środa, 21 października 2020

Ekspresówka S5 w okolicach Iławy. Jakie zyski, jakie straty?

 To część dłuższego posta o lasach i LKP. Ale że już o tym pisałem więc poniżej tylko o proponowanych korytarzach dróg w okolicach Iławy. Tak, tylko sygnalizująco bo jestem ciekawy opinii mieszkańców i konsultacji społecznych w tej sprawie, które są zapowiadane przez Generalną Dyrekcję Dróg. Zwłasza że ten projekt akurat ogłoszono kilkanaście dni po tym jak postulowałem tutaj zrobienie w lesie za Osiedlem Podleśne, miejsca do odpoczynku dla mieszkańców. ( https://kurpiecki.blogspot.com/2020/09/podanie-o-kode-awke-dla-seniorow-w.html) . No więc raczej tam będzie ekspresówka, a nie ławeczki dla seniorów.

A cały post jest na stronie FB Leśnego Przewodnika: 

 https://www.facebook.com/Ilawski/posts/133832658474915

Jak wyglądają planowane drogi? Korytarz różowy to zaoranie pasa lasu od Dziarn do Wikielca. Mapa nie jest dokładna ale z tego co widzę droga zostanie też zbudowana w miejscu gdzie mieszkańcy osiedla Podleśnego i Iławy chodzą spacerować. Zbierają też tam grzyby. Więc niedługo doświadczą kolejnego wycinania lasu w tamtych rejonach. W gratisie dostaną permanentny hałas. A a na grzybach i roślinach w tej okolicy codziennie osiądą wydzieliny z rur wydechowych ponad 20 000 samochodów które będą tamtędy codziennie przejeżdżać. Sam może nie do końca mam tu wyrobione zdanie dlatego chętnie widział bym dyskusję z argumentami - jakie korzyści przyniesie to mieszkańcom, a jeśli będą przeważać straty, to co mieszkańcy dostaną w zamian? 

Z budowania tej drogi 30 lat temu zysk byłby oczywisty. Teraz, na pierwszy rzut oka wygląda na to że profity z tego w większości miałyby zagraniczne korporacje i ich miejscowi podwykonawcy, czy też firmy kurierskie. Jeśli zaś chodzi o lokalne firmy i ludzi to korzyści byłyby niewspółmierne do kosztów społecznych (narażenie ludzi na szkodliwe emisje) i przyrodniczych. A dodatkowo korporacje w przeciągu kilkunastu lat zastąpią miejscowych pracowników robotyką, automatyką i sztuczną inteligencją* więc nawet nie będzie można powiedzieć że tu "dają pracę". Będzie to już tylko czysta eksploatacja zasobów. W naszym przypadku, głównie drewna, bo tak zakłada plan władz naszego województwa. Mamy też mięso i płody rolne. W każdym razie jest tu pole do dyskusji i chętnie zobaczę kalkulację strat i korzyści dla mieszkańców i lokalnych firm. No i przydała by się mapa z dokładnym oznaczeniem miejsca przebiegu tej drogi. Według informacji na stronie GDDKIA, mają być organizowane spotkania informacyjne i konsultacje społeczne.  Na nich może dowiemy się więcej ( https://www.gddkia.gov.pl/frontend/web/userfiles/articles/p/pierwszy-krok-do-polaczenia-ostr_39513/Wytyczne_RID/Reaktywnosc%20kruszyw/S5_Ostroda-NoweMarzy_SK_2020.09.28.pdf ) Mieszkańcy faktycznie będą mogli kilka minut szybciej dojechać do Ostródy. Ale z tego co widzę to do Grudziądza już niekoniecznie. Bo mamy już dość dobrą drogę do Sampławy gdzie może przebiegać korytarz Zielony, który jest mniej kręty na odcinku do Świecia nad Osą. A może mieszkańcom Iławy wystarczą tylko tunele pod przejazdami kolejowymi? To też sprawa do dyskusji.

Ale korytarz niebieski to dopiero kuriozum. Kreślarz lekką ręką zniszczył spokój i urok bliskiej nam części Jezioraka i przeciął las w Parku Krajobrazowym w obszarze Natura 2000. Żeby tak ciąć hałasem i betonem, już i tak niewielkie, spójne, kawałki lasu to trzeba być mentalnie baaaardzo oddalonym od natury. Co więcej, takie rozwiązanie, stworzy łunę świetlną w środku lasu który dotąd był dość spokojnym i ciemnym miejscem. Widać stamtąd Drogę Mleczną czego nie uświadczysz już w bliższych okolicach Iławy.

Co na to wszystko powiedzą mieszkańcy i jak sam proces pytania mieszkańców Iławy będzie wyglądał, tego jeszcze nie wiadomo.

Z powodu rozwoju sztucznej inteligencji, na świecie zniknie blisko 100 mln miejsc pracy. Pojawi się nawet więcej nowych ale nasz system nie jest przygotowany aby pomóc ludziom w uzyskaniu nowych kompetencji. Kierujący polskim systemem edukacji nawet nie zdają sobie sprawy z wagi problemu. Nie mówiąc o samorządach. W świeżym raporcie Światowego Forum Ekonomicznego lista zawodów, które będą potrzebne:

https://www.cnbc.com/2020/10/20/wef-says-machines-will-create-jobs-but-warns-of-pandemic-disruption.html





wtorek, 13 października 2020

Polowanie na jesienne liście

U nas mamy babie lato, złotą polską jesień, a w Japonii ten okres nazywany jest Momijigari - polowaniem na jesienne liście. Ludzie tam nawet biorą urlopy by je fotografować czy po prostu cieszyć się widokiem jesieni. W lasach przygotowanych dla ludzi przez urzędników.

Okolice jeziora Brzozy/Zielone/Ląka

Wyrażenie "polowanie/zaginanie ręką", wzięło się z japońskiego zwyczaju zginania gałęzi i umieszczania liści klonu na dłoni, w celu ich obserwacji (spoglądanie na kwiaty). U nas też jest trochę klonów ale żywe kolory kolory liści dopiero się przebijają. Więc na razie można szukać mocniejszych barw, np. wśród grzybów. 

Gdzieś przy piaskowni.

Japońskie Stowarzyszenie Turystyczne ma na swojej liście około 500 miejsc świetnych do obserwowania jesiennych kolorów. Część z nich jest w japońskich lasach rekreacyjnych. Mają takich lasów ponad 700, tak, po prostu dla ludzi; a dla turystów wybrali 93, o szczególnym walorach. Średni obszar takiego lasu to około 1000 hektarów. 

Gdzieś przy Katarzynkach

Lasy rekreacyjne to nie tylko zdroszsze i szczęśliwsze życie dla mieszkańców. To także czysta ekonomia. W małym, japońskim mieście Chizu, mieszkańcy zorganizowali sobie z leśnej turystyki zdrowotnej ważną gałąź miejscowego biznesu. W miejscowości o populacji 7000 osób, około 80 mieszkańców to leśni przewodnicy, przeprowadzający turystów po trasach kąpieli leśnych ( https://www.gov-online.go.jp/pdf/hlj/20190801/08-09.pdf


Okolice jeziora Brzozy/Zielone/Ląka


Może nie jesteśmy ani Japonią ani Białowieżą ale myślę że przy niewielkich inwestycjach i na takie usługi znaleźli by się chętni. Co zresztą sprawdzę osobiście.


Okolice jeziora Brzozy/Zielone/Ląka


Wśród tych lasów mają 64 dostosowane do Shirnin-yoku, czyli do naturalnej terapii leśnej – leśnej kąpieli. Te lasy odznaczają się tym że mają co najmniej dwie ścieżki do takiej terapii, toalety, ławeczki, miejsca do odpoczynku.


Japońskie lasy rekreacyjne ( https://www.rinya.maff.go.jp/e/national_forest/recreation_forest/ )

W Iławie nie jest z tym tak źle bo mamy ławeczki i wiatę na Kamionce ale prosi się też coś przy Osiedlu Podleśnym. Jest tu w lesie popularny punkt widokowy, takie małe „Bieszczady” ale niestety to straszny śmietnik.  I dorywcze akcje nie pomogą. 


Widok z popularnego miejsca na cegielni/piaskowni

Można by podziałać tu systemowo ale do tego, my jako społeczeństwo lokalne, potrzebujemy jakiegoś wpływu na lasy. A te nie są pod nadzorem samorządów. Ale gdyby udało nam się stworzyć wokół Iławy i Jezioraka Leśne Kompleksy Promocyjne, dzięki stworzeniu rady naukowo-społecznej, zyskalibyśmy jakąś możliwość kształtowania naszego otoczenia leśnego żeby było także przyjazne dla ludzi. Tutaj naprawdę nie potrzeba wiele. Wyznaczenie szlaków, ławki z kłód, gdzieniegdzie monitoring. Nawet zwierzętom by to za bardzo nie przeszkadzało. A o ile zdrowiej i ciekawiej żyłoby się ludziom w Iławie i okolicach. 

Zapraszam do wsparcia koncepcji Leśnych Kompleksów Promocyjnych. Szczegóły pod linkiem: swuj.pl/lasy

Grzyb w iławskim lesie

Zielona kulka na zielonym Iława. Las.

Grzyby w iławskim lesie





środa, 23 września 2020

Podanie o kłodę - ławkę dla seniorów w lesie. Las Miejski przy osiedlu Podleśnym

 Las Miejski przy osiedlu Podleśnym?

Przed wojną był w Iławie lasek który pełnił funkcję lasu dla ludzi. Nawet coś podobnego ostatnio w tym miejscu odtworzono ale że jest to daleko od większych skupisk ludzkich w Iławie, to służy najczęściej uczniom pobliskiego liceum. Może warto zrobić też coś dla innych mieszkańców?

Las za osiedlem Podleśnym jest lasem najchętniej odwiedzanym przez mieszkańców, z prostego powodu że jest najbliżej miejsc zamieszkania. Długi czas mieszkałem niedaleko więc znam te tereny dość dobrze. Łowiliśmy pod tym lasem ryby w oczku wodnym. Teraz ten teren ogrodziło dla siebie miasto i mają tam ładny teren relaksu dla pracowników spółki miejskiej. Bawiliśmy się na strzelnicy, oprócz muru były tam urządzenia do prostych ćwiczeń. Ogrodziła to sobie jakaś grupa interesu i teraz nie ma tam wstępu. A przcież postrzelać powinien móc sobie każdy. Z tego co badałem ustawy po tym fakcie wychodziło mi że ogrodzono ten teren nielegalnie. W każdym razie bez problemu potrafiono zrobić coś dla elit, a dla mieszkańców figa z makiem. Nie ma tam nawet zabejcowanej kłody żeby starsi ludzie mogli na chwilę usiąść i odetchnąć na dłuższym spacerze.

Jeśli piszę o lesie miejskim, nie mam na myśli jakiejś drogiej inwestycji. Ot coś prostego. Zwalone kłody jako ławki. Miejsce pod ognisko. Jakieś drążki do ćwiczeń. Czy jak to podsunął mi kolega, leśna ścieżka zdrowia, popularna w skandynawskich lasach. 

Jeśli ktoś się boi zaśmiecenia i nie zna tego terenu to podpowiadam że i tak jest zaśmiecony. Nawet niedługo będzie akcja sprzątania. A przy obecnych cenach elektroniki nie ma problemu ze zrobieniem kreatywnego i taniego systemu monitoringu. Wystarczy pomyśleć i zamówić urządzenia bezpośrednio u producenta, nie u pośrednika. A tak w ogóle ceny zamówień to jest osobny, bardzo ciekawy, temat.

Pisząc to myślę o starszych ludziach mieszkających w tamtej okolicy. Sam rzadko tam bywam. To miejsce niezbyt atrakcyjne krajobrazowo, przeorane zrębami, z drogą dla samochodów. Ale dla wielu ludzi to miejsce relaksu. Zwłaszcza że można sobie w ten las wejść głębiej. No i są tu jednak atrakcje w postaci starych strzelnic i cegielni. Są sarny dziki, ptaki, kwiaty. A nawet modliszki.

Więc może zamiast wyrzucania pieniędzy na odtwarzanie krajobrazu Heimatu, warto zrobić coś dla obecnie żyjących ludzi? Może Lasy Państwowe które gospodarują na majątku społecznym, położyły by jakąś kłodę-ławkę dla seniorów? Tak, te lasy należą do wszystkich ludzi. Niedaleko sporo wycieli (zdjęcie poniżej) więc może stać ich na podzielenie się tym z mieszkańcami? A najlepiej to po prostu zapytać ludzi czego tam chcą. Jeżeli powstaną Leśne Kompleksy Promocyjne, o które zabiegam, będzie szansa że las zacznie przynosić większe korzyści zwykłym ludziom, a nie tylko elitom. Zachęcam do poczytania o LKP i podpisania ankiety: https://www.swuj.pl/lasy 


To akurat monokultura sosny, takie biedne lasy sadzone kiedyś rządkami, jak zboże, więc mi nawet tego nie żal. Lepiej to nawet ściąć i pozwolić żeby to samo zarosło naturalnym lasem.



Potem można by zrobić coś prostego dla dzieciaków. Jak tutaj w Helsingborgu w Szwecji. Nazwali to "Las Marzeń" , a to są proste i tanie rzeczy, nie jakieś milionowe inwestycje. https://helsingborg.se/uppleva-och-gora/friluftsliv-och-motion/naturomrade/palsjo-skog/dromskogen/




 Widok przy cegielni/piaskowni, prawie jak w górach.


Stare strzelnice to niewątpliwie atrakcja tych terenów.



Zapraszam 17.10.2020 na spacer po tych terenachhttps://www.przewodnik.ilawa.pl/spacery/spacer-2020




sobota, 1 sierpnia 2020

Bagienko: Urząd Miasta w Iławie dostał pozytywną opinię od urzędu ds. odpadów. Nic to nie zmienia ale dalej chcą budować wybieg na Gdańskiej.

Na stronie Urzędu Miasta pojawiła się informacja że będą robić przetarg na wykonanie wybiegu dla psów (http://www.ilawa.pl/page/11,Aktualnosci.html?id=942)
Czyli sytuacja prawna i praktyczna nie zmieniła się od lutego. Miasto chce wybudować wybieg na Bagienku. Nie zmieniło lokalizacji, nie przeprowadziło wszystkich wymaganych prawem ekspertyz ekologicznych. Urząd Miasta uzyskał tylko pozytywną opinię od Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ) i zrobił ekspertyzę botaniczną.
Mówiąc prosto – dostał dokument od urzędu zajmującego się odpadami i ich wpływem na środowisko (WIOŚ) i opinię od naukowców zajmujących się roślinami.
O ile wiadomo, UM w Iławie nie zlecił wszystkich ekspertyz na które wskazywał urząd zajmujący się ochroną przyrody – Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ). Czyli nie posiada, wymaganego prawem, raportu inwentaryzacji przeprowadzonej przez naukowców zajmujących się zwierzętami, między innymi przez ornitologów.

Więc nie ma, w sumie, o czym mówić ale zwykłym ludziom WIOŚ może się pomylić z RDOŚ. Jednak są to całkowicie różne urzędy. WIOŚ zajmuje się śmieciami, RDOŚ przyrodą.

Bagienko Iława Gdańska
Mirabelki na Bagienku.

środa, 15 lipca 2020

Lasy, a przyszłe czasy.

Ostatnio zaprosiłem do Iławy ciekawą osobę. Zapraszałem tego Pana już wcześniej ale nie był zbytnio zainteresowany. Przypadkiem jednak zobaczyłem jak w internecie umieszcza informację, że jest w rezerwacie Jasne, koło Siemian. Chyba miał problemy z zasięgiem bo tego samego posta wysłał kilka razy. Nasza natura bardzo mu się spodobała. Więc zaczepiłem go raz jeszcze. Poprosiłem aby powiedział nam kilka słów o nowoczesnych technologiach i trendach na świecie, kiedyś, gdy znów zawita w nasze okolice. To były prezes państwowej agencji. Właściciel firmy zajmującej się technologiami kosmicznymi i produkcją elementów do komputerów kwantowych. Być może odezwie się przed przyszłym sezonem, przynajmniej tak obiecał. Może skusi się na przyrodę. Wtedy dowiecie się kto to.

Dlaczego to robię? Wspominałem że za kilkanaście lat chciałbym aby w Iławie powstał uniwersytet, luźno oparty na idei Institute for Advanced Study w Princeton, USA. I najlepiej tak samo wpływowy. Stworzenie takiej placówki w oparciu jedynie o miejscowe tęgie głowy będzie niemożliwe. Musimy więc sięgnąć po pomoc z zewnątrz. Jak ściągnąć wybitnych ludzi aby zechcieli tu pracować? Pieniądze? Jasne ale to nie wszystko. Potrzebujemy czegoś więcej. I mamy to. Genialną przyrodę, o którą trzeba tylko trochę zadbać. Odejść trochę od koncepcji lasów gospodarczych i postawić na bioróżnorodność i naturalną estetykę, która robi się praktycznie sama. Wtedy będą chcieli nas odwiedzać i zostawać tu na dłużej. Świetnie temu celowi przysłuży się stworzenie w naszych okolicach Leśnych Kompleksów Promocyjnych (LKP). Dzięki temu, jako lokalna społeczność będziemy mieli większy wpływ na nasze lasy. Ta koncepcja sprawdza się w Polsce od lat. LKP okolicom Jezioraka się po prostu należą. Pomysł na wdrożenie tu LKP wziął się trochę z innej przyczyny (szczegóły i petycja tutaj: https://www.swuj.pl/lasy  ) ale świetnie wpisuje się w projekt rozwoju Iławy jako miasta zorientowanego na przyszłość. 

Tylko mamy problem, że w ogólnym, globalnym, podziale pracy mamy służyć za zaplecze taniej siły roboczej i dostawcę materiałów, a nie myśli. To jest oficjalne – można oto wyczytać, między wierszami, np. w samorządowych planach rozwoju województwa. W związku z tym ciężko będzie wdrożyć jakikolwiek innowacyjny projekt stawiający na rozwój. Ale warto próbować. Choć na to nie będzie akurat żadnych środków. Bo grantami, dotacjami, jest jak z pieniędzmi w legendzie o złotej kaczce. W legendzie tej szewczyk mógł wydać ile chciał ale tylko dla siebie. Nie mógł z nikim nimi się podzielić. Z dotacjami jest podobnie. Nie ma większego problemu z ich otrzymaniem ale możesz wydać je tylko na działania zgodne z wytycznymi urzędników.  Więc z oczywistych przyczyn postępu z tego nie będzie. Tylko ślamazarne podążanie za resztą świata.

A przy okazji o innym marnotrawstwie, o którym już wspominałem. I wspominać będę. Bo to boli. Jak napisałem w poście na FB:

... więc o czymś przeciwko czemu żadna partia nie protestowała. O gigantycznym marnotrawstwie środków i czasu, na wdrażanie starego, zachodniego, pomysłu na recycling śmieci. Zamiast szukać rozwiązania na segregację przez wejście w sztuczną inteligencję i robotykę, to wydaje się miliardy na niepotrzebne wiaty. Za parę lat będziemy znowu kupować technologię z Zachodu, zamiast sprzedawać własne rozwiązania. Zacofanie mentalne to tragedia, tym większa że idzie za tym marnowanie ludzkiego wysiłku i szans rozwojowych. A można stawiać na rozwój podobnych firm jak AMP Robotics z USA, która jest wśród najbardziej obiecujących firm wdrażających sztuczną inteligencję ( https://www.facebook.com/sztucznainteligencja2029/posts/2667243276860493 ) i pracuje nad automatyczną segregacją odpadów. W Europie też nad tym się myśli. Można by robić to w Iławie. To nie jest nic bardzo skomplikowanego. Wystarczy chcieć w to wejść. Koszty początkowe to nie więcej niż koszty budowy kilkudziesięciu niepotrzebnych wiat. Warto. 

A poniżej obrazek który łączy idee kosmosu, natury i Iławy. Centralnie - kometa Neowise. Zdjęcie jest w większej rozdzielczości więc można sobie otworzyć w nowym oknie i powiększyć.


Kometa Neowise nad Iławą


Aktualizacja 17.07.2020: O akcji napisały już czołowe media w regionie. Gazeta Kurier Iławski, Portal Infoiława, Gazeta Iławska i portal Gazety Olsztyńskiej. Więcej na swuj.pl/lasy Ankietę podpisało już ponad 100 osób. Dziękujemy. 
Myślę że petycję złożymy na początku jesieni, jak już zbierzemy dodatkowe poparcie. Dyrekcja Genralna będzie miała 3 miesiące na jej rozpatrzenie. Więc na początku przyszłego roku będziemy planować dalsze kroki w tej sprawie. Jakie? To już będzie uzależnione od tego jaki kształt będzie miała decyzja Lasów Państwowych.


poniedziałek, 29 czerwca 2020

Petycja o ustanowienie Leśnych Kompleksów Promocyjnych Iława-Susz

Zapraszam do podpisania petycji:

Zaczęło się od tego że chciałem pojechać z dziećmi na biwak do lasu. Gdzieś blisko. Tak jak to się robiło kilkadziesiąt lat temu. I nagle okazało się że nie mogę.
A cała historia i szczegóły tej inicjatywy na https://www.swuj.pl/lasy 

Zapraszam także gorąco do przeczytania wniosków z prestiżowego czasopisma Science, na polskim, rządowym portalu "Nauka w Polsce". Także wypowiedzi polskich ekspertów. Polecam przeczytanie.vLink poniżej. 

"Jeśli chcemy chronić europejskie lasy, m.in. przed skutkami zmian klimatu – musimy wspierać również ich otoczenie i naturalne procesy regeneracji – postulują na łamach prestiżowego "Science" naukowcy, m.in. z Polski, podsumowując "leśny" wątek w nowej, unijnej strategii różnorodności biologicznej do 2030 r."





niedziela, 21 czerwca 2020

O tym dlaczego Polacy wystawiali goły tyłek w kierunku spadających meteorów.


O nocnym niebie w życiu dawnej ludności na Warmii i Mazurach. O Kłobuku. A nawet o masonach. 

Kłobuk, Kołbuk, Lataniec

Zjawiska na ciemnym niebie były ważne zarówno dla ludzi prostych jak i dla tutejszej szlachty. Ci pierwsi wypinali goły tyłek w kierunku przelatujących meteorów.  A najważniejszy ród pruski z okolic Iławy wkleił sobie w herb trzy fazy księżyca.



To herb rodziny Finckensteinów, zwany Ostoją Pruską. Gwiazda w środku to niekoniecznie musi być pełnia ale nie jest to wykluczone. Obecnie w ruchach neopogańskich modna jest tzw. potrójna bogini, gdzie ta pełnia jest zaznaczona wyraźniej. Księżyc to symbol równie popularny jak trójki. Np. greckie boginie przeznaczenia – Mojry, jedna przędąca nić żywota, druga jej strzegąca, a trzecia przecinająca. Więc możliwe jest że tego rodzaju symbolika była na świecie wszechobecna. 



Grób Finckensteinów koło Szymbarka
Jeden z grobów Finckensteinów. W lesie koło Szymbarka. 


Symbol Potrójnej Bogini.


No ale miało być o tutejszych mieszkańcach. Miejscowi dawniej na naszego satelitę mówili „Miesiąc”, a nie „Księżyc”. Dawniej dla ludzi Księżyc był ważny, zwłaszcza dlatego że nie było zbyt wielu innych atrakcji czy informacji. Do określania czasu posługiwano się tu na co dzień kalendarzem księżycowym. Więc dwa miesiące, czy księżyce, temu oznaczało dwie pełnie temu (od pełni do pełni mamy około 28 dni).
Kwadry Księżyca i nów nazywano tak jak teraz ale po nowiu Księżyc był „na młodzie”, a przed nowiem „na starze” czy określało się go terminami skrajka, sierpek. Jeszcze pół wieku temu ludzie na wsiach kojarzyli że można jakoś na Księżyc orientować się w terenie ale nie potrafili wyjaśnić w jaki sposób to robić. Próbowali też przepowiadać pogodę na podstawie skierowania rogów Księżyca w górę lub w dół, ale to dlatego że jakoś nie kojarzyli że sposób jego oświetlenia to proces cykliczny. Tak więc rogi skierowane bardziej w górę wedle jednych powiedzeń oznaczały że będzie deszcz, a wedle drugich że nie. Ale tutejsi ludzie wiedzieli że aureola wokół Księżyca oznacza zmianę pogody na wilgotniejszą. Z nowiem związany był zwyczaj żeby po nim rozpoczynać prace gospodarskie, siewy, bo „będzie rosło razem z Miesiącem”. A jak chciało się żeby coś malało, np. choroba, to ta odpędzana była po pełni.

Zombiaki i Kośniki


Ciekawe jest to że znane z Hollywoodzkich filmów historie o zamienianiu się zmarłych w zombiaki, zjawy pod wpływem światła lunarnego w pełni, były popularne wśród tutejszej ludności jeszcze przed wynalezieniem filmu. Ludzie wierzyli że światło naszego satelity ma moc podnoszenia ludzi z grobu i zamieniania ich w duchy podróżujące po całym świecie. Myśleli też że jest bardzo szkodliwe dla niemowląt. Miało u tych wywoływać konwulsje. Na szczęście sposób obrony przed tym promieniowaniem jest bardzo prosty. Stawia się na oknie dzbanek z wodą do którego wpada nasza żółta kula i się unieszkodliwia. Przy pełni robiono też lekarstwa czy czyniono wróżby. Pełnia była swego rodzaju świętem. Kto w pełnię pracował, za karę szedł na zsyłkę na Księżyc aby robić tam to czym zgrzeszył w święto. I stąd ludzie widzą na Księżycu takie postaci jak chłop z pękiem chrustu, baba co chleb piecze, chłop z wołami, baba robiąca masło. Nazywamy to widziadłem lub pareidolią. W Europie ten motyw z pokutą jest dość powszechny. W kulturze azjatyckiej i amerykańskiej najbardziej popularnym kształtem widzianym na Księżycu jest królik. Żydzi widzą na nim postać Jakuba Izraela.

Wenus też występuje w wierzeniach ludowych. Chłopi bardzo często myśleli że wieczorna Wenus i poranna to dwie różne „gwiazdy”. Poranna nazywała się jutrzenką lub zorniczką, a wieczorną -  po prostu wieczorną lub zwierzą gwiazdą (bo wieczorem zwierzyna wychodzi szukać pożywienia, ale ta nazwa używana była na Suwalszczyźnie). Ładnie świecąca miała wywierać pozytywny wpływ na urodzaj. Kiedyś prawdopodobnie uważana była za bóstwo i w XVI wieku proszono ją o względy dla trzody, bydła i zboża.  Ludzie zdawali sobie sprawę że „chodzi” wraz z Księżycem. (przy okazji film bardzo dobrze pokazujący trasy planet po nocnym niebie: https://vimeo.com/299329299 )
Wenus to być może jest ta gwiazda z herbu Finckensteinów. Dodam że na herbach Ostoi polskiej ta gwiazda była stylizowana na krzyż, potem na miecz.
I tu dochodzimy do gwiazd, które miały zastosowanie praktyczne i potwierdzone. Jeszcze 50 lat temu służyły one rybakom czy leśnikom do orientacji w terenie. Do określania stron świata używali gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy, nazywanego tu po prostu Wozem. Tzw. Małego Wozu tutaj się nie znało. Również gwiazda polarna/północna nie służyła na tych terenach do orientowania się w terenie i pozostawała przez długi czas gwiazdą nieznaną ogółowi. 
Najbardziej rozpoznawalnym gwiazdozbiorem wśród mieszkańców Warmii i Mazur była konstelacja Oriona. A raczej jej część – tzw. pas Oriona i miecz. To najbardziej charakterystyczne gwiazdy nieba zimowego nie dziwi więc ich rozpoznawalność. Trzy gwiazdy w pasie Oriona nazywane są tutaj Kośnikami. W wyobrażeniu ludowym wygląda to tak że idzie trzech kosiarzy, kosi zboże, a za nimi idą odbieraczki (czy też grabarki, jak nazywali je w powiecie ostródzkim). Odbieraczki to gwiazdy w tzw. mieczu Oriona. Najczęściej mówi się o trzech gwiazdach. Czyli mamy tu porównanie do jednego z najważniejszych obrazków widzianych na dawnych wsiach. Mówiło się tutaj że gwiazdy „chodzą” czyli poruszają się ciągle. Stąd też dynamiczne porównanie do pracy na roli. 

Kośniki, odbieraczki, gromadki.
Gwizadozbiór Oriona nazywano kiedyś Kośnikami i Odbieraczkami. Plejady - Babkami czy Gromadkami.

Kośniki powszechnie wykorzystywano tu do pomiaru czasu. Jak np. w wypowiedzi mieszkańca: „Kośniki stojo na chłopa, wisoko nad oboro Staśla (nazwisko) to będzie już trzecia, jak na chłopa to czwarta, a jak nisko nad ziemnio – psionta”*. Można się domyśleć że można tu użyć dowolnej miary wysokości – na kopę siana, na średnią sosnę, itp. Znikanie Oriona na wiosnę i pojawianie się tego gwiazdozbioru na jesieni kojarzyło się dawnym mieszkańcom z pobliskimi Plejadami. To mała grupa w której wyróżnia się 7 do 11 gwiazd. Często dawni ludzie gwiazd nie liczyli, bo uważali że to niedobrze. Na Mazurach Plejady nazywało babkami, a na Warmii gromadkami. No i mówiono tutaj „kośniki za babkami zaraz ido”; „ ido precz z nieba kośniki i babki to wiosna”. Jak babki się chowały, znaczyło to że zaraz przejdą przymrozki i trzeba zaczynać sianie. Więc zniknięcie Plejad z obserwowalnego nieba służyło za ważne wydarzenie w kalendarzu ludowym. Ludzie też zaobserwowali i podawali sobie informację że babki chodzą tą samą drogą co Słońce. 

Droga Mleczna czyli Ptasia i mistyka gwiazd.


Nasza galaktyka – Droga Mleczna, powszechnie nazywana była drogą ptasią czy ptaszą. Tak była określana bo prowadzi z północy na południe, tak jak często fruwają ptaki zmieniające sezonowo miejsca pobytu. Według intensywności świecenia Drogi Mlecznej próbowano przewidywać pogodę ale raczej nie było to zbyt skuteczne.
Oprócz strony praktycznej, gwiazdy dostarczały miejscowym ludziom odrobiny mistyki. Wierzono że są bardzo związane z ludzkimi losami. Że każdy przy urodzeniu dostaje gwiazdę, która spada w chwili śmierci. Powszechne były rozważano czy dana gwiazda należy do człowieka chorego czy zdrowego, bogatego czy biednego. Najbardziej zakorzeniony przesąd związany z gwiazdami to to że nie można na nie pokazywać bo to przynosi nieszczęście, czy może komuś, kogo gwiazdę wskazano, szkodzić. Mawiano że wtedy gwiazda się zatrzęsie i może spaść. A jak wskaże się przypadkiem na swoją gwiazdę to można umrzeć.  

Kłobuk, komety, meteory i goły tyłek zamiast pomyślenia życzenia.


Co do komet, to tak jak i w innych regionach świata, wróżyły one nieszczęście. Na przykład wojny. Komety nazywano tutaj gwiazdami z ogonem. Dodawano też że to ogon jak drapaka (dawny rodzaj miotły zrobionej z gałązek). Jeśli chodzi o meteory to brano je za spadające gwiazdy. Mówiono że gwiazdy się czyszczą i łączono to często ze śmiercią osób. Rój meteorów symbolizował wojny, podczas których ginie dużo ludzi. W stosunku do meteorów używano też  gdzieniegdzie nazwy „żmija”, tak jak robi się to na Białorusi czy w Bułgarii. Wiąże się to z wierzeniem, że spadające gwiazdy to skrzaty, duchy czy inne istoty przynoszące ludziom pieniądze i zboże. Te latające demony z pióropuszem iskier za sobą mają u nas istotnie miejsce w mitologii. Właśnie tak wygląda popularny tu kłobuk – lataniec. Mówi się że przychodzi pod postacią czarnej, zmokłej kury. I nie wiem czy nie chodzi tu o ptaka podobnego np. do kurki wodnej. Czasami kłobuk występuje pod postacią innych czarnych ptaków. Jak kłobuk coś niesie to wygląda jak lecąca drapaka, tylko ogon mu płonie.

Kłobuk, Kołbuk, Chłobod


Kłobuk najczęściej postrzegany jest jako dobry duch. Przynosi on złoto i inne dobra gospodarzowi, który go karmi i przechowuje. Kłobuk wlatuje przez komin. Mawiało się o ludziach bogatych „jemu chyba kłobuk nosi”. I tu zaczyna się cała zabawa bo takie przenoszone dary można odebrać. Nie jest to moralnie naganne bo kłobuk musi najpierw komuś ukraść żeby komuś dać. Wystarczy pokazać lecącemu i sypiącemu iskrami kłobukowi goły tyłek, wtedy on zrzuca niesiony ciężar. Niestety ten zabieg może się nie udać i kłobuk może pechowca obsypać wszami. A nawet jak się uda to często mściwy kłobuk zamienia skarb w sieczkę i nici z bogactwa. Tak więc mimo że wypinanie tyłka w kierunku lecącego meteorytu wygląda na poważniejszy zabieg magiczny niż nasze pomyślenie życzenia przy spadającej gwieździe, to efekty mogą być bardzo podobne. Goły tyłek pokazywano raczej tylko tym meteorom które dostały się już bliżej Ziemi i tworzyły bardziej spektakularne widowisko niż typowe spadające gwiazdy, które możemy zobaczyć, na ciemnym niebie, praktycznie każdej nocy. A że dziennie, średnio, dociera na Ziemię około 17 meteorów to szansa na zobaczenie meteoru-kłobuka nie jest wcale taka mała. (według oficjalnej definicji Międzynarodowej Unii Astronomicznej meteor to świecący ślad, ale bardziej ogólnie także obiekt, który jest związany z tym zjawiskiem.)

Zdobywanie kłobuka to dość nieprzyjemna praktyka. Zakopuje się pod progiem płód lub dziecko które urodziło się martwe. Po 7 miesiącach (czy innych okresach) domaga się ono chrztu. Wtedy mówi mu się będziesz kłobukiem. I od tego czasu służy on gospodarzowi. Inne sposoby zdobywania kłobuka podobne są w formie do znanych sposobów zawierania paktów z diabłami. Kłobuki trzyma się w beczkach z piórami i karmi się najlepiej pieczonymi jajkami i kluskami. Przed kłobukiem chroni krzyż lub odwrócona szufla wbita w ziemię. Kłobuk wyrzucany przez gospodarza mści się podpalając obejście. W innych regionach nazywa się go sarańcem czy kołbukiem. Bliżej Lubawy i Iławy stworek zwany był często chobołdem (z niemiecka, kobold -  określenie krasnoluda), latańcem czy srylem. Już pół wieku temu odnotowano spadek ilości kłobuków. Podobno związane miało to być ze zwiększonym ruchem lotniczym. Jak to ujął mieszkaniec Piecek: 
„Teraz to mnij ich fura, oni musi co teraz wymnierajo, to musi co im nie podoba się tyle samolotów co teraz fura”.
Ale zapewne i w dzisiejszych czasach najlepszy dzień na spotkanie z tym kosmicznym stworkiem to czwartek.

Bajka o Masonie


A jako dodatek, ciekawostka warmińska bajka o masonie (frajmajer - Freimaurer , wolnomularz)  co pakt z diabłem krwią podpisał. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie więc masonów w bajkach ludowych spodziewałem się na równi z możliwością poczytania w nich o hiszpańskiej inkwizycji.

Kedaj po pierwszej wojnie światowej majątki Prejłowo, Pajtuny i Patryki to b’iłi rozparcelowane. To wtedy tak poziedywali, co o dwunasty w noc•i było słuchać, jak kareta jeździuła, do pół wsi zajechała i zginęła. W Prejłozie to był jeden pan, naz•iwał się Bałda. To jek robotnicy nie nieli drew suchych i poszli kraść do lasa, a pana nie było w domu, to jek zaczęli rznąć drzewo, to stojał pan kiele nich i chłopy się polękli i uciekli. To biła jego druga postać.
Ludzie poziedujo, co jak taki pan frajmajer zaprzeda dusze diabłoziu, to niał sia krsio podpisać. To un dostał drugo postać i nic mu nie brakowało. Taki do kościoła nie chodziuł, ale nic nikomu złego nie zrobziuł.
(z materiałów szkoły nr 3 w Barczewie)

*Cytat, jak i większość informacji w tym artykule, pochodzi z książki „Zwyczaje, obrzędy i wierzenia Mazurów i Warmiaków”.  Anna Szyfer. 1975