa wiedza na temat biologii syntetycznej jest ogólnie dostępna, więc należy skupić się na umożliwieniu dostępu do sprzętu podstawowego. W dłuższym czasie może to być pomoc w finansowaniu sprzętu na poziomie dorównującym topowym laboratoriom. Wiemy że pieniądze w kraju są, bo zamiast dofinansowywać lokalny rozwój, więcej płacimy na naukę w UE niż wraca stamtąd, na ten cel, do nas. Aż tak bogaci jesteśmy żeby dopłacać do nauki Holendrom, Niemcom czy Francuzom?

Na poziomie ogólnym należy dążyć do skrócenia czasu spędzanego przez młodych ludzi w szkołach, tak aby młodzież mogła skupić się na rozwoju i nauce. Niestety szkoły nie są zainteresowane prowadzeniem atrakcyjnych i rozwijających  kół naukowych i zainteresowań, więc trzeba to zorganizować poza tym systemem. Lecz ten projekt to materia skomplikowana, która rozwijana będzie później.



* Sztandarowe przykłady to choćby informatyzacja, która dotarła do szkół i uczelni o ćwierć wieku za późno. Mówiłem o tym choćby tutaj: https://youtu.be/JTYb2zEiPco.  Taka sama sytuacja jest ze sztuczną inteligencją. Sam miałem okazję pracować przy projektach dotyczącej sztucznej inteligencji już 8 lat temu. W 2016 próbowałem nawet zainteresować urzędników pomocą przy moim projekcie, wykorzystującym SI. Ale nie było to ani modne, ani obecne w urzędowych programach. Dopiero kilka lat po tym jak zajął się tym cały świat, w Polsce planuje się utworzenie hubów SI na uczelniach i wszyscy chcą robić projekty oparte o SI. A co się działo od momentu gdy prof. Tadeusiewicz napisał „Sieci neuronowe” (1993) i można było zacząć rozwijać ta dziedzinę technologii w Polsce? Długo, długo nic. Aż do roku 2019, gdy prezydent Andrzej Duda opowiedział o profesorze dowcip. „Jest ogólnoświatowa konferencja rektorów w Afryce. Z Europy leci samolot pełen rektorów, nastąpiła awaria i samolot gdzieś w okolicach Afryki Równikowej spadł do dżungli. Niestety wszyscy rektorzy zostali zjedzeni poza jednym. Poza panem prof. Ryszardem Tadeusiewiczem, rektorem AGH. Dlaczego? Bo wódz plemienia był jego kolegą na elektrycznym, na AGH” . A potem znowu nic. Więc może w końcu pomyślimy o przyszłości?

Oczywiście, tak jak w biznesie, w nauce czy technologii warto być tym drugim i wprowadzać już sprawdzone rozwiązania. Ale trzymanie się kurczowo jedynie tej strategii, oznacza że nigdy nie zgarniemy większej puli w światowej grze o odkrycie i pierwszeństwo. Więc warto, czasem, trochę zaryzykować. Dlatego też, jeszcze przed covidem, chciałem stworzyć klub nauki gdzie młodzież mogłaby się pobawić interfejsem, mózg-komputer, CRISPRem (edycja genów). Udało nam się skorzystać z komputera kwantowego i mocy obliczeniowej do sztucznej inteligencji – i to tylko dlatego że za darmo udostępniały to prywatne, zagraniczne podmioty (online). U nas ministerstwo sponsoruje szkołom klocki-roboty, mikroskopy (oczywiście tylko optyczne) i pasywny VR. To ma być przygotowanie do życia w skansenie czy co? Robotykę którą teraz ministerstwo edukacji chce wprowadzać do, szkół już kilkanaście lat temu przerabiali edukatorzy prywatni. A dobrym momentem na jej wpowadzenie był rok 1971 ( 50 lat temu!) , gdy wyszła jedna z moich ulubionych książek przeglądanych w dzieciństwie: "Nowoczesne zabawki":



Powyższy apel zostanie wysłany, po dopracowaniu, w nowym roku do odpowiednich urzędów i wybranych posłów.

Dla zainteresowanychtematyką: informacje o synbio wrzucam czasem tutaj  https://m.facebook.com/synbiopl


Aktualizacja 20.02.2022.

Jeszcze jeden dowód na to jak zacofane są polskie elity. Zamiast rozwijać własną technologię, to chcą kupować. Pomimo tego że w Polsce już jest firma, która produkuje komponenty do takich komputerów, a i fizyków kwantowych też mamy. Zawsze kilkanaście, kilkadziesiąt lat za rozwiniętym światem...





sobota, 11 grudnia 2021

Wesołych Świąt!

Do życzeń dołączam filmik o tematyce światecznej, który nagrałem.  Miało być o podłaźniczce - staropolskiej, słowiańskiej choince, a dodały się do tego Saturnalia, Saturn, Rzymianie, Zaratustrianizm i inne dziwa. Z tego wszystkiego opowiedziałem, po staropolsku, legendę o choince, nidźwidziu i Dzicionteczku.

https://youtu.be/ulmqjO7JMlY



I przy okazji. Technologia skanowania 3D tak bardzo zeszła pod strzechy że zrobiłem skan swojej twarzy, o całkiem przyzwoitej jakości, budżetową komórką. I to "w ciemno" bo apka nie ma trybu selfie. Model małej czy dużej rzeźby robi bez problemu. To od razu można wydrukować, obrobić w Blenderze czy wrzucić do wirtualnej rzeczywistości. Nic, tylko kupić drona skanującego i wkleić obiekty z Iławy do metawersów. I tak za kilka lat wpadnie tu rój dronów Google czy Facebooka i zeskanuje wszystko dla siebie.



A co do pozyskania funduszy na nowoczesną edukację w Iławie, zakup sprzętu, utworzenie laboratoriów, zatrudnienie otwartych na rozwój nauczycieli, to zaczyna się rysować ciekawa możliwość. Ogólnie powiem że związana jest z funduszami Venture Capital. Z tego można finansować startupy, ale następnie, z zysków, można już finansować edukację i rozwój. O ile zwykłe urzędy są zacofane, to te fundusze (mimo że w Polsce, w większości też są po prostu urzędy rozdzielające pieniądze z budżetu) mają pozwolenie na bardziej przyszłościowe myślenie. Patrząc na startupy finansowane przez polskie fundusze VR, też widać że większość to jacyś znajomi królika, których jedynym pomysłem jest skopiowanie czegoś z Zachodu, ale są tu i rzeczy dość nowatorskie. No zobaczymy :-)


I jeszcze o animacji i nowoczesnej edukacji (oglądać z dźwiękiem)









środa, 8 grudnia 2021

Głowa w piasek. I nie śmierdzi.

Władze znowu mają problem z wzięciem pod uwagę opinii mieszkańców. Czy dlatego, że mogą być zagrożone interesy osób ustosunkowanych, nikt  nie odważy się ruszyć palcem? Nawet nie sprawdzono czy z Ziemniaczanki śmierdzi dwutlenek siarki czy coś innego.



Bo w Iławie, od czasu do czasu, śmierdzi jak diabli. Koło dworca czy w lesie obok cegielni, śmierdzi często. Do tego, że przejeżdżając koło ziemniaczanki rowerem muszę się przygotować na uczucie duszenia w płucach, to już się przyzwyczaiłem. Na spacery też trzeba wybierać trasy omijające tamte rejony. I co na to władza? Jedynie pozoruje próby rozwiązania problemu smrodu.

Mieszkańcy mocno skarżyli się już rok temu. Skutki? WIOŚ zrobił „kontrolę” i stwierdził że działania Ziemniaczanki „mogą stanowić źródło powstawania nieprzyjemnych zapachów” i że WIOŚ nie może nic w tej sprawie zrobić. Prezes tego biznesu sobie publicznie zakpił z mieszkańców stwierdzając "Nie czuję się kompetentny, aby oceniać subiektywne wrażenia zapachowe okolicznych mieszkańców". I po roku śmierdzi dalej.

Co trzeba zrobić?

Ten smród może być toksyczny. Może niszczyć układ oddechowy, serce i odporność mieszkańców.  Należy to zbadać i o wynikach powiadomić mieszkańców.

W zależności od wyników pomiarów substancji w powietrzu zadecydować  o kształcie bezpośredniej akcji społecznej.

Jeżeli nie znajdzie się rozwiązanie, rolnicy powinni zostać poinformowani o tym, że będą musieli znaleźć sobie nowego odbiorcę. 

Nikt nie podjął się nawet diagnozy problemu. Nie przeanalizowano nawet tego co tak śmierdzi. Które związki chemiczne. Nie próbowano dowiedzieć się czy są szkodliwe, toksyczne, rakotwórcze. Praktycznie pominięty został zarówno problem uciążliwości zapachowej, jak i zdrowotnej. Mieszkańców Iławy, jak to jest w zwyczaju, zlekceważono. 

Biorąc pod uwagę to że w przetwórstwie ziemniaczanym używa się kwasu solnego, a przy procesach emitowany jest np. dwutlenek siarki, należy podjąć systematyczne badania powietrza wokół zakładu i w miejscach do których dochodzi odór, czyli do, co najmniej, połowy Iławy. Musimy znać skład tych emisji. Czy jest w nich dwutlenek siarki czy także inne niebezpieczne substancje? Choć na początku roku prezes tłumaczył iławskiej delegacji że to wody transportowe, nie możemy wszystkiego przyjmować na wiarę. W maju dowiedzieliśmy się że zbiorniki są lepiej czyszczone, a parametry zredukowane o setki procent. I dalej śmierdzi. Byś może mniej, ale znowu pytanie. Czy ktoś prowadzi pomiary i statystyki?

„Kontakt z tym dwutlenkiem siarki powoduje podrażnienie górnych dróg oddechowych i może przyczyniać się do rozwoju stanów zapalnych i chorób, takich jak zapalenie oskrzeli, płuc czy rozedmy płuc. Szczególnie wrażliwi na działanie dwutlenku siarki są astmatycy oraz osoby cierpiące na schorzenia układu sercowo-naczyniowego. U tych pierwszych objawia się ono zaostrzeniem problemów z oddychaniem, u tych drugich – arytmią, kołataniem, dusznościami, a w skrajnych przypadkach zawałem.

Długotrwałe wdychanie tlenków siarki skutkuje uszkodzeniem dróg oddechowych i zwiększoną podatnością na infekcje. Oddziaływanie tego gazu na organizm może jednak mieć poważniejsze konsekwencje. SO2 za pośrednictwem krwiobiegu przenika bowiem do tkanek i ulega kumulacji w organach wewnętrznych. Poza ściankami tchawicy i oskrzeli odkłada się również w węzłach chłonnych, mózgu, śledzionie i wątrobie. Duże stężenie tlenków siarki w powietrzu może przyczynić się także do zmian patologicznych w rogówce oka. Deponowanie się toksycznych związków w narządach ustroju może przyczynić się do powstawania ognisk zapalnych, które z kolei mogą inicjować zmiany nowotworowe.”*

W związku z tym należy wykonać badania np. którąś z metod chromatografii gazowej.

Mieszkańcy mają prawo wiedzieć czym oddychają.

Należy także, metodą statystyczną porównać zapadalność mieszkańców Iławy na choroby górnych dróg oddechowych i choroby serca, w zależności od odległości miejsca zamieszkania/pracy od Ziemniaczanki. 

Do ewentualnego postępowania na drodze prawnej, można wykonać badania metodą olfaktometrii dynamicznej i sporządzić „mapę smrodu”.

Jeżeli urzędy nie zaczną działać natychmiast, i po gospodarsku – po pierwsze zlecając wymienione badania powietrza niezależnym ekspertom, to należy zorganizować zbiórkę wśród mieszkańców na takie badania.

Jeżeli, po ekspertyzach, okaże się że w powietrzu nie ma substancji szkodliwych, smród nie ma wpływu na zdrowie, a problemem jest tylko zapach, można odstąpić od natychmiastowej akcji bezpośredniej, podejmując działania długookresowe. Działania te powinny mieć na celu przywrócenie wyczuwalnych imisji do stanu sprzed kilku lat, gdy było to akceptowalne. Na dworcu chyba śmierdzi codziennie. Jeżeli tak się nie stanie trzeba po prostu przekierować rolników do innych odbiorców. Mamy węzeł kolejowy i cały świat do dyspozycji więc nie jest to jakiś problem. A pracownikom, którzy stracą zajęcie, powinny pomóc odpowiednie urzędy. Jest tych instytucji sporo.

Kto to wszystko ma zrobić? Jest w Iławie, co najmniej, kilkuset ludzi, którzy biorą pieniądze z budżetu państwa. Może ktoś z nich? 

A może rozwiązanie jest proste? Kilka dni temu kontaktowałem się z Instytutem Mikrobiologi Uniwersytetu Warszawskiego w sprawie niszczenia toksyczności pewnych produktów za pomocą bakterii. Może i na ten smród znajdzie się tego podobna technologia? 

*https://smoglab.pl/dwutlenek-siarki-w-polsce-zle-na-balkanach-gorzej-czym-truje-nas-smog-4 

niedziela, 17 października 2021

Cała wstecz!

Właściwie to miałem napisać o tym dlaczego w Iławie nie ma środków na nowoczesną edukację, a za to realizuje się projekty opóźnione o ćwierć wieku. Ale skoro ludzie wolą tutaj historię to cofnijmy się o 75-100 lat. 

W naszych lasach pełno jest pamiątek po wojnie. Zaczynając od kompleksu przedwojennych strzelnic, na których pozostałościach widziałbym ciekawy lasek miejski (o projekcie tutaj: https://www.klip.ilawa.pl/las-miejski) po niewybuchy. Pamiętam jak za młodu bawiliśmy się w rozminowywanie i jechałem przez środek Iławy z pociskiem przeciwlotniczym na bagażniku roweru Wigry. A starszy ekspert z podwórka wydłubywał z nich trotyl. No ale były to lata osiemdziesiąte.

Wczoraj przeszedłem się wzdłuż zygzakowatych okopów – transzei, które ciągną się przez około 10 km od Iławy. Normalnie gdy się to mija jest to po prostu coś znajomego. Ale dłuższy spacer wzdłuż tego wykopu działa na wyobraźnię. To pamiątka z czasów pierwszej wojny światowej.  Więcej o tych zygzakach w postach:

https://www.facebook.com/Ilawski/posts/28860906993875

https://www.facebook.com/Ilawski/posts/289748693158124

Poniżej zdjęcia miejsc po działach przeciwlotniczych (przy drodze wylotowej z Iławy na Radomno), transzei- zygzaków (jez. Katarzynki), okopów właściwych (za os. Lubawskim) i kompleksu strzelnic, magazynów (za os. Podleśnym).





I rzutnia granatów opisana w poście: https://www.facebook.com/Ilawski/posts/291934279606232



To wszystko, wraz z laskiem miejskim przy strzelnicach w Iławie (tu propozycja stworzenia tego lasku: https://www.klip.ilawa.pl/las-miejski) może zmienić się w ciekawy szlak historyczno-przyrodniczy. Szkoda że nie ma już przejścia przez tory na wysokości jeziora Czystego (koło Smolnik), bo byłaby to prosta trasa do okopów i rzutni granatów przy os. Lubawskim. Tak jak na to patrzę to dziwię się że nie zostało to jeszcze zrobione. Bo czego, jak czego ale historyków to mamy w Iławie urodzaj. A ja jestem robotnikiem do spraw przyszłości więc to nie moja działka.

Ale historia przyciąga. Z tym że jeżeli przyciąga fundusze, które powinny być wykorzystane do tworzenia naszej przyszłości to zaczyna być problem. I tak jak teraz widzę reklamy, które mówią o tworzeniu pracowni robotyki (poszła na to kasa od PiS w ramach programu Laboratoria Przyszłości) to trzeba powiedzieć – stop, spóźniliście się o 40 lat. Ta książka poniżej,  wydana w latach siedemdziesiątych była jedną z moich ulubionych „lektur” w dzieciństwie. W tym czasie szkoły, na lekcjach techniki proponowały naukę zbijania karmników z patyków -  dla ptaków. 



Gdy teraz chcą uczyć programowania, teraz gdy każdy może się tego nauczyć sam z tutoriali, to mówmy głośno – szkoda pieniędzy, spóźniliście się, co najmniej, 30 lat. Trzeba to było zrobić gdy dzieciaki kupowały w kiosku Bajtki, a wokół nie było żadnego komputera na którym można by zacząć naukę.



Gdy wydają miliony na sale do nauki oprogramowania, które powstało ponad 20 lat temu, trzeba jasno stwierdzić – teraz to kosztowna bzdura, znowu się spóźniliście.

O psychologii tego  zapóźnienia może kiedyś indziej. Teraz powtórzę tylko – za nowoczesną edukację musimy wziąć się sami, za własne pieniądze. Młodzi ludzie powinni dostać szansę na rozwój. Taki system. I zmienić możemy go tylko na małą skalę. Wokół siebie. 

A w myśleniu o przyrodzie nasze władze też nie chcą wybiegać w przód. I także zadowalają się  podążaniem za wytycznymi przesyłanymi z centrali. Np. rok temu, publicznie na radzie miasta, proponowałem objęcie tego terenu Bagienka na Gdańskiej ochroną jako użytek ekologiczny. Ale ani myśleli o rezygnacji z wstawienia tam wybiegu dla psów. Oprócz hałasu w dzień, nastawiali tam lamp, które świecą całą noc, psując zwierzętom rytm biologiczny. Natomiast teraz, w swoim planie piszą że takie oczka wodne właśnie trzeba obejmować ochroną jako użytek. Ale o miejskim planie klimatycznym dla Iławy nagrałem poniższy filmik. Z nowych rzeczy jest tutaj o propozycji utworzenia Rezerwatu Biosfery wokół Iławy. I dość dobrze się to zgra ze szlakiem historyczno-przyrodniczym i lasami rekreacyjnymi.:



niedziela, 19 września 2021

In Memoriam J.D.J.T.

Zmarł Józef Darski (Jerzy Targalski). Pozwalam sobie zamieścić kilka słów o nim, bo pisałem teksty dla jego portalu (ABCnet) i miałem okazję poznać go osobiście. 

Ogółowi najbardziej znany był chyba z książek z serii „Resortowe Dzieci”. Wspaniała analiza o tym jak się w Polsce robi karierę. Poparta tonami dokumentów. Popularne były też jego filmiki z analizami geopolitycznymi. Od kiedy pamiętam zawsze gdzieś tam skłaniał się w stronę PiS, choć stojąc z boku i często chłoszcząc ich niemiłosiernie, nawet w ich flagowych mediach. Zresztą z powodu tego PiS odszedłem od współpracy z nim. Z moim wolnościowym podejściem, nie było nam razem po drodze. Mimo tego zachowałem do Targalskiego sympatię i zwyczaj odwiedzania czasem jego mediów. Ostatnim razem, gdy z nim rozmawiałem, u niego w domu na obiedzie, dyskutowaliśmy również o skuteczności propagandy PiS. Było to kilkanaście lat temu, gdy PiS był w opozycji.

Główna grafika, którą miał na stronie (autorstwa A.Gacparskiego), pochodziła właśnie z tego okresu. Wyszła pierwszy raz w ABCnet. Bardzo mu się spodobała. I jak widać przywiązał się do niej. To był okres kiedy pozywał go Michnik. Za proste stwierdzenie faktu, że ten usprawiedliwiał korupcję, jeśli korzystali na niej komuniści.  Nawet pisałem o tym na jego portalu:  https://jozefdarski.pl/1313-w-obronie-prawdy-i-wolnosci-mysli *




U Targalskiego, obok bieżących analiz politycznych, szczególnie na kierunku wschodnim - od czego był ekspertem, często przewijał się problem elit. Być może dzięki temu, po współpracy z nim, już nigdy potem  nie przyszło mi do głowy, żeby aspirować do jakichkolwiek z nich. Choć po części było to na pewno powodowane doświadczeniem z poznaniem rzeczywistości elit lokalnych w jednej z iławskich partii politycznych. I to od wewnątrz. To było przerażające doświadczenie. Obserwacja ludzi tępych, a nawet wtórnych analfabetów, którzy są lokalnymi liderami, a często ich jedyną umiejętnością jest przepychanie się przy korycie, budowanie koalicji brudnych interesów i korumpowanie popleczników za pieniądze z budżetu lub za stanowiska. Zresztą, widzimy to nie tylko lokalnie, prawda?

Jego ostatni felieton też dotyczy elit. To smutny wniosek, o tym że prawdziwych elit narodu już nie da się wyłonić. Nawet gdy Polska będzie upadać. https://jozefdarski.pl/13870-jak-wylaniaja-sie-elity

Cóż mogę dodać? Z Polski niewiele już zostało. I elit narodowych rzeczywiście już nie będzie. Ale w zglobalizowanym świecie będą potrzebne elity ludzkie. Na Ziemi rządzonej przez kilkadziesiąt osób, przy pomocy mediów opartych na sztucznej inteligencji i manipulacji pieniądzem, czy punktami w systemie zaufania społecznego. Na Ziemi pędzącej w kierunku idiokracji, potrzebujemy niezależnych ludzi – wykształconych, myślących i aktywnych. I takie elity powstaną. 

Spoczywaj w pokoju.

___

Aktualizacja. 21.09.2021

A tak na marginesie, jeśli już jesteśmy przy sprawach ostatecznych. Miliarderzy mocno inwestują w nieśmiertelność biologiczną. https://www.cnbc.com/2021/09/21/silicon-valleys-quest-to-live-forever-could-benefit-the-rest-of-us.html . Nic w tym dziwnego. Ale to im się nie uda, o czym mówię od kilku lat: https://youtu.be/_WicM79z3TQ . Nie ma w nas cudownego przełącznika, którego znalezienie uchroni nas przed śmiercią. Musielibyśmy przeprogramować cały organizm, a najlepiej całą rasę. Dlatego też jedynym rozwiązaniem jest przeniesienie się w przyszłość za pomocą nieśmiertelności cyfrowej, w oparciu o zdeterminowaną społeczność, która przez wieki dbać będzie o zabezpieczenie naszych danych. I to nad tym musimy popracować. No ale bogaci wolą próbować przepchać się na osłach, objuczonych workami złota, ucho igielne. 

Chyba ktoś z MEN czyta mojego bloga, bo wczoraj Czarnek powiedział w TVP, że dadzą szkołom miliard żeby w szkołach uczniowie mogli zacząć uczyć się podczas przeprowadzania eksperymentów. Przedstawiałem ten problem w poprzednim wpisie. Próżny trud Panie Ministrze. Nie będzie żadnych eksperymentów, chyba że przyjedzie telewizja lub kurator. Nauczyciele pozamykają gadżety naukowe w szafkach, wpiszą jakieś sztampowe zwroty do swoich raportów i będzie tak jak zwykle. Oni nie mają żadnej motywacji żeby ruszyć palcem. 


* Update 10.12.2021 - w nawiązaniu:

W TVP poszły kawałki filmu z nawalonym Michnikiem u Jaruzelskiego. Ten film powinien być puszczony publiczności już kilkanaście lat temu. Mówił o nim wcześniej Braun ( https://youtu.be/XxvlYSAjcJ8?t=2981 ). No ale tak to jest że elity traktują ludzi jak barany. Na pewno pomaga w tym to że trzy główne telewizje jak wywodzą się ze służb. I w życiu nie będą działać w interesie Polaków. Zresztą opowiadanie że komunistyczne służby zostały w pełni rozwiazane w 2007 to też bajki dla mas. Rodziny służbistów świetnie radzą sobie z dymaniem podatników na hajs, nie dając nic w zamian. Miliardy z budżetu zasilają stare, komunistyczne rodziny, wszystko legalnie, w imię sprawiedliwości społecznej, wyrównywania szans, rozwoju narodowego biznesu i wielu innych. Co prawda nie można nic z tym zrobić, ale warto o tym wiedzieć :-)