środa, 23 września 2020

Podanie o kłodę - ławkę dla seniorów w lesie. Las Miejski przy osiedlu Podleśnym

 Las Miejski przy osiedlu Podleśnym?

Przed wojną był w Iławie lasek który pełnił funkcję lasu dla ludzi. Nawet coś podobnego ostatnio w tym miejscu odtworzono ale że jest to daleko od większych skupisk ludzkich w Iławie, to służy najczęściej uczniom pobliskiego liceum. Może warto zrobić też coś dla innych mieszkańców?

Las za osiedlem Podleśnym jest lasem najchętniej odwiedzanym przez mieszkańców, z prostego powodu że jest najbliżej miejsc zamieszkania. Długi czas mieszkałem niedaleko więc znam te tereny dość dobrze. Łowiliśmy pod tym lasem ryby w oczku wodnym. Teraz ten teren ogrodziło dla siebie miasto i mają tam ładny teren relaksu dla pracowników spółki miejskiej. Bawiliśmy się na strzelnicy, oprócz muru były tam urządzenia do prostych ćwiczeń. Ogrodziła to sobie jakaś grupa interesu i teraz nie ma tam wstępu. A przcież postrzelać powinien móc sobie każdy. Z tego co badałem ustawy po tym fakcie wychodziło mi że ogrodzono ten teren nielegalnie. W każdym razie bez problemu potrafiono zrobić coś dla elit, a dla mieszkańców figa z makiem. Nie ma tam nawet zabejcowanej kłody żeby starsi ludzie mogli na chwilę usiąść i odetchnąć na dłuższym spacerze.

Jeśli piszę o lesie miejskim, nie mam na myśli jakiejś drogiej inwestycji. Ot coś prostego. Zwalone kłody jako ławki. Miejsce pod ognisko. Jakieś drążki do ćwiczeń. Czy jak to podsunął mi kolega, leśna ścieżka zdrowia, popularna w skandynawskich lasach. 

Jeśli ktoś się boi zaśmiecenia i nie zna tego terenu to podpowiadam że i tak jest zaśmiecony. Nawet niedługo będzie akcja sprzątania. A przy obecnych cenach elektroniki nie ma problemu ze zrobieniem kreatywnego i taniego systemu monitoringu. Wystarczy pomyśleć i zamówić urządzenia bezpośrednio u producenta, nie u pośrednika. A tak w ogóle ceny zamówień to jest osobny, bardzo ciekawy, temat.

Pisząc to myślę o starszych ludziach mieszkających w tamtej okolicy. Sam rzadko tam bywam. To miejsce niezbyt atrakcyjne krajobrazowo, przeorane zrębami, z drogą dla samochodów. Ale dla wielu ludzi to miejsce relaksu. Zwłaszcza że można sobie w ten las wejść głębiej. No i są tu jednak atrakcje w postaci starych strzelnic i cegielni. Są sarny dziki, ptaki, kwiaty. A nawet modliszki.

Więc może zamiast wyrzucania pieniędzy na odtwarzanie krajobrazu Heimatu, warto zrobić coś dla obecnie żyjących ludzi? Może Lasy Państwowe które gospodarują na majątku społecznym, położyły by jakąś kłodę-ławkę dla seniorów? Tak, te lasy należą do wszystkich ludzi. Niedaleko sporo wycieli (zdjęcie poniżej) więc może stać ich na podzielenie się tym z mieszkańcami? A najlepiej to po prostu zapytać ludzi czego tam chcą. Jeżeli powstaną Leśne Kompleksy Promocyjne, o które zabiegam, będzie szansa że las zacznie przynosić większe korzyści zwykłym ludziom, a nie tylko elitom. Zachęcam do poczytania o LKP i podpisania ankiety: https://www.swuj.pl/lasy 


To akurat monokultura sosny, takie biedne lasy sadzone kiedyś rządkami, jak zboże, więc mi nawet tego nie żal. Lepiej to nawet ściąć i pozwolić żeby to samo zarosło naturalnym lasem.



Potem można by zrobić coś prostego dla dzieciaków. Jak tutaj w Helsingborgu w Szwecji. Nazwali to "Las Marzeń" , a to są proste i tanie rzeczy, nie jakieś milionowe inwestycje. https://helsingborg.se/uppleva-och-gora/friluftsliv-och-motion/naturomrade/palsjo-skog/dromskogen/




 Widok przy cegielni/piaskowni, prawie jak w górach.


Stare strzelnice to niewątpliwie atrakcja tych terenów.



Zapraszam 17.10.2020 na spacer po tych terenachhttps://www.przewodnik.ilawa.pl/spacery/spacer-2020




sobota, 1 sierpnia 2020

Bagienko: Urząd Miasta w Iławie dostał pozytywną opinię od urzędu ds. odpadów. Nic to nie zmienia ale dalej chcą budować wybieg na Gdańskiej.

Na stronie Urzędu Miasta pojawiła się informacja że będą robić przetarg na wykonanie wybiegu dla psów (http://www.ilawa.pl/page/11,Aktualnosci.html?id=942)
Czyli sytuacja prawna i praktyczna nie zmieniła się od lutego. Miasto chce wybudować wybieg na Bagienku. Nie zmieniło lokalizacji, nie przeprowadziło wszystkich wymaganych prawem ekspertyz ekologicznych. Urząd Miasta uzyskał tylko pozytywną opinię od Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ) i zrobił ekspertyzę botaniczną.
Mówiąc prosto – dostał dokument od urzędu zajmującego się odpadami i ich wpływem na środowisko (WIOŚ) i opinię od naukowców zajmujących się roślinami.
O ile wiadomo, UM w Iławie nie zlecił wszystkich ekspertyz na które wskazywał urząd zajmujący się ochroną przyrody – Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ). Czyli nie posiada, wymaganego prawem, raportu inwentaryzacji przeprowadzonej przez naukowców zajmujących się zwierzętami, między innymi przez ornitologów.

Więc nie ma, w sumie, o czym mówić ale zwykłym ludziom WIOŚ może się pomylić z RDOŚ. Jednak są to całkowicie różne urzędy. WIOŚ zajmuje się śmieciami, RDOŚ przyrodą.

Bagienko Iława Gdańska
Mirabelki na Bagienku.

środa, 15 lipca 2020

Lasy, a przyszłe czasy.

Ostatnio zaprosiłem do Iławy ciekawą osobę. Zapraszałem tego Pana już wcześniej ale nie był zbytnio zainteresowany. Przypadkiem jednak zobaczyłem jak w internecie umieszcza informację, że jest w rezerwacie Jasne, koło Siemian. Chyba miał problemy z zasięgiem bo tego samego posta wysłał kilka razy. Nasza natura bardzo mu się spodobała. Więc zaczepiłem go raz jeszcze. Poprosiłem aby powiedział nam kilka słów o nowoczesnych technologiach i trendach na świecie, kiedyś, gdy znów zawita w nasze okolice. To były prezes państwowej agencji. Właściciel firmy zajmującej się technologiami kosmicznymi i produkcją elementów do komputerów kwantowych. Być może odezwie się przed przyszłym sezonem, przynajmniej tak obiecał. Może skusi się na przyrodę. Wtedy dowiecie się kto to.

Dlaczego to robię? Wspominałem że za kilkanaście lat chciałbym aby w Iławie powstał uniwersytet, luźno oparty na idei Institute for Advanced Study w Princeton, USA. I najlepiej tak samo wpływowy. Stworzenie takiej placówki w oparciu jedynie o miejscowe tęgie głowy będzie niemożliwe. Musimy więc sięgnąć po pomoc z zewnątrz. Jak ściągnąć wybitnych ludzi aby zechcieli tu pracować? Pieniądze? Jasne ale to nie wszystko. Potrzebujemy czegoś więcej. I mamy to. Genialną przyrodę, o którą trzeba tylko trochę zadbać. Odejść trochę od koncepcji lasów gospodarczych i postawić na bioróżnorodność i naturalną estetykę, która robi się praktycznie sama. Wtedy będą chcieli nas odwiedzać i zostawać tu na dłużej. Świetnie temu celowi przysłuży się stworzenie w naszych okolicach Leśnych Kompleksów Promocyjnych (LKP). Dzięki temu, jako lokalna społeczność będziemy mieli większy wpływ na nasze lasy. Ta koncepcja sprawdza się w Polsce od lat. LKP okolicom Jezioraka się po prostu należą. Pomysł na wdrożenie tu LKP wziął się trochę z innej przyczyny (szczegóły i petycja tutaj: https://www.swuj.pl/lasy  ) ale świetnie wpisuje się w projekt rozwoju Iławy jako miasta zorientowanego na przyszłość. 

Tylko mamy problem, że w ogólnym, globalnym, podziale pracy mamy służyć za zaplecze taniej siły roboczej i dostawcę materiałów, a nie myśli. To jest oficjalne – można oto wyczytać, między wierszami, np. w samorządowych planach rozwoju województwa. W związku z tym ciężko będzie wdrożyć jakikolwiek innowacyjny projekt stawiający na rozwój. Ale warto próbować. Choć na to nie będzie akurat żadnych środków. Bo grantami, dotacjami, jest jak z pieniędzmi w legendzie o złotej kaczce. W legendzie tej szewczyk mógł wydać ile chciał ale tylko dla siebie. Nie mógł z nikim nimi się podzielić. Z dotacjami jest podobnie. Nie ma większego problemu z ich otrzymaniem ale możesz wydać je tylko na działania zgodne z wytycznymi urzędników.  Więc z oczywistych przyczyn postępu z tego nie będzie. Tylko ślamazarne podążanie za resztą świata.

A przy okazji o innym marnotrawstwie, o którym już wspominałem. I wspominać będę. Bo to boli. Jak napisałem w poście na FB:

... więc o czymś przeciwko czemu żadna partia nie protestowała. O gigantycznym marnotrawstwie środków i czasu, na wdrażanie starego, zachodniego, pomysłu na recycling śmieci. Zamiast szukać rozwiązania na segregację przez wejście w sztuczną inteligencję i robotykę, to wydaje się miliardy na niepotrzebne wiaty. Za parę lat będziemy znowu kupować technologię z Zachodu, zamiast sprzedawać własne rozwiązania. Zacofanie mentalne to tragedia, tym większa że idzie za tym marnowanie ludzkiego wysiłku i szans rozwojowych. A można stawiać na rozwój podobnych firm jak AMP Robotics z USA, która jest wśród najbardziej obiecujących firm wdrażających sztuczną inteligencję ( https://www.facebook.com/sztucznainteligencja2029/posts/2667243276860493 ) i pracuje nad automatyczną segregacją odpadów. W Europie też nad tym się myśli. Można by robić to w Iławie. To nie jest nic bardzo skomplikowanego. Wystarczy chcieć w to wejść. Koszty początkowe to nie więcej niż koszty budowy kilkudziesięciu niepotrzebnych wiat. Warto. 

A poniżej obrazek który łączy idee kosmosu, natury i Iławy. Centralnie - kometa Neowise. Zdjęcie jest w większej rozdzielczości więc można sobie otworzyć w nowym oknie i powiększyć.


Kometa Neowise nad Iławą


Aktualizacja 17.07.2020: O akcji napisały już czołowe media w regionie. Gazeta Kurier Iławski, Portal Infoiława, Gazeta Iławska i portal Gazety Olsztyńskiej. Więcej na swuj.pl/lasy Ankietę podpisało już ponad 100 osób. Dziękujemy. 
Myślę że petycję złożymy na początku jesieni, jak już zbierzemy dodatkowe poparcie. Dyrekcja Genralna będzie miała 3 miesiące na jej rozpatrzenie. Więc na początku przyszłego roku będziemy planować dalsze kroki w tej sprawie. Jakie? To już będzie uzależnione od tego jaki kształt będzie miała decyzja Lasów Państwowych.


poniedziałek, 29 czerwca 2020

Petycja o ustanowienie Leśnych Kompleksów Promocyjnych Iława-Susz

Zapraszam do podpisania petycji:

Zaczęło się od tego że chciałem pojechać z dziećmi na biwak do lasu. Gdzieś blisko. Tak jak to się robiło kilkadziesiąt lat temu. I nagle okazało się że nie mogę.
A cała historia i szczegóły tej inicjatywy na https://www.swuj.pl/lasy 

Zapraszam także gorąco do przeczytania wniosków z prestiżowego czasopisma Science, na polskim, rządowym portalu "Nauka w Polsce". Także wypowiedzi polskich ekspertów. Polecam przeczytanie.vLink poniżej. 

"Jeśli chcemy chronić europejskie lasy, m.in. przed skutkami zmian klimatu – musimy wspierać również ich otoczenie i naturalne procesy regeneracji – postulują na łamach prestiżowego "Science" naukowcy, m.in. z Polski, podsumowując "leśny" wątek w nowej, unijnej strategii różnorodności biologicznej do 2030 r."





niedziela, 21 czerwca 2020

O tym dlaczego Polacy wystawiali goły tyłek w kierunku spadających meteorów.


O nocnym niebie w życiu dawnej ludności na Warmii i Mazurach. O Kłobuku. A nawet o masonach. 

Kłobuk, Kołbuk, Lataniec

Zjawiska na ciemnym niebie były ważne zarówno dla ludzi prostych jak i dla tutejszej szlachty. Ci pierwsi wypinali goły tyłek w kierunku przelatujących meteorów.  A najważniejszy ród pruski z okolic Iławy wkleił sobie w herb trzy fazy księżyca.



To herb rodziny Finckensteinów, zwany Ostoją Pruską. Gwiazda w środku to niekoniecznie musi być pełnia ale nie jest to wykluczone. Obecnie w ruchach neopogańskich modna jest tzw. potrójna bogini, gdzie ta pełnia jest zaznaczona wyraźniej. Księżyc to symbol równie popularny jak trójki. Np. greckie boginie przeznaczenia – Mojry, jedna przędąca nić żywota, druga jej strzegąca, a trzecia przecinająca. Więc możliwe jest że tego rodzaju symbolika była na świecie wszechobecna. 



Grób Finckensteinów koło Szymbarka
Jeden z grobów Finckensteinów. W lesie koło Szymbarka. 


Symbol Potrójnej Bogini.


No ale miało być o tutejszych mieszkańcach. Miejscowi dawniej na naszego satelitę mówili „Miesiąc”, a nie „Księżyc”. Dawniej dla ludzi Księżyc był ważny, zwłaszcza dlatego że nie było zbyt wielu innych atrakcji czy informacji. Do określania czasu posługiwano się tu na co dzień kalendarzem księżycowym. Więc dwa miesiące, czy księżyce, temu oznaczało dwie pełnie temu (od pełni do pełni mamy około 28 dni).
Kwadry Księżyca i nów nazywano tak jak teraz ale po nowiu Księżyc był „na młodzie”, a przed nowiem „na starze” czy określało się go terminami skrajka, sierpek. Jeszcze pół wieku temu ludzie na wsiach kojarzyli że można jakoś na Księżyc orientować się w terenie ale nie potrafili wyjaśnić w jaki sposób to robić. Próbowali też przepowiadać pogodę na podstawie skierowania rogów Księżyca w górę lub w dół, ale to dlatego że jakoś nie kojarzyli że sposób jego oświetlenia to proces cykliczny. Tak więc rogi skierowane bardziej w górę wedle jednych powiedzeń oznaczały że będzie deszcz, a wedle drugich że nie. Ale tutejsi ludzie wiedzieli że aureola wokół Księżyca oznacza zmianę pogody na wilgotniejszą. Z nowiem związany był zwyczaj żeby po nim rozpoczynać prace gospodarskie, siewy, bo „będzie rosło razem z Miesiącem”. A jak chciało się żeby coś malało, np. choroba, to ta odpędzana była po pełni.

Zombiaki i Kośniki


Ciekawe jest to że znane z Hollywoodzkich filmów historie o zamienianiu się zmarłych w zombiaki, zjawy pod wpływem światła lunarnego w pełni, były popularne wśród tutejszej ludności jeszcze przed wynalezieniem filmu. Ludzie wierzyli że światło naszego satelity ma moc podnoszenia ludzi z grobu i zamieniania ich w duchy podróżujące po całym świecie. Myśleli też że jest bardzo szkodliwe dla niemowląt. Miało u tych wywoływać konwulsje. Na szczęście sposób obrony przed tym promieniowaniem jest bardzo prosty. Stawia się na oknie dzbanek z wodą do którego wpada nasza żółta kula i się unieszkodliwia. Przy pełni robiono też lekarstwa czy czyniono wróżby. Pełnia była swego rodzaju świętem. Kto w pełnię pracował, za karę szedł na zsyłkę na Księżyc aby robić tam to czym zgrzeszył w święto. I stąd ludzie widzą na Księżycu takie postaci jak chłop z pękiem chrustu, baba co chleb piecze, chłop z wołami, baba robiąca masło. Nazywamy to widziadłem lub pareidolią. W Europie ten motyw z pokutą jest dość powszechny. W kulturze azjatyckiej i amerykańskiej najbardziej popularnym kształtem widzianym na Księżycu jest królik. Żydzi widzą na nim postać Jakuba Izraela.

Wenus też występuje w wierzeniach ludowych. Chłopi bardzo często myśleli że wieczorna Wenus i poranna to dwie różne „gwiazdy”. Poranna nazywała się jutrzenką lub zorniczką, a wieczorną -  po prostu wieczorną lub zwierzą gwiazdą (bo wieczorem zwierzyna wychodzi szukać pożywienia, ale ta nazwa używana była na Suwalszczyźnie). Ładnie świecąca miała wywierać pozytywny wpływ na urodzaj. Kiedyś prawdopodobnie uważana była za bóstwo i w XVI wieku proszono ją o względy dla trzody, bydła i zboża.  Ludzie zdawali sobie sprawę że „chodzi” wraz z Księżycem. (przy okazji film bardzo dobrze pokazujący trasy planet po nocnym niebie: https://vimeo.com/299329299 )
Wenus to być może jest ta gwiazda z herbu Finckensteinów. Dodam że na herbach Ostoi polskiej ta gwiazda była stylizowana na krzyż, potem na miecz.
I tu dochodzimy do gwiazd, które miały zastosowanie praktyczne i potwierdzone. Jeszcze 50 lat temu służyły one rybakom czy leśnikom do orientacji w terenie. Do określania stron świata używali gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy, nazywanego tu po prostu Wozem. Tzw. Małego Wozu tutaj się nie znało. Również gwiazda polarna/północna nie służyła na tych terenach do orientowania się w terenie i pozostawała przez długi czas gwiazdą nieznaną ogółowi. 
Najbardziej rozpoznawalnym gwiazdozbiorem wśród mieszkańców Warmii i Mazur była konstelacja Oriona. A raczej jej część – tzw. pas Oriona i miecz. To najbardziej charakterystyczne gwiazdy nieba zimowego nie dziwi więc ich rozpoznawalność. Trzy gwiazdy w pasie Oriona nazywane są tutaj Kośnikami. W wyobrażeniu ludowym wygląda to tak że idzie trzech kosiarzy, kosi zboże, a za nimi idą odbieraczki (czy też grabarki, jak nazywali je w powiecie ostródzkim). Odbieraczki to gwiazdy w tzw. mieczu Oriona. Najczęściej mówi się o trzech gwiazdach. Czyli mamy tu porównanie do jednego z najważniejszych obrazków widzianych na dawnych wsiach. Mówiło się tutaj że gwiazdy „chodzą” czyli poruszają się ciągle. Stąd też dynamiczne porównanie do pracy na roli. 

Kośniki, odbieraczki, gromadki.
Gwizadozbiór Oriona nazywano kiedyś Kośnikami i Odbieraczkami. Plejady - Babkami czy Gromadkami.

Kośniki powszechnie wykorzystywano tu do pomiaru czasu. Jak np. w wypowiedzi mieszkańca: „Kośniki stojo na chłopa, wisoko nad oboro Staśla (nazwisko) to będzie już trzecia, jak na chłopa to czwarta, a jak nisko nad ziemnio – psionta”*. Można się domyśleć że można tu użyć dowolnej miary wysokości – na kopę siana, na średnią sosnę, itp. Znikanie Oriona na wiosnę i pojawianie się tego gwiazdozbioru na jesieni kojarzyło się dawnym mieszkańcom z pobliskimi Plejadami. To mała grupa w której wyróżnia się 7 do 11 gwiazd. Często dawni ludzie gwiazd nie liczyli, bo uważali że to niedobrze. Na Mazurach Plejady nazywało babkami, a na Warmii gromadkami. No i mówiono tutaj „kośniki za babkami zaraz ido”; „ ido precz z nieba kośniki i babki to wiosna”. Jak babki się chowały, znaczyło to że zaraz przejdą przymrozki i trzeba zaczynać sianie. Więc zniknięcie Plejad z obserwowalnego nieba służyło za ważne wydarzenie w kalendarzu ludowym. Ludzie też zaobserwowali i podawali sobie informację że babki chodzą tą samą drogą co Słońce. 

Droga Mleczna czyli Ptasia i mistyka gwiazd.


Nasza galaktyka – Droga Mleczna, powszechnie nazywana była drogą ptasią czy ptaszą. Tak była określana bo prowadzi z północy na południe, tak jak często fruwają ptaki zmieniające sezonowo miejsca pobytu. Według intensywności świecenia Drogi Mlecznej próbowano przewidywać pogodę ale raczej nie było to zbyt skuteczne.
Oprócz strony praktycznej, gwiazdy dostarczały miejscowym ludziom odrobiny mistyki. Wierzono że są bardzo związane z ludzkimi losami. Że każdy przy urodzeniu dostaje gwiazdę, która spada w chwili śmierci. Powszechne były rozważano czy dana gwiazda należy do człowieka chorego czy zdrowego, bogatego czy biednego. Najbardziej zakorzeniony przesąd związany z gwiazdami to to że nie można na nie pokazywać bo to przynosi nieszczęście, czy może komuś, kogo gwiazdę wskazano, szkodzić. Mawiano że wtedy gwiazda się zatrzęsie i może spaść. A jak wskaże się przypadkiem na swoją gwiazdę to można umrzeć.  

Kłobuk, komety, meteory i goły tyłek zamiast pomyślenia życzenia.


Co do komet, to tak jak i w innych regionach świata, wróżyły one nieszczęście. Na przykład wojny. Komety nazywano tutaj gwiazdami z ogonem. Dodawano też że to ogon jak drapaka (dawny rodzaj miotły zrobionej z gałązek). Jeśli chodzi o meteory to brano je za spadające gwiazdy. Mówiono że gwiazdy się czyszczą i łączono to często ze śmiercią osób. Rój meteorów symbolizował wojny, podczas których ginie dużo ludzi. W stosunku do meteorów używano też  gdzieniegdzie nazwy „żmija”, tak jak robi się to na Białorusi czy w Bułgarii. Wiąże się to z wierzeniem, że spadające gwiazdy to skrzaty, duchy czy inne istoty przynoszące ludziom pieniądze i zboże. Te latające demony z pióropuszem iskier za sobą mają u nas istotnie miejsce w mitologii. Właśnie tak wygląda popularny tu kłobuk – lataniec. Mówi się że przychodzi pod postacią czarnej, zmokłej kury. I nie wiem czy nie chodzi tu o ptaka podobnego np. do kurki wodnej. Czasami kłobuk występuje pod postacią innych czarnych ptaków. Jak kłobuk coś niesie to wygląda jak lecąca drapaka, tylko ogon mu płonie.

Kłobuk, Kołbuk, Chłobod


Kłobuk najczęściej postrzegany jest jako dobry duch. Przynosi on złoto i inne dobra gospodarzowi, który go karmi i przechowuje. Kłobuk wlatuje przez komin. Mawiało się o ludziach bogatych „jemu chyba kłobuk nosi”. I tu zaczyna się cała zabawa bo takie przenoszone dary można odebrać. Nie jest to moralnie naganne bo kłobuk musi najpierw komuś ukraść żeby komuś dać. Wystarczy pokazać lecącemu i sypiącemu iskrami kłobukowi goły tyłek, wtedy on zrzuca niesiony ciężar. Niestety ten zabieg może się nie udać i kłobuk może pechowca obsypać wszami. A nawet jak się uda to często mściwy kłobuk zamienia skarb w sieczkę i nici z bogactwa. Tak więc mimo że wypinanie tyłka w kierunku lecącego meteorytu wygląda na poważniejszy zabieg magiczny niż nasze pomyślenie życzenia przy spadającej gwieździe, to efekty mogą być bardzo podobne. Goły tyłek pokazywano raczej tylko tym meteorom które dostały się już bliżej Ziemi i tworzyły bardziej spektakularne widowisko niż typowe spadające gwiazdy, które możemy zobaczyć, na ciemnym niebie, praktycznie każdej nocy. A że dziennie, średnio, dociera na Ziemię około 17 meteorów to szansa na zobaczenie meteoru-kłobuka nie jest wcale taka mała. (według oficjalnej definicji Międzynarodowej Unii Astronomicznej meteor to świecący ślad, ale bardziej ogólnie także obiekt, który jest związany z tym zjawiskiem.)

Zdobywanie kłobuka to dość nieprzyjemna praktyka. Zakopuje się pod progiem płód lub dziecko które urodziło się martwe. Po 7 miesiącach (czy innych okresach) domaga się ono chrztu. Wtedy mówi mu się będziesz kłobukiem. I od tego czasu służy on gospodarzowi. Inne sposoby zdobywania kłobuka podobne są w formie do znanych sposobów zawierania paktów z diabłami. Kłobuki trzyma się w beczkach z piórami i karmi się najlepiej pieczonymi jajkami i kluskami. Przed kłobukiem chroni krzyż lub odwrócona szufla wbita w ziemię. Kłobuk wyrzucany przez gospodarza mści się podpalając obejście. W innych regionach nazywa się go sarańcem czy kołbukiem. Bliżej Lubawy i Iławy stworek zwany był często chobołdem (z niemiecka, kobold -  określenie krasnoluda), latańcem czy srylem. Już pół wieku temu odnotowano spadek ilości kłobuków. Podobno związane miało to być ze zwiększonym ruchem lotniczym. Jak to ujął mieszkaniec Piecek: 
„Teraz to mnij ich fura, oni musi co teraz wymnierajo, to musi co im nie podoba się tyle samolotów co teraz fura”.
Ale zapewne i w dzisiejszych czasach najlepszy dzień na spotkanie z tym kosmicznym stworkiem to czwartek.

Bajka o Masonie


A jako dodatek, ciekawostka warmińska bajka o masonie (frajmajer - Freimaurer , wolnomularz)  co pakt z diabłem krwią podpisał. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie więc masonów w bajkach ludowych spodziewałem się na równi z możliwością poczytania w nich o hiszpańskiej inkwizycji.

Kedaj po pierwszej wojnie światowej majątki Prejłowo, Pajtuny i Patryki to b’iłi rozparcelowane. To wtedy tak poziedywali, co o dwunasty w noc•i było słuchać, jak kareta jeździuła, do pół wsi zajechała i zginęła. W Prejłozie to był jeden pan, naz•iwał się Bałda. To jek robotnicy nie nieli drew suchych i poszli kraść do lasa, a pana nie było w domu, to jek zaczęli rznąć drzewo, to stojał pan kiele nich i chłopy się polękli i uciekli. To biła jego druga postać.
Ludzie poziedujo, co jak taki pan frajmajer zaprzeda dusze diabłoziu, to niał sia krsio podpisać. To un dostał drugo postać i nic mu nie brakowało. Taki do kościoła nie chodziuł, ale nic nikomu złego nie zrobziuł.
(z materiałów szkoły nr 3 w Barczewie)

*Cytat, jak i większość informacji w tym artykule, pochodzi z książki „Zwyczaje, obrzędy i wierzenia Mazurów i Warmiaków”.  Anna Szyfer. 1975



środa, 29 kwietnia 2020

Psychoneuroimmunologia

Tzw. dziennikarze w Polsce nadal straszą jak mogą. Pomimo tego że ilość zgonów w Szwecji, od początku roku, nie różni się od średniej z ostatnich lat, to straszą wzrostem z ostatniego miesiąca. Rozliczę ich przy podsumowaniu rocznym.
Straszą tytułami „Szwedzi pokazali statystyki, Tak kończy się liberalne podejście” ,”Szwedzki eksperyment był błędem? Najwyższa umieralność od 2000 r.” https://portal.abczdrowie.pl/koronawirus-w-szwecji
Wczoraj spędziłem trochę czasu nad sprawdzaniem co łączy lokalizacje o najwyższej śmiertelności – Borlänge ze innymi o podobnym współczynniku Sztokholmem, Sundbyberg (też prawie Sztokholm). Wspólnym mianownikiem jest zagrożenie wykluczeniem społecznym. Czyli bieda w DPSach, bo to stamtąd mamy najwięcej ofiar. Biedni ludzie, którymi opiekuje się państwo. U starszych ludzi mieszkających w normalnych rodzinach nie ma takiego współczynnika zgonów.
Wniosek aż bije po oczach. Umierają najsłabsi, którymi opiekują się urzędnicy. Stawiam że przyczyną jest po prostu strach i panika. W mediach i u urzędników. Wirus jest tylko w tle, choć nie bez wpływu. Już w 1991 (Cohen) opisywano rolę stresu przy zwiększaniu podatności  zwierząt na negatywne skutki koronawirusa i innych wirusów (opisano na stronie 204 publikacji z 1994 : https://cmr.asm.org/content/cmr/7/2/200.full.pdf )
W Szwajcarii statystyki są podobne. Od 1 stycznia do teraz średnia zgonów, za cały okres, taka jak w poprzednich latach. https://www.bfs.admin.ch/bfs/fr/home/statistiques/population/naissances-deces.assetdetail.12667986.html Tam też korona w mediach to główny temat ale nie straszą tak jak nasi. (aktualizacja 01.05.2020 - pojawiły się dane dla Polski, na dole strony, nic specjalnego się nie dzieje)

Polecam poniższą pozycję z psychoneuroimmunologii.
 
A jeżeli chodzi o medialną stronę tego koronawirusowego wydarzenia to dobrze oddaje to ten fragment z "Pułapek myślenia" Kahnemana. O tym jak i dlaczego reagują lobbyści i politycy, długo by pisać ale każdy może się sam domyślić.


I jeszcze słowo (04.05)
Wystarczy jedna cząsteczka wirusa  do wywołania zakażenia. Link do pracy na dole artykułu. https://www.sciencedaily.com/releases/2009/03/090313150254.htm
Rozmiar koronawirusa to 70–90 nm , tu są ładnie pokazane skale https://scaleofuniverse.com . Jest tu świński cirkowirus (trochę mniejszy)
Nie ma szansy żeby to nie krążyło swobodnie w powietrzu przez godziny, przy użyciu nieprofesjonalnych masek. Profesjonalna maska na sali chirurgicznej może zmniejszać szansę na zakażenie. I to najlepiej ze sprawnym wyciągiem powietrza.. Noszone przez pacjentów też ale w stopniu umiarkowanym ( https://journals.lww.com/epidem/fulltext/2011/01001/Influenza_Virus_Aerosols_in_Human_Exhaled_Breath_.126.aspx ,wirus grypy to 80–120 nm ).
A dalej to już jest zgadywanie, z uwagi na problemy ze zbieraniem próbek, liczeniem, modelowanie rozchodzenia się i trwania wirusa w powietrzu. Wystarczy zerknąć na prace na temat rozchodzenia się aerozoli w kontekście wirusów grypy żeby dojść do wniosku że naukowość zmuszania całego kraju do zakrywania ust tanią maseczką, szmatką czy choćby maseczką z plastiku jest na poziomie intuicji wróżki.
Jak już wspomniałem podsumuję to wszystko na koniec roku, mając dane z krajów stosujące różne strategie podejścia do tej medialnej pandemii.

23.05 I mały update. Prosta metoda na terapię. Stosowana w moskiewskich szpitalach. Gdy pacjent się dusi należy po prostu go uspokoić. To działa. Ludzie się boją https://www.rp.pl/Koronawirus-SARS-CoV-2/200529699-Moskwa-Lekarze-opisuja-meke-Miasto-przytloczone-epidemia.html
I badania nad wpływem stresu na układ odpornościowy. Jest i koronawirus. Badania z 1994 https://cmr.asm.org/content/cmr/7/2/200.full.pdf


poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Pakiet dla Iławy - Respiratory. Lokalna Waluta. Bank Czasu. Dowozy od lokalnych dostawców do klientów w Iławie.


Aktualizacja 13.04.2020

Po tygodniowym rozpoznaniu okazało się że pakiet nie cieszy się dużym zainteresowaniem wśród mieszkańców Iławy. Więc, zgodnie z deklaracją zawartą w tej ofercie, projekt ląduje w archiwum.





<><><>



Z uwagi na pandemię koronawirusa rzeczywistość trochę się zmieniła. W związku z tym plany Swuj.pl też uległy rewizji. Skupimy się na działaniu zapobiegawczym, tak aby mieszkańcy Iławy byli jak najmniej poszkodowani. Stąd też propozycja Pakietu dla Iławy. Tak abyśmy czuli się bezpiecznie jeśli chodzi o nasze życie i przyszłość ekonomiczną.


  • Produkcja respiratorów na drukarce 3D
  • Lokalna waluta - Iławska Korona (IKA) i Bank Czasu
  • Program "Kupuj w Iławie". Bezpiecznie dostarczymy. Łączenie lokalnych dostawców z klientami. To także przy częściowym użyciu lokalnej waluty i możliwości związanych z Bankiem Czasu


Zapraszam do współpracy. Szczegóły na stronie: https://www.swuj.pl/pakiet-dla-iławy
<>

Części respiratora poniżej, jakby ktoś myślał że to coś skomplikowanego. Wyzwaniem w tym wszystkim jest zaprojektowanie waluty tak aby jak najlepiej spełniała lokalne funkcje, dobór sposobu emisji pieniądza.